Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carla Montero. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carla Montero. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2023

Ognisty medalion - Carla Montero

 

Madryt, XXI wiek. Ana García-Brest, historyczka sztuki, otrzymuje wiadomość od Martina Lohsego, mężczyzny, którego poznała w trakcie poszukiwania obrazu Astrolog przypisywanego Giorgionemu. Zamordowano włoskiego magnata i w niebezpieczeństwie znalazł się skarb o wielkiej mocy: medalion Hirama, magiczna relikwia, która należała do architekta Świątyni Salomona. Nikt nie wie, gdzie się teraz znajduje, i Martin potrzebuje pomocy Any, aby ją odnaleźć. Oboje wyruszają w podróż po Europie. Stawiając czoło wielu niebezpieczeństwom, wkrótce odkrywają, że nie tylko oni chcą odnaleźć tę relikwię. Berlin, 1945. Pod koniec drugiej wojny światowej krzyżują się ścieżki czworga osób: nazisty opętanego obsesją zdobycia medalionu; pochodzącego z Hiszpanii studenta; niemieckiego inżyniera poszukiwanego przez radziecki wywiad oraz snajperki Armii Czerwonej, która strzeże ważnego sekretu. Wszyscy oni związani są w jakiś sposób z medalionem Hirama, a ich spotkanie może mieć niespodziewane konsekwencje.

Około dziesięć lat temu przeczytałam książkę pod tytułem „Szmaragdowa tablica”. Ogromnie mi się wtedy spodobała. Cały czas mając ją w głowie sięgałam po kolejne książki Carli Montero. Po tylu latach niezbyt pamiętam fabułę „Szmaragdowej tablicy”, ale za to pamiętam jak dobrze mi się ją czytało, jak się wciągnęłam, jakie emocje we mnie zostały po skończeniu książki. Nie spodziewałam się, że po dekadzie pojawi się druga część, czyli „Ognisty medalion”. Byłam jej ciekawa, ale też się trochę bałam jej czytania i tego, że nie powtórzy sukcesu pierwszej części.

Historia opisywana przez Montero znowu łączy przeszłość z teraźniejszością. Ana ponownie poszukuje historii przedmiotu, który istniał kilkadziesiąt lat temu i chce go odnaleźć we współczesnym świecie. Praktycznie nic nie pamiętam z czytania „Szmaragdowej tablicy”, a już najmniej z życia prywatnego Any. Trochę się bałam, że będzie to przeszkadzało w czytaniu „Ognistego medalionu”, lecz tak się nie stało. Gdzieś tam najważniejsze fakty z poprzedniej części są wplecione w historię „Ognistego medalionu”, a samą książkę można czytać jako pojedynczą historię. Uważam, że nie trzeba znać pierwszej części, aby przeczytać tę. Jednak myślę, że wiele się też straci nie znając pierwszej części, bo była o wiele lepsza.

Książkę „Ognisty medalion” czytało mi się naprawdę dobrze. Historia mnie ciekawiła. Czasami była dosyć zagadkowa, bo coś się zadziało, a do końca nie było wiadomo dlaczego. Jednak autorka nie zapomniała, aby pozamykać wątki i rozwiązania wcale nie były takie oczywiste. To zdecydowanie podobało mi się w tej książce. Jednak sama historia nie zrobiła na mnie tak ogromnego wrażenia jak poprzednia. Nie podbiła mojego serca, lecz będę dobrze ją wspominać.

Dom Wydawniczy Rebis 

środa, 10 czerwca 2020

Ogród kobiet - Carla Montero

Barcelona, początek XXI wieku. Gianna odnosi sukcesy jako architektka, romansuje z przystojnym aktorem i wkrótce będzie musiała podjąć decyzje, które zaważą na jej życiu. A że nie wszystko układa się tak, jak by sobie życzyła, postanawia wyruszyć do Włoch w poszukiwaniu własnych korzeni. Nawet się nie spodziewa, czym ta podróż się dla niej skończy.
Castelupo, początek XX wieku. Młyn na obrzeżach włoskiego miasteczka jest domem Anice, niezwykłej dziewczyny, która zna się na ziołach i zaklęciach. Anice kocha ze wzajemnością, ale kiedy wydaje jej się, że szczęście jest w zasięgu ręki, wybucha wojna.
Dwie kobiety, dwa pokolenia, dwa punkty na mapie – oto splątana historia rodziny Verelli i odkrywania tego, co w życiu najważniejsze: miłości, przyjaźni i miejsca, które nazywamy domem.


Kilka lat temu przeczytałam książkę pod tytułem „Szmaragdowa tablica", którą pokochałam całym serduszkiem. Drugie spotkanie z twórczością autorki tej książki nie było tak udane. Po kolejne jej książki jeszcze nie sięgnęłam, ale od dawna obiecuje sobie, że to zrobię. Kiedy zobaczyłam opis najnowszej książki Carli Montero stwierdziłam, że ta książka na pewno mi się spodoba i muszę szybko po nią sięgnąć. Czy się myliłam?

Do czytania książki „Ogród kobiet" podeszłam z samymi pozytywnymi myślami. Wiedziałam, że ta książka musi przypaść mi do gustu. Mówił o tym opis, autorka, okładka. Wszystko mi dawało znaki, że to książka dla mnie. I się nie myliłam. Powieść spodobała mi się już od pierwszych stron. Od razu przeniosłam się do świata Gianny, a później wraz z nią z wielkim zaciekawieniem poznawałam historię Anice. Bardzo szybko także poczułam włoski klimat. Do tej pory nie ciekawiły mnie Włochy, ale gdy o nich czytałam, o tym małym miasteczku, jedzeniu, ludziach jakich można tam poznać to od razu zapragnęłam, aby się tam przenieść.

„Ogród kobiet" to włosko-hiszpańska opowieść o kobietach. Momentami jest romantyczna, ale w bardzo naturalny sposób. Ukazuje prawdziwe życie, w którym można odnaleźć miłość, przyjaźń, romanse, ale także smutki, śmierć i tęsknota. Do tego wszystkiego jeszcze smakowite jedzenie, więc lepiej zawsze mieć coś pod ręką, kiedy ślinka poleci. Jestem oczarowana najnowszą książką pani Montero. Z wielkim żalem kończyłam czytać tę historię, gdyż chciałam tam zostać na dłużej.

Ocena 6/6

sobota, 26 października 2013

Wiedeńska gra - Carla Montero

Hiszpania, rok 1913. Młoda szlachcianka Isabel przeżywa wielki dramat: nie tylko straciła rodziców, ale też na chwilę przed ślubem zostaje porzucona przez narzeczonego. Na szczęście pomocną dłoń wyciąga do niej ciotka, austriacka arystokratka blisko związana z cesarskim dworem Franciszka Józefa. Podróży Isabel do Austrii towarzyszą dziwne i niepokojące zdarzenia, a w pozornie spokojnym Wiedniu coraz wyraźniej czuć narastające napięcie. W powietrzu wisi wojna, której starają się zapobiec prowadzący zakulisowe rozmowy dyplomaci, podczas gdy spotykająca się potajemnie orientalna sekta dąży do jej rozpętania za wszelką cenę. Piękna Hiszpanka wbrew swoim zamiarom rozbudza namiętność kolejnych mężczyzn. Okazuje się, że żadna z osób, z którymi się styka, nie jest tym, za kogo się podaje. Stopniowo dziewczyna staje się elementem twardej męskiej gry, prowadzonej przez agencje wywiadowcze różnych krajów.

Premiera: 5 listopada 2013 roku

Z twórczością pani Carli Montero miałam okazję już poznać dzięki książce ,,Szmaragdowa tablica". Owa pozycja bardzo przypadła mi do gustu i z chęcią wracałam do niej myślami. Gdy zobaczyłam, że ma się ukazać w Polsce druga książka autorki zdecydowałam, że ją przeczytam. I tak się zabrałam za czytanie ,,Wiedeńskiej gry", nawet bez wcześniejszego przeczytania o czym ona jest. 

Na początku wydała mi się ona trochę nudna. Przestraszyłam się wtedy, że będzie tak cały czas. Na szczęście nie musiałam długo czekać na rozbudzenie moje ciekawości. Następne strony czytało mi się bardzo przyjemnie. Czasem miałam wrażenie, że nie za bardzo są to moje klimaty i wtedy pojawiały się nużące fragmenty. Jednak nie było ich aż tak dużo by mogły znacząco wpłynąć negatywnie na odbiór książki. Czytało się miło, lecz bez większych rewelacji. Do czasu. 

Ostatnie sto stron to istna magia. Tak mnie wciągnęły, że nie mogłam się oderwać od książki. Przy nich przeczytane poprzednio strony trochę zbladły, lecz kończąc czytanie książki nawet już o tym nie pamiętałam, gdyż tak byłam oczarowana rozwojem historii w dość zaskakującym kierunku. I myślę, że jeśli będę kiedyś rozmyślała na temat tej książki to przypomną mi się właśnie te ostatnie, zachwycające sto stron. 

Książkę czytałam dwa wieczory, więc nie jest to długo. Mimo, że cała książka nie zachwyca jak jej końcówka, to nie można powiedzieć, że jest nieudana czy też całkowicie nudna. Czyta się ją przyjemnie, może bez wypieków na twarzy, jakie może sprawić ciekawość, lecz nie jest źle. Pisząc o książce ,,Wiedeńska gra" nie mogłabym nie wspomnieć o okładce, która przykuła moją uwagę za nim spostrzegłam nazwisko autorki. Grafik naprawdę się postarał i sądzę, że dzięki jego pracy z książką może zaznajomić się kilka dodatkowych osób. Jak najbardziej polecam przeczytanie książki ,,Wiedeńska gra"!!

Ocena 5/6

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Szmaragdowa tablica - Carla Montero

Madryt, początek XXI wieku. Ana pracuje w Muzeum Prado, prowadzi spokojne życie u boku Konrada, bogatego niemieckiego kolekcjonera dzieł sztuki, aż do chwili, gdy pewien list napisany podczas drugiej wojny światowej naprowadza go na ślad tajemniczego obrazu Astrolog przypisywanego Giorgionemu, malarzowi epoki renesansu. Skuszony wielką wartością tego dzieła, Konrad przekonuje Anę, żeby zajęła się jego poszukiwaniem. Mimo piętrzących się trudności Ana odkrywa nie tylko zawiłe losy rodziny, która od pokoleń strzeże Astrologa, ale i niezwykła prawdę, która całkowicie zmienia jej życie.
Paryż podczas niemieckiej okupacji. Major SS Georg von Bergheim, żołnierz elity i bohater wojenny, dostaje rozkaz: ma odnaleźć obraz Giorgionego znany jako Astrolog. Hitler jest przekonany, że dzieło kryje wielki sekret - kto go odkryje, będzie rządził światem. Poszukiwania prowadzą majora do Sarah Bauer, francuskiej Żydówki. Rozpoczyna się niebezpieczna gra, której konsekwencje będą zaskakujące dla nich obojga.

Ana mieszka w Hiszpanii. Wiodła tam życie osoby niepozornej, lecz do czasu. Kiedy poznała Konrada jej życie się zmieniło. To właśnie dla niego pojechała do Paryża w pogoń za zapomnianą historią. Konrad jako kolekcjoner sztuki pragnął odnaleźć zagubione dzieło, o którym dowiedział się z listu pochodzącego z drugiej wony światowej. Ana przekonana przez mężczyznę zaczyna poszukiwania. Podczas swego śledztwa trafia na niezwykłą historię.

Przed sięgnięciem po książkę ,,Szmaragdowa tablica" miałam pewne obawy, że mi się ona nie spodoba. Sam opis książki nie za bardzo mnie zachęcał. Choć wywołał w mojej głowie zamieszanie. Jednak szalę przechyliła informacja, że książka to bestseller w Hiszpanii. Pomyślałam sobie, że jednak coś w niej musi być. I wtedy się nie pomyliłam. Książka mi się spodobała już od pierwszych stron. Do gustu przypadła mi nie tylko historia, lecz też język autorki (czy też tłumacza), który sprawiał, że rozpływałam się podczas czytania. Po prostu czytanie tej książki to sama przyjemność. 

Moim zdaniem ,,Szmaragdowa tablica" to wyjątkowa książka. Jeżeli spodobała się ona dla mnie, osoby unikającej podobnych książek, to powinna przypaść do gustu dla naprawdę szerokiego kręgu czytelników. W książce znajdziemy też dużo informacji historycznych. Do tej pory unikałam jak ognia historii, lecz w tej książce różne wzmianki historyczne bardzo mi się spodobały i czytałam je z żywym zainteresowaniem. Dodawały one smaczku do całej historii. 

Całą historię dotyczącą niezwykłego, tajemniczego dzieła jakim jest Astrolog poznajemy z dwóch perspektyw czasowych. Oczywiście z teraźniejszości, która tyczy się Any poszukującej zaginionego  nieznanego obrazu oraz czasów drugiej wojny światowej, do których to wiodą poszukiwania kobiety. Bardzo polubiłam poznawać historię poszukiwaczki, która przez swoja działania znalazła się w niebezpieczeństwie oraz żydówki z czasów wony. Czasem miałam wrażenie jakbym czytała dwie różne książki, które jedynie zakończeniem połączyły się w całość. 

Moim zdaniem ,,Szmaragdowa tablica" należy do grupy książek, które każdy powinien poznać. Znajdziemy tu akcję, niebezpieczeństwo, tajemnicę, zakazaną miłość, niebezpieczne relacje, a to wszystko zespolone w jedną fantastyczną historię. 

Ocena 6/6
Za książkę serdecznie dziękuję!!