Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małe kobietki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małe kobietki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Staroświecka dziewczyna - Louisa May Alcott

 


Opis Wydawcy: Polly Milton, dziewczyna z angielskiej prowincji, odwiedza w mieście zamożną rodzinę swojej przyjaciółki Fanny Shaw. Biedna Polly jest przytłoczona otaczającym ją tam przepychem, modnym stylem życia, drogimi ubraniami i zwyczajami, z którymi nigdy wcześniej się nie stykała. Przyjaciele Fanny ignorują ją ze względu na odmienne zachowanie i prosty ubiór, nawet sama Fanny nie może powstrzymać się od uważania jej czasami za dziwaczną. W końcu jednak serdeczność i życzliwość Polly podbijają serca wszystkich członków rodziny, a jej staroświecki sposób bycia daje im lekcję, której nigdy nie zapomną. Sześć lat później, już jako dorosła dziewczyna, Polly wraca do miasta, aby zostać nauczycielką muzyki…

W ciągu kilku ostatnich lat przeczytałam kilka książek napisanych przez Louisę May Alcott. Myślę, że już na zawsze w moim sercu pozostaną „Małe kobietki”, jak i pozostałe części z tej serii. Pani Alcott napisała też kilka innych historii. Niedawno miałam okazję poznać jedną z nich. Kolejny raz wkroczyłam do świata niezwykłych dziewczyn w książce „Staroświecka dziewczyna”. 

Kiedy myślę o książce „Staroświecka dziewczyna”, to od razu w mojej głowie pojawia się myśl o tym, jaka było to przyjemna historia. Cudownie obserwowało się Polly i jej reakcje na zderzenie z trochę innym światem niż do tej pory znała. Sama została wychowana na wsi w taki sposób, aby jak najdłużej mogła cieszyć się dzieciństwem. Pobyt u koleżanki, która mieszka w mieście i zachowuje się już jak mała dorosła, wpływa na pewność Polly. Czuję się obca w tym świecie. Na szczęście dziewczynę otacza pewna magia i potrafi sobie poradzić w przeróżnych warunkach.

Książkę „Staroświecka dziewczyna” od początku czytało mi się naprawdę dobrze. Szybko polubiłam Polly, czego nie mogę powiedzieć o wszystkich bohaterach tej książki. Trzymałam za nią kciuki, aby miasto i miastowi nie wpłynęli za bardzo na nią, żeby się nie zmieniała. Polly to naprawdę wyjątkowa dziewczyna. Wszystkich potrafiła oczarować swoim urokiem i empatią. Ta postać to zdecydowanie jedna z większych zalet tej książki. 

„Staroświecka dziewczyna” to piękna i mądra historia, która trafi do czytelników w różnym wieku. Myślę, że niejedna osoba uśmieje się podczas czytania, jak i wyciągnie pewne refleksje po lekturze tej książki. Zachęcam do sprawdzenia tego samemu.

Wydawnictwo MG

poniedziałek, 18 października 2021

Róża w rozkwicie - Louisa May Alcott

Dwudziestoletnia Rose wraz z wujem Alecem i przyjaciółką Phebe wraca z podróży dookoła świata. W domu czekają na nią stęsknieni kuzyni. Czterej najstarsi z nich – Archie, Charlie, Mac i Steve – są już mężczyznami, którzy szukają swojego powołania i zaczynają rozglądać się za towarzyszkami życia. Młodzi ludzie ze zdumieniem odkrywają, że ich dziecięce relacje będą musiały ulec przewartościowaniu. Tymczasem Rose ceni sobie niezależność i ma pomysł na życie, który niekoniecznie zakłada zamążpójście. 
 
 
 
 
 
 
 

Jakiś czas temu przeczytałam serię „Małe kobietki” od Louisy May Alcott. Polubiłam tę serię, a pierwsza jej część skradła moje serce. Mając to w pamięci sięgnęłam po kolejną serię od tej autorki, czyli „Ośmioro kuzynów”. Pierwsza część nie wywarła na mnie takiego samego wrażenia jak „Małe kobietki”, lecz i tak wspominam ją miło. Nic więc dziwnego, że zechciałam przeczytać część drugą, czyli „Róża w rozkwicie”.

Byłam bardzo ciekawa historii zawartej na stronach książki „Róża w rozkwicie”. Już pierwsze strony przypomniały mi o klimacie, jaki poznałam już w pierwszy tomie, do którego miło było wrócić. Przyglądanie się starszej Rose i jej dorosłym kuzynom było przyjemne. Niestety, książka nie wciągnęła mnie. Dobrze się ją czytało, ale nie poruszyła mnie. Bez problemu mogłam odłożyć ją na bok i przestać myśleć o przeczytanej historii. Gdzieś w środku miałam nadzieję, że powtórzy sukces „Małych kobietek”. Tak się nie stało, a ja poczułam się lekko rozczarowana. 

„Róża w rozkwicie” to kolejna dobra książka autorstwa Louisy May Alcott, jaką miałam przyjemność przeczytać. Piękne wydanie z ilustracjami, przyjemna historia, którą da się przeczytać w ekspresowym tempie. Jednak ponowne spotkanie z Rose i jej kuzynami nie wciągnęło mnie na tyle, na ile bym chciała. Cieszę się, że ją przeczytałam, ale nadal pozostaje mi szukanie lektury, która będzie chociaż trochę podobna do „Małych kobietek”.

Ocena 4/6

środa, 30 września 2020

Chłopcy Jo - Louisa May Alcott

 Światowy bestseller Małe kobietki doczekał się kolejnych tomów, w których autorka, Louisa May Alcott kontynuowała – na wyraźne żądanie swoich Czytelników – opowieść o losach swoich bohaterów. Po dziesięciu latach czytelnik powraca zatem do Plumfield, aby poznać dalsze losy sióstr March, ich dzieci i wychowanków. Życie małej wspólnoty toczy się wokół college'u ufundowanego przez pana Lauriego, jednej z pierwszych koedukacyjnych uczelni w Ameryce. Tymczasem chłopcy Jo – Rob, Ted, Tom, Nat, Emil, Demi i Dan – stają na progu dorosłości. Każdy z nich wybiera drogę życia zgodną ze swoim charakterem i powołaniem. I choć niektórym z nich przyjdzie okupić te wybory wielkim wysiłkiem, żaden z chłopców nie przegra swojego życia.

 

Jakiś czas temu moje serce zostało skradzione przez pewną książkę. „Małe kobietki” przeczytałam dwa razy w ciągu roku, czego zazwyczaj nie robię. Ta książka wywarła na mnie duże wrażenie i mam ochotę sięgnąć po nią ponownie. Jednak na razie tego nie robiłam, gdyż regularnie zaczęły się pojawiać książki kontynuujące historię. Z niemałą ciekawością podchodziłam do kolejnych części, lecz żadna nie podbiła mojego serca tak jak pierwsza część. Niedawno, ukazał się ostatni tom tego cyklu, czyli „Chłopcy Jo”.

Książka „Chłopcy Jo” jest o wychowankach Jo, jak wskazuje na to tytuł. Jo opiekowała się i wychowała gromadkę dzieci, których losy mamy okazję bliżej poznać. W tej części przenosimy się w przyszłość o dziesięć lat, więc sporo wychowanków już coś osiągnęło, wybrało jakąś życiową drogę, założyło rodzinę. Możemy dowiedzieć się, co tam u każdego bohatera słychać, a przy okazji pojawiają się także siostry March, które tak bardzo polubiłam w pierwszej części.

Historia opisana w czwartej części nie podbiła mojego serca. Czytało się ją przyjemnie, ale bez większych fajerwerków. Pojawiło się tutaj tylu bohaterów, że czasami gubiłam się i nie byłam do końca pewna o której postaci czytam. Dało się jednak wszystko połączyć jakoś w całość. Jestem zachwycona, że w ostatnim czasie ukazały się na polskim rynku wszystkie cztery części i to tak pięknie wydane. Dzięki temu mogłam poznać całą historię rodziny March i ich przyjaciół. Przy okazji cieszyłam też oczy ładnymi ilustracjami. Nie żałuję, że poznałam tę serię i na pewno z chęcią będę do niej wracać.

Ocena 4,5/6 

sobota, 22 sierpnia 2020

Mali mężczyźni - Louisa May Alcott

Światowy bestseller amerykańskiej pisarki Louisy May Alcott. Dalsze losy bohaterów Małych kobietek i Dobrych żon (książka jest trzecią częścią tetralogii Małych kobietek). Książka opowiada o życiu Jo Bhaer, jej męża i dzieciaków ze szkoły w Plumfield. Pełno w niej zabaw, figli, ale i ważnych przesłań moralnych, bowiem państwo Bhaer traktują swych wychowanków z miłością, przepełnieni pragnieniem wykształcenia z nich dobrych i mądrych ludzi. Bezpośrednią inspiracją tej historii była śmierć szwagra Alcott, który pojawia się w jednym z ostatnich rozdziałów. Wszystkie książki cyklu, choć tak uroczo bajkowe, były jednak w dużej mierze oparte o prawdziwe wydarzenia z życia autorki, co dodaje im większego znaczenia i kolorytu.



Twórczość pani Alcott poznałam przy okazji pierwszego czytania książki pod tytułem „Małe kobietki”. Ta powieść skradła moje serce i zajęła w nim wyjątkowe miejsce. Rzadko sięgam po raz drugi po tę samą książkę, ale dla niej zrobiłam wyjątek i przeczytałam ją ponownie jeszcze w tym samym roku. Bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że Wydawnictwo MG wydało kontynuację tej historii. Z wielkim zaciekawieniem przypatrywałam się już starszym bohaterkom. Teraz, nadszedł czas na trzecią część, czyli książkę o tytule „Mali mężczyźni”.

Fabuła książki „Mali mężczyźni” skupia się na Jo, a tak naprawdę na chłopcach, których wzięła pod opiekę. Znajdziemy tu dużo historii psot, dziecięcych pomysłów i sposobów wychowania i wyuczenia takiej gromadki dzieci. W tej książce ponownie się spotkałam z klimatem, jaki poznałam w poprzednich częściach. Czuć, że mamy styczność z kolejną książką tej samej autorki. Czyta się ją równie dobrze i szybko. Wydanie ponownie zachwyca ilustracjami. Jednak czegoś mi w niej zabrakło i nie bawiłam się przy niej tak dobrze jak przy „Małych kobietkach”.

Najbardziej w tej książce zabrakło mi bohaterek z pierwszej części. To właśnie bohaterki „Małych kobietek” skradły moje serce i kontynuuje czytanie tej serii tylko dla nich, aby się dowiedzieć, co się u nich dzieje. W tej części jest o nich mało, a ja za nimi tęsknię. Będę musiała ponownie sięgnąć po pierwszą część, aby znowu trochę z nimi pobyć. Jednocześnie jestem też ciekawa, co jeszcze spotka je w życiu, więc nie mogę się doczekać czwartej części, która będzie ostatnią, a w której mam nadzieję, że znajdę jeszcze jakieś o nich informacje.  

Ocena 4,5/6

piątek, 21 lutego 2020

Dobre żony - Louisa May Alcott

Dobre żony to książka dla wszystkich, którzy chcą poznać dalsze losy małych kobietek – poważnej Meg, roztrzepanej Jo, łagodnej Beth i wytwornej Amy.
Upłynęło kilka lat i dziewczęta powoli wkraczają w inny świat, dorośleją, zmieniają się, przeżywają smutki i rozczarowania, nawet tragedie, ale jednocześnie życie nie skąpi im także radosnych i szczęśliwych chwil. Cztery siostry – cztery różne drogi życiowe. 










„Małe kobietki" autorstwa Louisy May Alcott przeczytałam dwa razy w ciągu roku. Rzadko kiedy powtarzam czytanie książki, a już na pewno nie w tak krótkim czasie. To, że przeczytałam ją ponownie może świadczyć tylko o jednym, moje serduszko pokochało historię, którą znalazło na stronach tej książki. Po drugim przeczytaniu, dowiedziałam się, że ma wyjść wznowienie drugiej części. Ta wiadomość sprawiła, że cieszyłam się kilka dni i czekałam niecierpliwie na premierę. Gdy tylko książka „Dobre żony" dotarła do mnie, to zabrałam się za czytanie. 

W świecie sióstr March minęło kilka lat odkąd rozstałam się z nimi wraz z końcem książki „Małe kobietki". Jednak w każdej z bohaterek nadal mogłam się doszukać tych samych cech, za które wcześniej je polubiłam. Ponowne spotkanie się z rodziną March przyniosło mi dużo radości, jak i też innych emocji, niekoniecznie przeze mnie lubianych. W tej części pojawia się też sporo smutku. Historia opisana w tym tomie jest zdecydowanie mniej cukierkowa niż w pierwszej części. Bohaterki zmagają się z przeróżnymi trudnościami już dorosłego życia, które potrafi przynieść więcej smutku niż radości. 

Po skończeniu czytania książki „Dobre żony" byłam jednocześnie szczęśliwa, jak i smutna. Szczęśliwa, gdyż znowu mogłam trafić do tego świata, który tak bardzo polubiłam. Znowu przyglądałam się życiu moich ulubionych bohaterek. Smutna, gdyż skończyłam właśnie niesamowitą przygodę. Wiem, że seria posiada jeszcze dwie części, ale póki ich ktoś nie wznowi to raczej nie uda mi się ich przeczytać. Co nie zmienia faktu, że polecam sięgnąć po książki pani Alcott. Jestem pewna, że przypadną do gustu niejednej osobie.

Ocena 5,5/6

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Małe kobietki - Louisa May Alcott

Ameryka, lata sześćdziesiąte XIX wieku. W domostwie zwanym Orchard House od pokoleń mieszka rodzina Marchów. Pod nieobecność ojca walczącego w wojnie secesyjnej, opiekę nad czterema córkami sprawuje samodzielnie ich matka, Marmee.
Córki pani March – stateczna Meg, żywa jak iskra Jo, nieśmiała, uzdolniona muzycznie Beth i nieco przemądrzała Amy – starają się, jak mogą, by urozmaicić swoje naznaczone ciągłym brakiem pieniędzy życie, chociaż boleśnie odczuwają nieobecność ojca. Bez względu na to, czy układają plan zabawy czy zawiązują tajne stowarzyszenie, dosłownie wszystkich zarażają swoim entuzjazmem. Poddaje mu się nawet Laurie, samotny chłopiec z sąsiedniego domu, oraz jego tajemniczy, bogaty dziadek.



O książce „Małe kobietki" pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu w jednym z odcinków serialu Przyjaciele". Na jakiś czas zapomniałam o tej pozycji, lecz gdy natrafiłam na jej tytuł w Internecie to od razu przypomniała mi się reakcja Joey'ego na tę historię i postanowiłam ją przeczytać. Przeczytałam ją kilka miesięcy temu, jednak patrząc na nowe, ilustrowane wydanie stworzone przez Wydawnictwo MG zapragnęłam przeczytać jeszcze raz tę książkę i jestem pozytywnie zaskoczona. 

Książka Małe kobietki" zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Historia zaczyna się od świątecznego, zimowego czasu, czyli idealnie na czytanie o niej w grudniowe wieczory. Już na samym początku poznajemy wszystkie cztery siostry oraz ich mamę. Od pierwszych stron poznajemy także ich charaktery, zwyczaje i sposób życia. Wszystkie postacie mają głowy pełne niecodziennych pomysłów, o których aż chce się czytać. Do tego wszystkiego niesamowite pióro pani Alcott, które sprawia, że z tej historii bije ciepło i nie chce się od niej odrywać.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona książką Małe kobietki", gdyż czytanie jej po raz drugi w tym samym roku wcale nie spowodowało, że się przy niej nudziłam. Ponownie z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy rodziny Marchów i mimo że wiedziałam co się zaraz stanie to myślałam tylko o tym, że zaraz pojawi się ten fajny moment albo ten smutny i miałam ogromną ochotę przeczytać ten fragment jeszcze raz. Nie mam w zwyczaju wracanie do książek, a na pewno nie po tak krótkim czasie i jestem zafascynowana tym, że Małej kobietki" sprawiły, że wróciłam ponownie do tej historii i mam ochotę jeszcze raz ją przeczytać. No ale poczekam do stycznia, bo Wydawnictwo MG zapowiedziało wznowienie drugiej części, czyli Dobre żony" i jestem ciekawa czy również tak mi przypadnie do gustu.

Ocena 6/6