poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Mroczna wiedza - Naomi Novik

Scholomance to szkoła, w której nie ma nauczycieli, wakacji ani przyjaźni między uczniami – tylko strategiczne sojusze. Przetrwanie jest ważniejsze od stopni, gdyż młodzi magowie nie mogą opuścić szkoły, aż ją ukończą lub zginą. Obowiązujące w Scholomance zasady są proste: nie można chodzić samotnie po korytarzach i trzeba się strzec potworów, które czają się wszędzie. Poza tym niektórzy uczniowie praktykują czarną magię, a nawet mordują innych, żeby zwiększyć swoje szanse przeżycia.

Galadriel Higgins, zwana El, potrafi stawić czoło niebezpieczeństwom czyhającym w Scholomance, ponieważ ma ogromną moc. Mogłaby bez trudu pokonać wszystkie grasujące potwory. Problem polega na tym, że równie łatwo mogłaby także zabić pozostałych uczniów...

 

Kilka lat temu, przeczytałam swoją pierwszą książkę autorstwa pani Naomi Novik. „Wybrana” bardzo mi się spodobała, lecz od tych kilku lat nie sięgnęłam po inną pozycję spod pióra pani Novik. Zmieniło się to, gdy zobaczyłam zapowiedź pierwszej części serii pod tytułem „Scholomance”. Poczułam, że będzie to książka, która przeniesie mnie do magicznego świata. Nie pomyliłam się.

„Mroczna wiedza” spodobała mi się już od pierwszych stron. Byłam bardzo ciekawa, jak będzie wyglądał magiczny świat wykreowany przez Naomi Novik. No i nie zawiodłam się. Znalazłam w niej magię, potwory, magiczne przedmioty i do tego dużo niebezpieczeństwa. Scholomance to niezwykła szkoła, w której nie ma nauczycieli, a każdy uczeń ma dostosowany do swoich potrzeb program nauczania. Zaciekawił cię język arabski? Bach, uczysz się teraz języka arabskiego i słuchasz obelg w tym języku. Jednak musisz uważać, bo twoja nauka może zostać przerwana przez przybycie złowroga.

Bardzo spodobał mi się świat przedstawiony w książce „Mroczna wiedza”. Został on dokładnie przemyślany i opisany. Jednak na moją ogólną ocenę książki wpływa także to, że przez pewien czas wydarzenia trochę mi się wlekły, za mało się działo. Zakończenie to zmieniło, gdyż nadało tempa i sprawiło, że jestem ciekawa kolejnego tomu. „Mroczna wiedza” to początek serii, która ma okazję przenieść wielu fanów magii do niezwykłego, niebezpiecznego świata, gdzie nie każdy uczeń dożyje do końca szkoły.

Ocena 5/6 

czwartek, 8 kwietnia 2021

Szczęśliwy los - Małgorzata Starosta

Ach, jakże byłoby pięknie, gdyby trafić szóstkę w totolotka! Mogłyby siedzieć na werandzie, łowić ryby we własnym jeziorze, a dla zabicia nudy prowadzić pensjonat. Szczęśliwy los miały w zasięgu ręki. Ośmiu rąk, dokładniej rzecz ujmując. Basia, Ala, Julka i Lilka stają przed szansą zrealizowania młodzieńczego marzenia. Urokliwa wieś na Podlasiu, własne siedlisko i... trup. Tego akurat w planie nie było, ale wiadomo, że plany są po to, by je modyfikować. Cztery przyjaciółki zaplątane w intrygę, w której nie bardzo wiadomo, kto jest zły, a kto dobry, co jest prawdą, a co wytworem wyobraźni, a przede wszystkim: jak to w końcu jest z tym szczęśliwym losem?

 

 

 

Lubię komedie oraz kryminały, lecz z komedią kryminalną do tej pory się nie polubiłam. Próbowałam czytać książki, które zaliczane są do tej mieszanej kategorii, ale nie spodobały mi się na tyle, aby z wielką chęcią sięgać po ten gatunek. Postanowiłam raczej go omijać. Jednak, kiedy zobaczyłam zapowiedź najnowszej książki pani Małgorzaty Starosty, to nie potrafiłam jej pominąć. Opis sprawił, że znalazła się wysoko na mojej liście do przeczytania.

Nie będę ukrywać, że do książki pani Starosty przyciągnęło mnie to, że jej akcja rozgrywa się na Podlasiu, czyli w moich rodzinnych stronach. Byłam bardzo ciekawa, jak zostało one ukazane i jakie wydarzenia mogą się w nim rozgrywać. Na szczęście, nie zostałam rozczarowana. Te rejony zostały ukazane z humorem i trupem. Na początku było ciężko mi się przyzwyczaić, że wątek kryminalny może być prowadzony w tak lekki sposób. Jednak po czasie się przyzwyczaiłam i postanowiłam, że tej książki nie będę traktować jak kryminał tylko właśnie bardziej jak komedię.

Czy książka „Szczęśliwy los” sprawiła, że się śmiałam? Nie. Czy książka „Szczęśliwy los” sprawiła, że z zapartym tchem śledziłam sprawę morderstwa? Też nie. Czy domyśliłam się kto był zabójcą? Tak samo nie. Czy żałuję, że przeczytałam książkę „Szczęśliwy los”? Absolutnie nie. Spędziłam przy niej bardzo przyjemny i relaksujący czas. Historia mnie zaciekawiła i z chęcią śledziłam przygody czterech przyjaciółek. Czekam już na kontynuację.

Ocena 5/6 

wtorek, 6 kwietnia 2021

Dziennik utraconej miłości - Eric-Emmanuel Schmitt

Najbardziej osobista książka Érica-Emmanuela Schmitta, autora Oskara i pani Róży
Moja matka nie chciała, żebym tylko żył, chciała, żebym był szczęśliwy.
Mam wobec niej obowiązek szczęścia.
Schmitt, mierząc się ze śmiercią najukochańszej matki, po raz pierwszy wpuszcza nas tak głęboko do swojego świata i dzieli się najbardziej intymnymi uczuciami oraz doświadczeniami.
I tak jak wcześniej Oskar – bohater uwielbianej przez czytelników powieści – pisał listy do Pana Boga, by przygotować się na nadejście nieuchronnego, tak teraz sam autor mierzy się z utratą najbliższej osoby, przelewając swoje myśli na karty książki.

 

 

Nazwisko Erica Emmanuela Schmitta kojarzy mi się z książką „Oskar i pani Róża”. Zapoznałam się z nią kilka lat temu, kiedy mój młodszy brat miał ją jako lekturę szkolną. Przeczytana historia zapadła mi w pamięci. Gdy widziałam jakąś inną książkę tego autora, to od razu do głowy przychodziły mi odczucia po przeczytaniu tej pierwszej i szukałam ich w innych. Przeczytałam kilka, lecz żadna nie powtórzyła sukcesu i nie skradła mojego serca. Jednak każda z nich zachwyciła mnie czymś innym. Byłam ciekawa czym zainteresuje mnie książka „Dziennik utraconej miłości”.

Pierwsza rzecz jaka mnie zachwyciła w książce „Dziennik utraconej miłości” jest zdecydowanie okładka. Gdy ma się to wydanie w rękach, to nie chce się przestawać na nie patrzeć. Cieszę się, że wydawnictwo zdecydowało się wydać kilka książek pana Schmitta w podobnej szacie graficznej. Mam ochotę, aby one wszystkie zagościły na mojej półce. Druga rzecz, która mnie zachwyciła to pierwsze zdanie z książki. „Mama zmarła dziś rano i po raz pierwszy zrobiła mi przykrość.” to zdanie sprawiło, że przez moją głowę przegalopowało tysiące myśli.

„Dziennik utraconej miłości” to książka, która zachwyca nie tylko swoim wydaniem, ale także treścią. Znalazłam w niej wiele fragmentów, które sprawiały, że byłam poruszona, a moja głowa wędrowała gdzieś indziej, aby przemyśleć to, co właśnie przeczytała. Książka „Dziennik utraconej miłości” opowiada o prywatnych przeżyciach autora po śmierci matki, co dodatkowo mnie poruszyło, gdyż bardzo boję się straty tak bliskiej osoby.

Ocena 5/6 

piątek, 2 kwietnia 2021

Barwy pożądania - Megan Hart

Weźmiesz najpiękniejszy papier i najlepszy atrament. Opiszesz ze szczegółami swoje najbardziej erotyczne doświadczenie. Może być prawdziwe, może być wymyślone. Opis dostarczysz do czwartku. Pod spodem widniał ten sam numer skrytki pocztowej co poprzednio.Zamrugałam, czytając list ponownie, i poczułam, że rumieniec wypełza mi na policzki. Trzymałam kartkę ze świadomością, że nie powinnam jej przeczytać, nie była przeznaczona dla mnie. Starannie złożyłam list, tak delikatnie, jakbym poprawiała kołdrę na kochanku. Pytanie, kto wysyła te listy, przyćmiła bardziej intrygująca zagadka – dlaczego to robi.


Mój gust czytelniczy zdecydowanie się zmienia wraz z upływem czasu. Kiedyś sięgałam najczęściej po książki dla nastolatek i twierdziłam, że nigdy nie sięgnę po poradnik albo biografię. Dziś, zdarza mi się sięgać po jakiś poradnik albo czyjąś biografię, a po książki dedykowane nastolatkom sięgam rzadko. Był taki czas, kiedy lubiłam czytać powieści erotyczne, lecz ostatnio po nie prawie w ogóle nie sięgałam. Jednak postanowiłam sobie przypomnieć ten gatunek i sięgnęłam po książkę „Barwy pożądania”.

Do książki „Barwy pożądania” podeszłam z ciekawością. Chciałam się przekonać czy literatura erotyczna nadal może mi się spodobać. Wraz z ilością przeczytanych słów przekonywałam się, że ten gatunek nadal może mi się podobać. Myślę, że teraz spodobały mi się inne wątki niż kilka lat temu, ale potrafiłam znaleźć coś ciekawego w książce Megan Hart. Pierwszym plusem tej pozycji jest zdecydowanie historia. Z wielkim zainteresowaniem przyglądałam się jak rozwinie się sprawa związana z listami. Doceniam także to, że autorka nie porzuciła kreowania bohaterów i dosyć dokładnie poznałam główną bohaterkę. Dowiedziałam się jakie ma marzenia, a jakie problemy.

Myślę, że książka „Barwy pożądania” nie jest typowym erotykiem. Powiedziałabym, że sceny seksu są dodatkiem do historii polegającej na odnajdywaniu swoich pragnień oraz granic. Nie jest to jednowątkowa powieść, która polega na tym, że bohaterowie się wyłącznie bzykają. Wykreowane postacie mają widoczne charaktery, których można nie polubić, mają także własne problemy. Temat życia seksualnego jest wysunięty do przodu przed inne tematy, lecz w ciekawy i nietypowy sposób, co zdecydowanie mi się spodobało.

Ocena 4,5/6
Do kupienia na TaniaKsiazka.pl

niedziela, 28 marca 2021

Damy Władysława Jagiełły - Kamil Janicki

Jadwiga Andegaweńska, Anna Cylejska, Elżbieta Granowska i Zofia Holszańska – żony Władysława Jagiełły - wielkiego monarchy, przebiegłego polityka i człowieka, który szczęście w miłości odnalazł dopiero u schyłku swego życia. Wraz z nim na tronie zasiadały kobiety niepospolite, kochane i znienawidzone przez poddanych, zawsze samotne na dworze wawelskim, gdzie ani na moment nie gasły polityczne intrygi.

Jak potoczyłaby się historia Polski, gdyby nie mariaże Jagiełły? Jaki wpływ wywarły żony na jego polityczne decyzje?

 

 

 

Jeszcze za czasów szkolny nie lubiłam historii. Te lekcje zawsze były dla mnie najgorsze i najnudniejsze. Niewiele z nich wyniosłam w życie dorosłe. Zraziły mnie też do zapoznawania się z historia na pewien czas. Jednak odkryłam książki, które pochłaniam z wielkim zainteresowaniem. Jednym z autorów takich książek jest Kamil Janicki. Przyczynił się do tego, że polubiłam poznawać historię. Jednak, gdy zobaczyłam zapowiedź jego najnowszej książki pod tytułem „Damy Władysława Jagiełły”, to nie byłam ją zainteresowana. Los chciał, że książka trafiła do mnie niespodziewanie, więc zabrałam się za czytanie.

Już pierwszy rozdział książki „Damy Władysława Jagiełły” sprawił, że zmieniłam zdanie. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie chciałam przeczytać tej książki. Okazała się ciekawa i napisana w stylu, którego nie da się nie polubić, a przecież już wiedziałam, że historie opisywane przez pana Janickiego mi się podobają. I tym razem nie było inaczej. Temat, który na początku wydawał mi się nudny, okazał się być intersującym i z radością poznawałam kolejne kobiety z otoczenia Władysława Jagiełły.

Książka „Damy Władysława Jagiełły” okazała się być ciekawa. Z chęcią poznawałam kolejne jej rozdziały. Nie była to jednak pozycja, którą mogłam czytać bez przerw. Musiałam ją odkładać na bok, gdy czułam przesyt informacji. Dzięki tym przerwom mogłam więcej czerpać z tej książki bez uczucia znudzenia i przytłoczenia wiadomościami. Jestem zadowolona z lektury i na pewno sięgnę po kolejne książki z serii „Damy”.

Ocena 4,5/6