piątek, 30 sierpnia 2013

Echo winy - Charlotte Link

W pobliżu skalistej wyspy Skye tonie jacht niemieckiego małżeństwa, Livii i Nathana Moore. Rozbitkowie uchodzą z życiem, ale tracą cały dobytek. Ocalałym z katastrofy oferują gościnę angielski bankier Frederic Quentin i jego żona Virginia, zabierając gości do małego miasteczka w Norfolk, na skraju którego mają posiadłość. Wraz z pojawieniem się tajemniczej pary cudzoziemców z miasteczka zaczynają nagle znikać małe dziewczynki, które policja odnajduje po czasie martwe i zgwałcone. Na mieszkańców pada strach. Ale do Virginii, matki kilkuletniej dziewczynki, wydaje się nie docierać groza sytuacji i niebezpieczeństwo czyhające na jej córeczkę. Całą jej uwagę pochłania Nathan, którym jest coraz to bardziej zafascynowana...




To zadziwiające jak niewiele słów mogą potężnie zadziałać na ludzką wyobraźnię. Czytając opis książki ,,Echo winy" przed oczami miałam własne wyobrażenie tej historii, która bardzo mi się spodobała i chciałam ją poznać na stronach książki. Ku wielkiemu zaskoczeniu moja wyobraźnia zrobiła mi psikusa. Książka okazała się być inną historią niż ta, z którą planowałam się spotkać. Trochę się zawiodłam, lecz nie była to kompletna katastrofa. 

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę byłam bardzo podekscytowana tym co mogę w niej znaleźć. Ekscytacja następnie zmieniła się w zdziwienie. Byłam zaskoczona, że autorka wysunęła na pierwszy plan przedstawienie nam psychologiczne postaci, a wątki porwań dzieci i ich zabójstw schowała za tym wszystkim. Potrzebowałam trochę czasu by się do tego przyzwyczaić, lecz jak tylko to zrobiłam zainteresowały mnie postacie i z chęcią się im przyglądałam. Takie poznanie bohatera było dla mnie ciekawym przeżyciem. 

,,Echo winy" to przyjemna w czytaniu książka, którą pochłonęłam w jeden wieczór. Na początku brakowało mi napięcia i się trochę nudziłam, lecz późnej się ono pojawiło i sprawiło, że nie chciałam oderwać się od książki. Pozycja ta jest podzielona na trzy części. Ostatnia z nich mnie oczarowała. To było to czego się spodziewałam jeszcze przed sięgnięciem. Czytałam ją z wielkim zainteresowaniem, a zakończenie wywarło na mnie ogromy szok. Takich zakończeń szybko się nie zapomina. Polecam przeczytanie tej książki!

Ocena 5/6

PYTANIE O OKŁADKĘ - ODSŁONA 2

Fabryka Słów ogłosiła konkurs dla swoich blogerów. Tym razem postanowiłam wziąć udział w zabawie. Odpowiadając na poniższe pytanie wspomagacie moją osobę w drodze ku wygranej. Byłabym szczęśliwa gdybyście zostawili komentarz z odpowiedzią pod tym postem. Dziękuję bardzo!!

JAKI TYTUŁ NOSI KSIĄŻKA, KTÓREJ NIEDOKOŃCZONĄ OKŁADKĘ PRZEDSTAWIAMY?

Premiera w październiku

czwartek, 29 sierpnia 2013

PYTANIE O OKŁADKĘ - ODSŁONA 1

Fabryka Słów ogłosiła konkurs dla swoich blogerów. Tym razem postanowiłam wziąć udział w zabawie. Odpowiadając na poniższe pytanie wspomagacie moją osobę w drodze ku wygranej. Byłabym szczęśliwa gdybyście zostawili komentarz z odpowiedzią pod tym postem. Dziękuję bardzo!!

JAKI TYTUŁ NOSI KSIĄŻKA, KTÓREJ NIEDOKOŃCZONĄ OKŁADKĘ PRZEDSTAWIAMY?

Premiera w październiku


środa, 28 sierpnia 2013

Wilczy pakt - Melissa de la Cruz

Uwięzieni w najmroczniejszych głębiach podziemnego świata, Lawson i jego pobratymcy mieli stać się Ogarami Piekieł. Ucieczka na ziemię tylko odwlekła to, co nieuniknione. Mistrz wytropił hordę i odebrał Lawsonowi to, co trzymało go przy zdrowych zmysłach – dziewczynę, którą kochał. Teraz chłopak sam poluje na bestie przed którymi niegdyś uciekał, w próżnej nadziei odzyskania ukochanej. Kiedy Lawson dowiaduje się, że Bliss, tajemnicza eks-wampirzyca poszukuje Ogarów na własną rękę, wie, że oto dostał kolejną szansę. Ale czy dziewczyna, w której żyłach płynie krew aniołów będzie w stanie zaufać mężczyźnie z wilczą duszą?






Po skończeniu czytania ostatniej części cyklu ,,Błękitnokrwiści" poczułam pewien smutek, że to już koniec. Bardzo polubiłam tę serię i miło przy niej spędzałam czas. Jednak autorka zaprezentowała nam jeszcze przygodę Bliss, której nie mogliśmy przeczytać w ,,Błękitnokrwistych". Tak też pełna nadziei na powtórne miłe przeżycia sięgnęłam po ,,Wilczy pakt".

Bliss była bohaterką, która naprawdę wiele przeszła. Odrywanie jej pochodzenia, zmiana natury sprawiły, że stała się dla mnie interesującą postacią i z chęcią śledziłam jej losy. Także z chęcią poznałam jej początki przygody z wilkami. Choć muszę przyznać, że myślałam, iż będzie ona ciekawsza. Autorka tak wykreowała ją w przeze mnie tak lubianej serii, że zwyczajne przygody, które nie były aż tak pokręcone, jak jej wcześniejsze życie, sprawiły mi lekkie rozczarowanie. 

Jednakże ,,Wilczy pakt" nie jest złą książkę. Czytało mi się ją bardzo szybko i z zaangażowaniem. Poznałam odpowiedzi na wszystkie pytania, które pojawiły się w mojej głowie podczas czytania ,,Bramy Raju", więc przygoda z ,,Wilczym paktem" była udana choćby z tego powodu. Spodziewałam się bardziej zawiłej przygody, lecz taka także mi się spodobała. Polecam dla wszystkich fanów ,,Błękitnokrwistych"!!

Ocena 5/6

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Dziewczyna w stalowym gorsecie - trailer PL



 Zapraszam do oglądania!!

Zaciekawiła was ta książka? Mnie bardzo. Czekacie na premierę, a może już czytaliście? 

Bramy Raju - Melissa de la Cruz

Schuyler Van Alen ma coraz mniej czasu. Książę Piekieł szturmuje Bramy Raju, coraz bliższy objęcia władzy nad niebem i ziemią. Tym razem u jego boku stoją najpotężniejsi aniołowie, Abaddon i Azrael, znani śmiertelnikom jako Jack i Mimi Force.
Bliss i jej wilcza horda mogą przeważyć szalę zwycięstwa na stronę Schuyler, ale czy uda im się dotrzeć na czas? Nie ma triumfu bez poświęcenia, nie ma wygranej bez ofiary… Czy Schuyler jest gotowa na to by pójść w ślady Michaela i uczynić to, co właściwe? Miłość i zemsta, obowiązek i lojalność. Życie i śmierć. Od decyzji jednej osoby mogą zależeć losy całego znanego świata.






Serię ,,Błękitnokrwiści" darzę pewnym sentymentalnym uczuciem. Kiedy to zakupiłam pierwszą część tego cyklu bardzo mi się ona spodobała i z wielkim pragnieniem poznania dalszych losów czekałam na kolejną część. Takim też sposobem zaczęła się moja mania na punkcie kupowania książek, która sprawia mi radochę z każdym nowym zakupem, dla moich rodziców trochę mniejszą, lecz dla mnie ogromną. Jednak nadszedł czas przeczytania już ostatniej części - ,,Bramy Raju".

Z wielkim utęsknieniem za głównymi bohaterami zaczęłam czytać książkę ,,Bramy Raju". Z wielką radością powitałam Sky, Bliss oraz Mimi, które to niezmiennie są naszymi głównymi narratorkami. Lubię to uczucie, kiedy kończy mi się jeden rozdział, czyli fragment z życia jednej z dziewczyn i nie mogę się doczekać, kiedy do nie powrócę, a tu czytam kolejny rozdział i teraz nie mogę się doczekać przygód kolejnej z bohaterek. I tak naokoło. Pętla, która napędzała mnie do czytania i zaciekawiała wydarzeniami. 

Wydarzenia jak zawsze mnie zaciekawiły i zaskoczyły. W wielu momentach czułam niepewność dotyczące tego jak potoczą się wydarzenia, lecz ostateczne poznanianie rozwiązań bardzo mnie usatysfakcjonowało. Zakończenie książki, a konkretnie życie bohaterów trzy lata później, trochę było przewidywalne, lecz dotyczące Oliviera bardzo mnie zaskoczyło. Żałuję, że to już koniec, lecz cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z tą serią. 

Żałuję tylko jednej rzeczy, a mianowicie tego, że pozwoliłam na to, że książka mnie tak wciągnęła, że przeczytałam ją w niecałe cztery godziny. Nie mogę się pogodzić z tym, że pożegnanie się z tą serią zajęło mi tak mało czasu. Książkę jak najbardziej polecam!! 

Ocena 6/6

sobota, 24 sierpnia 2013

Przez burze ognia - Veronica Rossi

Aria żyje w Reverie – rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje. Drogi Arii i Perry’ego się przecinają. Tylko Perry może ocalić dziewczynę od śmierci. Tylko Aria może pomóc mu odkupić winy. Razem rozpoczynają niebezpieczną podróż…





Do sięgnięcia po książkę ,,Przez burze ognia" Veronici Rosi skłonił mnie najbardziej napis na jej okładce - Milion sposobów by zginąć jedne, by przeżyć. Dla mnie zapowiadało to coś niezmiernie ciekawego. Jednak muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś innego niż otrzymałam. Czy to znaczy, że gorszego? Absolutnie nie. Moje oczekiwania nie były może spełnione, lecz to co dostałam była naprawdę ciekawe i wciągające. 

To co najbardziej spodobało mi się w tej książce to świat przedstawiony. Spodobały mi się te dwie oddzielne rzeczywistości umieszczone w jednym świecie. Przypadło mi również do gustu Wizjer, autorka wymyśliła naprawdę oryginalną rzecz, przez co mam ochotę mieć takie urządzonko i pobyć w Sferach. 

Historię mamy przedstawioną z punków widzenia dwóch głównych bohaterów, czyli Arii i Perry'ego. Szczerze się przyznawszy to właśnie jeden z nich sprawił, że moje ogólna ocena o książce spadła. A chodzi mi tu o Arię, która strasznie mnie momentami irytowała. Jednak nie byłam w stanie tego zmienić. Dopiero prawie pod koniec moja irytacja zmieniła się w obojętność. Niesmak do niej jednak nadal pozostał. Za to drugiego bohatera, Perry'ego, bardzo polubiłam i poznawanie go to była dla mnie czysta przyjemność. 

Książkę ,,Przez burze ognia" czytało mi się w ekspresowym tempie. Bardzo chciałam jak najszybciej się dowiedzieć co się stanie z Arią i Perrym. Moja ciekawość się przełożyła na to, że już popołudniu tego samego dnia byłam po lekturze. Jednak miało to jedną wadę. Dłużej teraz mi przyjdzie czekać na kolejną część, na szczęście już niedługo ma premierę. Z nieugaszonym jeszcze pragnieniem poznania dalszych losów głównych bohaterów polecam przeczytanie ,,Przez bezmiar nocy". 

Ocena 5/6

piątek, 23 sierpnia 2013

Szklany tron - Sarah J. Maas

Siedemnastoletnia Celaena jest wyszkolonym zabójcą, jednym z najlepszych, ale popełniła fatalny błąd. Została złapana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier. Książę Dorian składa jej ofertę. Celaena musi walczyć na śmierć i życie w turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Jeśli wygra – będzie wolna, jeśli przegra – jej wybawieniem będzie śmierć.  Uczestnicy turnieju giną w tajemniczych okolicznościach. Czy Celaena zdoła zdemaskować zabójcę zanim sama stanie się ofiarą?









,,Szklany tron" był trzecią pozycją, jaką miałam okazję przeczytać jeszcze młodego wydawnictwa Uroboros. Dwie książki, które przeczytałam wcześniej, były wyśmienitymi lekturami. Niestety książka pani Maas okazała się być tylko bardzo dobra. Coś mi w niej zabrakło i moim zdaniem nie dorównała książkom, które miałam okazję przeczytać w tym tygodniu. Jednak warto pamiętać, że nie jest ona zła, tylko po prostu bardzo dobra. 

Myślę, że tę książkę najbardziej polubiłam za główną bohaterkę. Jej kreacja, jak i także jej perypetie sprawiły, że przyjemnie mi się czytało ,,Szklany tron". Spodobała mi się ta młoda kobieta zabójczyni, która wytrzymała więcej niż inni ludzie oraz jej umiejętności są ponadprzeciętne. Z chęcią również poznawałam wszystkie szczegóły dotyczące jej życia w teraźniejszości podczas szkolenia na Królewską Obrończyni, jak i również interesowała mnie jej przeszłość, która skrywa ciekawe fakty. 

Jedyną rzeczą, jaka mnie nie przypadła do gustu były niektóre fragmenty dotyczące relacji pomiędzy różnymi bohaterami. Nie wiem co takie w nich było, lecz mnie irytowały. Na szczęście nie było ich za wiele, lecz było ich tyle, że zapadły mi w głowie i sprawiły, że moja ogólna ocena książki się przez nie zmniejszyła. 

Sądzę, że naprawdę warto sięgnąć po książkę ,,Szklany tron". Dzięki niej na kilka godzin przeniosłam się do krainy, w której żyje niesamowita, nieugięta, waleczna kobieta. Znalazłam w niej także krew, pot, walkę, trupy, konkurs, królów, księżniczki i wiele naprawdę ciekawych elementów, które stworzyły jeszcze ciekawszą całość. Polecam!! 

Ocena 5/6

środa, 21 sierpnia 2013

Król kruków - Maggie Stiefvater

Pierwszy tom magicznej sagi.

Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.

Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.
Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele w elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera.
Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń.
Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...
Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...

Czytając opis książki ,,Król kruków" stwierdziłam, że jest to dobra pozycja do przeczytania, nie teraz, lecz może kiedyś. Jednak przez te wszystkie recenzje tej książki jakie przeczytałam i pozytywne słowa wypisane na jej temat byłam po prostu zmuszona by ją przeczytać prędzej niż później. Mimo, iż wiedziałam, że książkę polubiło wiele osób i ją chwaliło to i tak byłam pod wielkim wrażeniem tego co w niej znalazłam. 

Nie spodziewałam się, że książka aż tak mi się spodoba. A zrobiła już to bardzo szybko, gdyż byłam nią żywo zainteresowana już po kilku przeczytanych stronach. Magia, przepowiednie śmierci, linia mocy, wróżki, ofiary, szaleństwo na jednym punkcie - to wszystko i jeszcze trochę więcej znalazłam w tej książki i to właśnie dzięki temu zawładnęła nad moimi myślami przez parę dobrych książek. 

Książkę ,,Król kruków" czyta się bardzo szybko. Gdy po kilku rozdziałach wciągnęłam się już na dobre nie potrafiłam się od niej odkleić. Byłam tak ciekawa dalszych wydarzeń, że nie potrafiłam jej odłożyć na bok choć na moment. Dzięki temu wszystkiemu przygodę z tą książką nie zapomnę jeszcze przez jakiś czas, gdyż te wszystkie emocje, które rodzą się podczas czytania, fantastyczne pomysły autorki, jakie zaczarowały mnie sprawiły, że było to niesamowite przeżycie. 

,,Król kruków" to niesamowita książka, którą pokochałam za magię, bohaterów i bardzo wciągające wydarzenia. Nie mogę zrobić nic innego jak polecić przeczytanie tej książki! 

Ocena 6/6

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Tancerze burzy - Jay Kristoff

Wyspy Shima, rządzone twardą ręką przez okrutnego szoguna, są na krawędzi katastrofy. Władca dba wyłącznie o własne interesy, potężna Gildia Lotosowa karze za nieprawomyślność, a toksyczny przemysł niszczy środowisko.

Okrutny szogun zleca młodej Yukiko i jej ojcu zadanie, które wydaje się niemożliwe do wykonania – mają odnaleźć gryfa, gatunek istniejący już tylko w legendach. Władcy nie można odmówić, Yukiko postanawia jednak zemścić się za krzywdy, jakie despota wyrządził jej rodzinie i wszystkim mieszkańcom wysp. Nadszedł czas, by rozliczyć szoguna ze zbrodni, jakich się dopuścił. Jak młoda dziewczyna poradzi sobie jednak w walce z potężnym imperium, skoro jej jedynym pomocnikiem jest niepełnosprawny gryf?





Do sięgnięcia po książkę ,,Tancerze burzy" zachęcało mnie w niej wszystko. Okładka, która bardzo mi się spodobała i zapowiadała coś ciekawego, opis, który mnie zaintrygował oraz ten przez niektórych niezauważany napis na książce japoński steampunk, który podpowiadał mi, że ma być to coś ciekawego i nowego. Niewiele się pomyliłam. Już pierwszy rozdział to powiew świeżości, który zaintrygował mnie na tyle, że chciałam jeszcze i jeszcze. Warto tu wspomnieć, że ma on tylko cztery strony. 


Książka ,,Tancerze burzy" zachwyciła mnie nie tylko treścią, lecz także wydaniem. Okładkę podziwiać każdy może i się nią zachwycać, jednak pomacać nią i otworzyć każdy powinien. Zdobienia każdego rozdziału sprawiają wrażenie, że książka jest dopracowana graficznie w każdym calu. Do gustu bardzo mi przypadały mapki oraz słowniczek, jakie możemy w środku znaleźć. Podczas czytania z wielkim zainteresowaniem do nich wracałam, by rozjaśnić niektóre szczegóły. 

Nie będzie zaskoczeniem jeśli stwierdzę, że książka bardzo mnie wciągnęła. Na tyle, że zapomniałam o zmęczeniu, jakie mnie towarzyszyło, i czytałam, czytałam póki jej nie skończyłam. Niesamowite przeżycie. Miałam również przyjemną przygodę z tymi różnymi słówkami, których wytłumaczenia są na końcu książki. Bardzo fajnie mi się zgadywało jak mogą one brzmieć w rzeczywistości i wymyślałam sobie nie raz różne formy odczytywania jednego słowa. 

Jestem zachwycona tą książką. Dla mnie była ona powiewem świeżości, czegoś nowego, z dopracowanym każdym detalem, dzięki czemu czytacz może wygodnie usiąść i delektować się historią bez narzekania, że czegoś tu brakuje. Polecam, mam nadzieję, że będziecie tak samo zadowoleni jak ja.

Ocena 6/6

sobota, 17 sierpnia 2013

Jane Eyre. Autobiografia - Charlotte Bronte

Brontë opowiada historię młodej dziewczyny, która po stracie obojga rodziców,  trafia do domu brata swojej matki. Nie potrafi jednak obudzić uczuć u ciotki, która – gdy tylko nadarza się okazja – pozbywa się dziewczynki, wysyłając ją do szkoły dla sierot, słynącej z surowego rygoru. Jane daje sobie jednak radę, zdobywa wykształcenie i wreszcie znajduje pracę jako guwernantka, w domu Edwarda Rochestera, samotnie wychowującego przysposobioną córkę. Wydawałoby się, że tu wreszcie znajdzie prawdziwe szczęście. Jednak los upomni się zadośćuczynienia za winy z przeszłości jej ukochanego pana. Jane nocą ucieka szukać swojej własnej drogi…







Istnieją takie plany, które ciągle krążą człowiekowi po głowie, lecz z różnych przyczyn ich nie realizuje. Moim takim planem było przeczytanie książki ,,Jane Eyre" Charlotte Bronte. Co róż namawiałam siebie by ją przeczytać, lecz jakoś tego nie robiłam. Jednak przy okazji nowego wydania utworzonego przez wydawnictwo MG postanowiłam, że w końcu ją przeczytam. I jakie są moje wrażenia? Jak najbardziej pozytywne. Bardzo się cieszę, że w końcu przeczytałam tę książkę i mam ochotę na więcej podobnych historii. 

Teraz trochę o nowym wydaniu. Nie mogłabym nie wspomnieć o pięknej okładce, która przyciągnęła moje oczy odkąd zobaczyłam ją po raz pierwszy. Gdybym mogła to bym poświęciłabym na jej oglądanie więcej czasu, lecz rozpierała mnie ciekawość co znajdę w środku. Wydawnictwo można pochwalić także za czcionkę, gdyż użyła mojej ulubionej wielkości, dzięki której szybciej czyta mi się książkę. 

Nie potrafię zaprzeczyć, książka wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Moja ciekawość oraz spełnienie moich oczekiwań sprawiło, że spędziłam przy tej książce cały dzień. Nie potrafiłam jej odłożyć przed poznaniem całej historii, która okazała się być niezwykle ciekawa. Jestem zachwycona tą książką i mam nadzieję, że ten stan utrzyma się jeszcze przez jakiś czas. 

Jestem bardzo zadowolona, że przeczytałam tę książkę dopiero teraz, gdyż w pełni mogłam delektować się historią znajdującą się na jej stronicach. Myślę, że gdybym sięgnęła po nią parę lat temu, kiedy pojawiła mi się pierwsza myśl o jej przeczytaniu, to tak by mi się nie spodobała i bym się zraziła do tej książki. A tak, teraz, jestem zachwycona i mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Jeśli będę miała kiedyś jeszcze cały dzień wolny to na pewno poświęcę na jej ponownie przeczytanie. Polecam!! 

Ocena 6/6

 Zapraszam na konkurs z Wydawnictwem MG!

piątek, 16 sierpnia 2013

Bóg - Katarzyna Szelenbaum

Żołnierze zamarli z przerażenia, gdy nagle z kłębowiska ciał wypłynęła jakaś poraniona naga masa. Dopiero po chwili dotarło do nich, że ta skulona, trzęsąca się jakby z zimna, posiniaczona kula to zwinięty człowiek. Elessa omal co nie usiadł, zdjęty grozą.

Czarne jak noc włosy zakrywały twarz dygocącego stworzenia, tak bardzo teraz niepodobnego do ludzkiej istoty. Dopiero kiedy z wielkim trudem podparło się ono na łokciach i spróbowało przyklęknąć, upewnili się, że ma ludzkie ciało. Rin zakrył oczy i upadł na kolana. Wolał umrzeć niż widzieć coś tak bluźnierczego i niepojętego! 







Po pierwszą część cyklu ,,Wielki Północny Ocean" sięgnęłam zaciekawiona okładką oraz opisem. Wywołała wielkie zaskoczenie, gdy otrzymałam coś kompletnie innego niż się spodziewałam. Było to pozytywne zaskoczenie. Dzięki temu właśnie z przyjemnością sięgam po kolejne części. Długo na nie nie trzeba czekać, gdyż ukazują się co trzy miesiące. Nie spostrzegłam nawet kiedy one minęły i mogłam sięgnąć już po trzecią część - ,,Bóg".

Coś w tej książce jest takiego, ba, nawet w całej serii, że nie zauważyłam nawet kiedy mnie tak wciągnęła. Z wielkim zainteresowaniem wgłębiałam się w różnorakie przemyślenia głównego bohatera Rina. Także z chęcią poznawałam obyczaje z jego świata, wydarzenia, które są uznawane za normę, jego życie codzienne, przeróżne sytuacje. Choć nie ukrywam, że od czasu do czasu musiałam odłożyć tę książkę i odetchnąć, gdyż miałam już dosyć jej czytania. 

Jednak pomimo wszystkiego szybko wracałam do jej czytania, a to wszystko dzięki bohaterowi, którego bardzo polubiłam. Rin rekompensuje mi tę małą wadę i sprawia, że jestem ciekawa co autora napisała na kolejnych stronach książki. Czytanie się nie dłuży, jedynie od czasu do czasu trzeba odpocząć od niej, więc ta wada nie jest jeszcze taka zła. ,,Bóg" mi się spodobał tak samo jak poprzednie części i zapewne tak samo jak kolejne. Czekając na już przedostatnią część polecam na zapoznanie się z książką ,,Bóg".

Ocena 5/6

środa, 14 sierpnia 2013

Aż gniew twój przeminie - Asa Larsson

Zakochani nastolatkowie, Wilma i Simon, nurkują późną jesienią w jeziorze Vittangijärvi, na dnie którego spoczywa kilkudziesięcioletni wrak samolotu. Ktoś uniemożliwia im wyjście na powierzchnię, blokując przeręblę drzwiami. Młodzi ludzie giną pod lodem.


Śledztwo prowadzą znani z poprzednich powieści Larsson komisarz Anna Maria Mella i Sven Erik Stalnacke. I tym razem włącza się w nie Rebeka Martinson, która pracuje w Kirunie jako prokurator.

Najbardziej pomocna w rozwikłaniu zagadki okaże się ... sama Wilma. Jak to możliwe?







Z twórczością Asy Larsson miałam przyjemność się zapoznać przy okazji książki ,,W ofierze Molochowi", która bardzo przypadła mi do gustu. Już wtedy obiecałam sobie, że przeczytam także inne kryminały spod pióra tej autorki. Tak, więc bez wahania zaczęłam czytać książkę ,,Aż gniew twój przeminie". Poprzednio początek książki był trochę dezorientujący. Jednak tym razem tak nie było. Już od pierwszych stron książka mnie zaciekawiła, gdyż ukazuje nam scenę morderstwa dwóch ludzi. Zapowiadało się naprawdę intrygująco.

Zaczęło się ciekawie, lecz wiadomo, że zawsze musi ktoś te morderstwo odkryć. Dalej, więc mamy odkrycie ciała, początek śledztwa. Trochę mi się to dłużyło. Na szczęście dalsze wydarzenia zaciekawiły mnie jeszcze bardziej niż początek. Dość szybko można odnaleźć mordercę. Jednak jak udowodnić mu winę? I tu się zaczyna niezła zabawa w śledczego, odkrycia starych tajemnic, niebezpieczeństwo, poznanie wszystkich tajemnic rodziny. 

Podczas czytania książki ,,Aż gniew twój przeminie" wciągnęłam się w śledzenie wszystkich wydarzeń. Moja ciekawość sprawiła, że niepostrzeżenie mój zegarek zrobił wiele okrążeń, a strony w książce się skończyły po mile spędzonych chwilach. Czekając na premierę kolejnej książki pani Larsson z prokurator Rebeką Martinson polecam przeczytanie ,,Aż gniew twój przeminie"!

Ocena 5/6

wtorek, 13 sierpnia 2013

Dziedzictwo - Graham Masterton

Pewnego niedzielnego popołudnia przed domem Ricky'ego Delatolli pojawia się handlarz antykami i wbrew woli Ricky'ego pozostawia mu cały swój towar. Wśród przeciętnej wartości i urody mebli jeden sprzęt jest wyjątkowy - przebogato rzeźbione mahoniowe krzesło. Mebel okazuje się rzeczywiście nieprzeciętny - za jego sprawą zaczynają się dziać niesamowite i przerażające rzeczy...











Będąc jeszcze pod ogromnym wrażeniem po przeczytaniu książki ,,Panika" Grahama Mastertona sięgnęłam po inną pozycję tego autora. Tym razem dane mi było zapoznanie się z książką ,,Dziedzictwo".  Poprzednim razem byłam pod wielkim wrażeniem wymyślonej historii przez pana Mastertona, sięgając po tę książkę miałam nadzieję, że tym razem także będę zachwycona. I czy byłam? Oczywiście! Jak mogło być inaczej?

Od samego początku byłam bardzo ciekawa o co chodzi z tym krzesłem. Okładka i opis jeszcze przed zaczęciem czytania nakierowały mnie, że historia będzie miała coś wspólnego z tym meblem i aż nie mogłam powstrzymać swej ciekawości o co dokładnie chodzi. Z wielkim zaciekawieniem, więc zaczęłam czytać książkę. Moje radość ukazała się już na pierwszych stronach, gdyż autor w dość szybki sposób zaczynał zaspokajać mój apetyt na tę historię. Nie spodziewałam się, że dostanę znowu aż tak dobrą i wciągającą lekturę. 

Książkę ,,Dziedzictwo" czytało mi się bardzo szybko. Pomysłowość autora przy tej książce sprawiła, że nie mogłam się od niej odkleić. Te wszystkie wydarzenia przepełnione lekką grozą i strachem sprawiły, że książką bardzo mi się spodobała. Autor przez całą książkę umiał utrzymać moją ciekawość i w ogóle nie przynudzał. Ostrzegam, podczas czytania można poczuć lekki przechodzący po plecach dreszczyk, który tworzy się z podniecenia poznaniem tej historii oraz lekkiego strachu, jaki może wywołać opętany, stary antyk. Teraz wiem, że nigdy nie kupię starych mebli. Polecam!

Ocena 6/6

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Ucieczka - Elizabeth Chandler

W życiu Ivy cuda zdarzają się naprawdę. Dziewczyna wie jednak lepiej niż ktokolwiek inny, że trzeba za nie zapłacić wysoką cenę. Choć jej ukochany Tristan powrócił,  mało prawdopodobne, aby mogli razem cieszyć się perspektywą wspólnej przyszłości.

Na domiar złego okazuje się, że śmiertelny wróg, demon Gregory, powrócił, by ją dręczyć. Czy Ivy i Tristan będą razem? Czy zdarzy się kolejny cud?










Po przeczytaniu czwartej części serii ,,Pocałunek anioła", czyli ,,Wieczna tęsknota" miałam wrażenie, że to już koniec tej serii. Bardzo się zdziwiłam jak zobaczyłam kolejną część w zapowiedziach, jeszcze bardziej gdy w zapowiedziach ukazała się szósta część, która to dopiero jest oznaczona jako ostatnia z cyklu. Zaciekawiło mnie też co autorka mogła dodać do tej historii. Tak też zaczęło się niespokojne oczekiwanie premiery. Później pełne nadziei na dobrą przygodę czytanie. 

Książka ,,Ucieczka" tak jak i jej poprzedniczki szybko mnie wciągnęła w wir wydarzeń. Może nie ma porywającej akcji, lecz bardzo przyjemnie się ją czyta. Trochę czasu minęło odkąd czytałam ostatnią część, więc pozapominałam trochę faktów. Na szczęście czytanie gładko poszło, gdyż mamy lekkie nawiązanie do przeszłości, dzięki czemu mogłam na nowo odnaleźć się w tak przeze mnie lubianej historii o aniołach. 

Już na samym początku odnajdujemy zagadkę, którą bohaterowie będą rozwiązywać przez kolejne strony książki. Muszę przyznać, że autorka popisała się talentem. Jej pomysły zaciekawiały, a rozwiązanie całej sprawy udało mi się dopiero odgadnąć piętnaście stron przed bohaterami. Godne podziwu. Zakończenie książki pozostawiło wściekły niedosyt na dalsze wydarzenia. Tak, więc ja czekam na ostatnią już część, a wam polecam zapoznanie się z tą serią. 

Ocena 5,5/6

niedziela, 11 sierpnia 2013

Obca pamięć - Dan Krokos


Dziewczyna budzi się sama na ławce w parku, w stanie amnezji. W przypływie paniki uwalnia tajemniczą energię, która powoduje przerażenie i niszczycielską panikę wśród otaczających ją ludzi. Wyjątkiem w tym oceanie strachu jest Peter, chłopiec, który ani trochę nie jest zaskoczony szokującymi zdolnościami Mirandy. Nie mając innego wyboru, jak tylko zaufać nieznajomemu, Miranda powoli zaczyna odkrywać, że została specjalnie wyszkolona i stanowi trybik pewnego eksperymentu – wchodzi w skład zespołu, którego członkowie posiadają doskonałe umiejętności walki oraz tajemnicze, śmiertelnie groźne zdolności. Jednak powtórne przystosowanie się do starego życia nie jest łatwe, a powracające wspomnienia komplikują jeszcze sprawę. Miranda odkrywa mroczną tajemnicę, która zmusza jej zespół do ucieczki. Nagle jej przeszłość nie wydaje się już taka ważna… bo okazuje się, że może nie być dla niej przyszłości.

Do sięgnięcia po książkę ,,Obca pamieć" zachęcił mnie jej opis. Wydało mi się wtedy, że może to być nawet ciekawa lektura. Okładka także przyciągnęła mój wzrok. Coś w niej jest, że zapowiada niebezpieczną jazdę. Kiedy zaczęłam ją czytać i miałam za sobą już pierwszy rozdział w mojej głowie pojawiały się ciągle myśli ,,Co będzie dalej?", ,,Jak to się potoczy?". Książka już wtedy mnie zainteresowała i wciągnęła do swojego świata. Można sądzić, że szybko wciąga i jeszcze szybciej zanudza? Jednak nie w tym przypadku.

W tej książce spodobało mi się absolutnie wszystko. Nie przychodzi mi do głowy jakakolwiek rzecz, która mogła by wpłynąć niekorzystnie na moją opinię o niej. Co prawda występuje tu trójkąt miłosny, który nawiedza ostatnio wiele książek, lecz tu jest on przyćmiony przez inne wydarzenia. Zostaje kilka razy wysunięty na pierwszy plan, jednak są to sytuacje, które wypełniają czytelnika niepewnością o inne sprawy i nic wtedy nie jest przewidywalne. 

Eksperymenty  naukowe, zagadki, niebezpieczeństwo, niepewność, siła, która może zniszczyć wiele istnień - to i jeszcze więcej znalazłam w książce ,,Obca pamięć". Czy istniała, więc szansa, że nie przepadnę, jak zacznę ją czytać? Moim zdaniem nie. Wszystko co znalazłam w tej książce bardzo polubiłam, dzięki temu także wciągnęłam się w tę książkę z taką siłą, że trudno było mi się od niej oderwać. Nie spodziewałam się tego. Zachęcam do sięgnięcia po nią!

Ocena 6/6
 

piątek, 9 sierpnia 2013

Naśladowca - Erica Spindler


Pięć lat temu w małym miasteczku w Illinois zostały zamordowane trzy dziewczynki – wszystkie we własnych sypialniach, wszystkie w tym samym wieku. Na miejscu zbrodni nie znaleziono żadnych śladów. Sprawa Mordercy Śpiących Aniołków, jak nazwała go prasa, stała się obsesją detektyw Kitt Lundgren. Dochodzenie zakończyło się klęską, co Kitt przypłaciła zdrowiem i załamaniem kariery zawodowej.

Teraz morderca wraca, by kontynuować makabryczne dzieło. Śledztwo prowadzi ambitna detektyw Riggio, która niechętnie przystaje na pomoc Kitt. Jednak to właśnie Kitt jako pierwsza dostrzega niuanse różniące dzisiejszą zbrodnię od morderstw sprzed lat.






Odkąd przeczytałam pierwszą książkę autorstwa pani Erici Spindler bardzo polubiłam jej styl. Do dziś pamiętam moją wielką ciekawość i wypieki na twarzy jakie towarzyszyły jej czytaniu. Nie wahałam się ani chwili przed sięgnięciem po kolejną książkę spod pióra owej autorki. Tym razem było mi dane przeczytać pozycję ,,Naśladowca". Nie zaskoczyło mnie ani trochę to, że książka bardzo przypadła mi do gustu już od pierwszych stron. 

Pierwszą rzeczą jaką polubiłam w książce ,,Naśladowca" jest temat śledztwa prowadzonego przez policję. Zabójstwa małych dziewczynek porusza wiele osób, tak też działo się w tej książce. Policjanci używali wszystkich środków by dorwać sprawcę, rodzice chodzili przepełnieni strachem o swe pociechy. Mnie to się spodobało i dostarczyło wiele niezapomnianych wrażeń, o których jeszcze nieraz zapewne sobie przypomnę. 

Spodobała mi się także gra zabójcy, jaką prowadził z detektyw Lundgren. Sprawiała ona, że jeszcze bardziej byłam ciekawa kto jest zabójcą i do czego jeszcze może się on posunąć. Dzięki temu lekki dreszczyk był nieodłączny podczas czytania lektury. 

,,Naśladowca" to fantastyczny kryminał, który zainteresował mnie swoją zagadką do tego stopnia, że trudno było mi się od niego odkleić. Ciągła ciekawość i dreszczyk sprawiały, że czytanie tej książki to prawdziwa przyjemność. Polecam! 

Ocena 6/6

środa, 7 sierpnia 2013

Panika - Graham Masterton

Jack Wallace, z pochodzenia Polak, jest właścicielem świetnie prosperującej polskiej restauracji w Chicago. Od śmierci żony samotnie wychowuje syna, Sparky'ego. Pewnego dnia dowiaduje się o tragedii, jaka rozegrała się na obozie skautowym w Owasippe. Samobójstwo popełniło tam jednocześnie aż siedemnastu skautów i kilku opiekunów. Wśród ofiar znalazł się przyjaciel Sparky'ego, Malcolm. Policja nie potrafi wyjaśnić przyczyn tego tragicznego wydarzenia. Niespodziewanie Jack uzyskuje szansę rozwiązania tej zagadki. Przypadkiem dowiaduje się, że w czasie drugiej wojny światowej w dalekiej Polsce samobójstwo popełnił także jego pradziadek. Okoliczności jego śmierci do złudzenia przypominają wydarzenia z Owasippe. Okazuje się, że wyjaśnienie tajemnicy zbiorowego samobójstwa amerykańskich skautów leży w Puszczy Kampinoskiej. Jack, po raz pierwszy w życiu, udaje się razem z synem do kraju swoich przodków, gdzie będzie musiał się zmierzyć ze straszliwą siła, której istnienia nawet nie podejrzewał...

Od dłuższego czasu chciałam zapoznać się z twórczością Grahama Mastertona. Cała półka jego książek w bibliotece strasznie mnie kusiła. Jednak nie zdecydowałam się na wypożyczenie którekolwiek. Gdy nadeszła okazja, dzięki której mogłam zapoznać się z jego najnowszą książką, nie wahałam się, od razu zdecydowałam, że to od niej zacznę przygodę z Mastertonem. Jak poszła? 

Pierwszą rzeczą jaka wpadła mi w oczy to pochodzenie głównego bohatera. Jacka przodkowie byli Polakami. Byłam bardzo ciekawa jak brytyjski pisarz opisze nasz kraj, gdyż nasz bohater wyrusza w podróż do Polski. Bardzo mi się to spodobało. Mastreton na nasze tereny wpuścił trochę grozy. Dzięki takiej historii adrenalina podpowiada by pojechać do tej Puszczy Kampinoskiej i sprawdzić czy nie znajdzie się choć ziarna prawdy z książki. Nasi rodowi autorzy ,,wyjeżdżają" z grozą za granicę, lecz Masterton ją tu przywiódł, za to ma ode mnie wielki plus. 

Książka mnie wciągnęła już od pierwszych stron. Trupy, zagadka, zjawiska paranormalne to wszystko sprawiło, że zafascynowałam się tą książką. Zagłębiając się w nią obok fascynacji od czasu do czasu pojawia się strach. Niesamowite są to odczucia. Odkąd zaczęłam czytać ,,Panikę" byłam bardzo ciekawa jak się skończy. I tu autor też mnie nie zawiódł. Zakończenie czytałam z takimi emocjami i zainteresowaniem, że po skończeniu stwierdziłam, iż od tej pory kiedy będę wchodzić do lasu to zapewne zawsze będzie przypominać mi się ta historia. Polecam! 

Ocena 6/6

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wyspa z mgły i kamienia - Magdalena Kawka

Przez całe lata bała się, że nie da rady wykonać zadań, które sama na siebie nałożyła. Starała się być dla swoich córek jednocześnie matką i ojcem. Każdego ranka myślała jedynie o tym, żeby nikt nie umarł na jej dyżurze. I jeszcze, żeby dziewczynki były szczęśliwe. To wypełniało po brzegi dni i noce.
Kiedy dzieci dorosły, uświadomiła sobie, że w powtarzalnej, banalnej codzienności zgubiła coś bardzo ważnego – samą siebie. Że zapomniała o marzeniach. I postanawiła o nie walczyć. Przeniosła się na cichą kreteńską wieś, aby żyć, robiąc to wszystko, na co nigdy nie miała czasu. Nie podejrzewała, że cisza może oznaczać nadejście burzy i że zaczyna się dla niej życie pełne emocji i niebezpieczeństw. Prawdziwe życie, które ani przez chwilę nie wywoła u niej lęku.






Zanim zdążyłam sięgnąć po książkę ,Wyspa z mgły i kamienia" zdążyłam przeczytać już kilka recenzji na jej temat. Większość były pozytywne, lecz zdarzały się też negatywne, które to zasiały we mnie ziarno zwątpienia w tę pozycję. Jednak w końcu mogłam ją przeczytać i uformować na jej temat własne zdanie, a nawet kilka. Jak więc przyjęłam tę książkę?

Książka już na początku mnie zaciekawiła, trochę nawet zaskoczyła. Przyjemnie zaczęło mi się ją czytać. To dzięki temu początkowi wciągnęłam się w czytanie tej książki i nie oderwałam się od niej póki jej nie skończyłam. Jej strony znikały mi w naprawdę w ekspresowym tempie. Swobodnie więc mogę stwierdzić, że jest to idealna książka na jeden wieczór, czy też dzień na plaży. 

Mimo, że początek książki mnie wciągnął i książka okazała się być interesującą pozycją, to niestety ,,Wyspa z mgły i kamienia" od czasu do czasu mnie nudziła. Jest tu dużo nawiązań do historii, czy też archeologii, za którymi nie przepadam i mnie nużą. Jednak zaskakujące okazało się, że to właśnie one sprawiły, że książka była jeszcze ciekawsza. Zapewniły nam one zagadkę do rozwiązania, która przyciąga czytelnika jeszcze bardziej do książki. 

Jednego dla autorki nie wybaczę. Czytam tu sobie książkę, czytam, aż tu nagle kończą mi się strony, a we mnie pozostaje tylko pragnienie by dowiedzieć jak dalej życie Julii się potoczy. 

Ocena 5/6

sobota, 3 sierpnia 2013

Masakra na wyspie Utoya - Adrian Pracoń

Na wyspie Utøya trwa letni obóz młodzieżowy. Dzień jest spokojny, nic nie wskazuje, że za chwilę rozegra się tu straszliwy dramat. Radosną atmosferę przerywa wiadomość o wybuchach w centrum Oslo. Tymczasem po drugiej stronie wyspy do brzegu przybija łódź. Wysiada z niej uzbrojony Anders Breivik.

Poznajcie jedyną dotychczas wydaną relację świadka, który został ocalony z masakry na wyspie Utøya. Adrian Pracoń minuta po minucie relacjonuje przebieg wydarzeń tego pamiętnego i tragicznego dnia. Dlaczego w spokojnej Norwegii doszło do ataku terrorystycznego? O czym myśli człowiek, kiedy ktoś mierzy do niego z broni? Co czuje, gdy na jego oczach giną przyjaciele? Czy po przeżyciu takiej traumy można w ogóle wrócić do normalnego życia? Jak to jest spotkać się później twarzą w twarz z oprawcą?


Wiele osób słyszało o wydarzeniach, jakie miały miejsce w Norwegii w lecie 2011 roku. Wiele osób śledziło fakty na bieżąco, wiele to osobiście przeżyło. Osobiście nie oglądam, ani nie czytuje najświeższych wiadomości, lecz wieść o masakrze doszła do mych uszów bardzo szybko. Sama wieść o tym przerażała ludzi, którzy nie mieli z nią żadnego związku. Co więc musiało się działo z osobami, którzy byli w tym czasie na wyspie Utoya i widzieli wiele zamordowanych, sami ledwo uszli z życiem? Każdy może się domyślać, lecz Adrian Pracoń wie dokładnie, co się przeżywa w takich sytuacjach. Był tam. Teraz pokazał światu jak to było. 

Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa tej książki odkąd zobaczyłam ją po raz pierwszy w zapowiedziach. Jej początek nie za bardzo mnie zaciekawił. Były to bowiem opisy życia osobistego, początku obozu, jednak trwałam wytrwale, gdyż byłam bardzo ciekawa, co człowiek czuje, co robi podczas takich wydarzeń. Kiedy doszłam do ciekawiącego mnie momentu nie mogłam już się oderwać książki aż do jej końca. Przez głowę człowieka przebiega podczas czytanie czegoś takiego wiele myśli. A gdy uświadamia sobie, że to czysta rzeczywistość pozostaje tylko strach. 

Nie wiem co można powiedzieć o książce ,,Masakra na wyspie Utoya", ją po prostu trzeba przeczytać. Uświadomienie sobie, że jeden człowiek może się dopuścić takich czynów pozostaje tylko strach i niepewność wobec ludzi.

Ocena 5/6

piątek, 2 sierpnia 2013

Śmierć o północy - Laurell K. Hamilton

Podczas konferencji prasowej po kolejnym zamachu na życie księżniczki Meredith, pretendentki do tronu Faerie, dochodzi do podwójnego morderstwa. Jedną z ofiar jest dziennikarz prasowy. Meredith stwierdza, że tego już za wiele i żeby schwytać zabójcę, sprowadza do sidu ekipę ekspertów z CSI. To zdarzenie bez precedensu, które pociągnie za sobą lawinę następstw, krok bez odwrotu, ale ostatnie wydarzenia, zmiany zachodzące w magicznej krainie i powrót dawno zaginionych artefaktów zdają się świadczyć, że księżniczka zaskarbiła sobie przychylność Bogini. Dlatego czas już na podjęcie radykalnych działań, choćby miało to doprowadzić do konfrontacji z jej wrogami na dworze, a nawet z samą Andais. Jeżeli jednak Meredith zamierza kiedykolwiek zostać królową, nie może mieć oporów przed rozlewem krwi. Nadchodzi czas rozrachunku...



Nigdy nie słyszałam o cyklu książek, w których główną bohaterką jest Meredith Gentry. Do sięgnięcia po książkę ,,Śmierć o północy" zachęcił mnie jej opis. Gdy miałam już książkę w dłoniach postrzegłam, że jest to kontynuacja. Dzięki wielkiemu źródle informacji, jakim jest internet dowiedziałam się, że jest to czwarta część cyklu. Jednak postanowiłam się tym nie zrazić i zaczęłam czytanie książki. Jak wypadła?

Nie przypuszczałam, że z taką łatwością przypadnie mi ta książka do gustu. W ogóle nie odczuwałam jakby byłabym o czymś niedoinformowana. Gdybym nie doczytała się, że książka jest kontynuację to sądzę, że bym się nie domyśliła po samych wydarzeniach. ,,Śmierć o północy" już na samym początku mnie zaskoczyła, rozśmieszyła, a co najważniejsze zainteresowała swoją historią na tyle, że byłam ciekawa dalszych wydarzeń i mogłam z przyjemnością pogrążyć się w czytaniu. 

,,Śmierć o północy" posiada wszystko to co lubię, czyli istoty nadnaturalne, magię, trupy, zagadkę kryminalną. Jeśli lubicie takie połączenie takich klimatów to polecam przeczytanie ,,Śmierć o północy". Mi pozostaje czekać na kolejną część. 

Ocena 5/6

czwartek, 1 sierpnia 2013

W imię miłości - Katarzyna Michalak

Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie przeczuwa rewolucji, która nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest ważne, i czy w jego życiu jest miejsce na rodzinę.













Na temat tej już sławnej Michalak zdążyłam wiele się naczytać. Większość były to pozytywne słowa, lecz zdarzały się też negatywne. Jednak nie przejęłam się zbytnio negatywnymi opiniami postanowiłam zapoznać się z jej twórczością. Takim też sposobem zdążyłam już przeczytać dwie pozycje owej autorki, które mi się spodobały i potwierdziły jej geniusz. ,,W imię miłości" została trzecią pozycją z książek pani Michalak, jaką miałam okazję przeczytać, lecz pierwszą, o której się wypowiadam. Muszę już teraz przyznać, że jest to niesamowita książka. 

Naszą małą bohaterkę, Anię, polubiłam już za samo imię. Podoba mi się moje imię i od małego bardzo lubię sięgać po książki, w których znajduję swoje imienniczki. Jednak tę dziewczynkę lubi się nie tylko za imię, lecz za jej osobowość. Mało dziesięciolatek jest tak dzielnych i zaradnych jak ona. To właśnie ona sprawiła, że wciągnęłam się w historię, jaką niesie ze sobą książka bez opamiętania. 

Niektóre fakty zgadłam wcześniej niż zostały one nam w książce ukazane, lecz to nie zniszczyło mi przyjemności czytania. Jednak mimo tego poznawanie tych informacji w odpowiednim momencie potrafiło mnie zaciekawić, gdyż wokół nich były zawsze usiane inne wydarzenia, które wprawiały mnie w podekscytowanie faktem, że mogłam je poznać. ,,W imię miłości" nie jest przecież kryminałem, który ma nas trzymać przez cały czas w napięciu, więc ta przewidywalność według mnie jest tu jak najbardziej dopuszczalna. Jest to piękna historia obok, której nie można przejść obojętnie, warto po nią sięgnąć i przeczytać. 

Książka ,,W imię miłości" to niesamowita historia, która niesie ze sobą wiele przemyśleń dla czytelnika. Cały czas się zastanawiałam czy mając dziesięć lat potrafiłabym odnaleźć swoje miejsce do życia. Ba, mając i więcej nie jestem aż taka zaradna. Jednak to nie jedyne myśli jakie przelatywały mi przez głowę podczas czytania. Ta pozycja zawiera ciepło i chód, emocje, chorobę, kłopoty rodzinne, czyli kombinację wybuchową, która doprowadziła mnie do łez. Taką książkę jak ,,W imię miłości" każdy w ukryciu marzy by przeczytać. Polecam! 

Ocena 6/6