poniedziałek, 12 października 2015

Studnia Wstąpienia - Brandon Sanderson


Dokonali niemożliwego, obalając niemal boską istotę, której brutalne rządy trwały tysiąc lat. Teraz Vin, wychowanka ulicy, która wyrosła na najpotężniejszą Zrodzoną z Mgły w krainie, i Elend Venture, zakochany w niej szlachetnie urodzony idealista, muszą zbudować nowe społeczeństwo na gruzach imperium. Wtedy atakują ich trzy oddzielne armie. Jedynie starożytna legenda daje cień nadziei. Ale nawet jeśli Studnia Wstąpienia istnieje, nikt nie wie, gdzie jej szukać i jakimi mocami ona obdarza. Być może zabicie Ostatniego Imperatora nie było wcale najtrudniejsze i prawdziwym wyzwaniem okaże się przetrwanie po jego upadku.






Sporo czasu upłynęło zanim skusiłam się na książkę pana Sandersona. Jednak, gdy już to zrobiłam absolutnie pokochałam jego dzieło. W książce,,Z Mgły Zrodzony" spodobało mi się absolutnie wszystko. Po skończeniu jej czytania pragnęłam zapoznać się z kolejną częścią. Po dość nie długim czasie, w moje ręce wpadł drugi tom, czyli ,,Studnia Wstąpienia". Byłam pewna, że ponownie będę zachwycona i to co będę w stanie o niej mówić to same ochy i achy. Czy moje przewidzenia okazały się prawdziwe?

Po raz kolejny, gdy miałam już książkę w rękach, nie potrafiłam sobie odmówić, by pozachwycać się nad wydaniem książki. Okładka, tasiemka, mapki, dodatkowe teksty to jest to, co bardzo mi się spodobało. Jednak na wielkie uznanie zasługuje sam autor, który był w stanie stworzyć takie tomiszcze. Druga część ,,Ostatniego Imperium" ma prawie osiemset stron. Zapowiada to niezwykle długą przygodę, na szczęście bardzo przyjemną. 

Z wielką radością wróciłam do świata Vin i jej przyjaciół oraz wrogów, bo tacy zawsze się pojawią. Niemałą przyjemność przysporzyło mi ponowne przyglądanie się przygodom allomantów. Podczas czytania poprzedniej książki dodatkowe zainteresowanie tworzył fakt, iż poznawałam dopiero świat, w którym istnieje allomancja. Teraz, niestety, już mnie za wiele w tej kwestii nie zaskoczyło, gdyż bardzo dobrze poznałam już bohaterów i ich niezwykłe zdolności w pierwszej części. Jednak autor wie co dobre i  ujawnił nam jeden fakt na temat allomanty, który mnie zaskoczył i między innymi dlatego jestem już ciekawa kolejnej części, gdyż pragnę poznać dalsze szczegóły na ten temat. 

O książkę ,,Studnia Wstąpienia" na pewno nie można powiedzieć, że szybko się ją czyta. Aby poznać całą historię opisaną na stronicach tej pozycji trzeba poświęcić trochę godzin. Jednak ta książka jest absolutnie tego warta, a czytanie jej przyniosło mi samą przyjemność. Pojawiają się w niej ciekawi bohaterowie z niezwykłymi umiejętnościami, a żeby nie było nudno, to muszą oni jakoś korzystać ze swojego daru. A czy może być coś lepszego do popisu swoich umiejętności niż walka, rozlew krwi, intrygi wrogów, próba zapanowania nad wszystkimi przeciwnościami, abyś ty i twój lud mógł przetrwać? Ta książka dowodzi, że nie i robi to w niewiarygodnie dobrym stylu. Po prostu chce się siąść i czytać. 

Ocena 6/6

5 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że lektura była tak udana!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko sięgam po taką typową fantastykę. Dlatego mam pewien dylemat z tą książką. W swojej recenzji bardzo ją zachwalasz, a ja nie do końca wiem, czy taki klimat powieści przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób nie uważa ją za typową fantastykę. Świat przedstawiony przez Sandersona, a przede wszystkim fabuła są raczej typowo młodzieżowe. Poza tym główna bohaterka ma 17 lat. Jestem po pierwszym tomie i książka jest świetna :D

      houseofreaders.blogspot.com

      Usuń
  3. A ja się tak zawiodłam na Sandersonie! To chyba moje największe rozczarowanie w tym roku. ;) Oprócz Vin nie ma tu żadnych bohaterek; wszystkie giną, prawie wszystkie są antagonistkami lub uwodzicielkami (lub jednym i drugim). Nie tak wyobrażam sobie interesujący świat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w dalekich planach czytelniczych książki tego autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!!