czwartek, 4 lipca 2024

Splątanie - Igor Brejdygant

 

Telefon dzwoni. Długa cisza. Wreszcie głos. Nie znasz mnie, ale ja znam ciebie. Twoją przeszłość i każdy lęk. Kolejny dzień. Anonim w skrzynce. Dotychczas nie spotkało mnie w życiu nic, co byłoby wystarczającym wyzwaniem. Ale teraz mam ciebie. Zdobędę cię i nie oddam już nikomu. Karolina Milewska każdego dnia boi się o swoje życie. Nawet cichy szmer za drzwiami przywołuje najstraszniejsze wizje. Porwana. Uwięziona. Martwa. Człowiek, który ją prześladuje, czekał na tę chwilę bardzo długo. Przygotował pułapkę i zaplanował każdą minutę jej cierpienia. Zbliżał się krok po kroku, aby uderzyć, gdy będzie całkowicie bezbronna. Kiedy wreszcie ją dopadnie, będzie należała tylko do niego. To on da jej nowe życie. Albo je odbierze.

W zeszłym roku przeczytałam swoją pierwszą książkę Igora Brejdyganta. Pozostawiła ona po sobie dobre wspomniana. Teraz, wiedząc czego mogę się spodziewać, z jeszcze większą chęcią sięgnęłam po kolejną historię stworzoną przez tego autora. Tym razem przeczytałam książkę „Splątanie”. Od razu mogę zdradzić, że po raz kolejny zostałam zaskoczona.

Bardzo szybko przekonałam się, że historia opisana w książce „Splątanie” mnie wciągnęła. Obserwowanie naszej głównej bohaterki Karoliny, która z każdym dniem wpada w coraz większą pułapkę swojego prześladowcy jest zdecydowanie ciekawe. Dodatkowych emocji dostarcza czytelnikowi możliwość poznania naszego prześladowcy. Poznajemy jego plany zanim wcieli je w życie. Wydawało mi się, że nic mnie w tej książce nie zaskoczy. Historia była ciekawa, ale poznawaliśmy ją z obu perspektyw, czyli ofiary jak i sprawcy, więc wszystkie karty były odkryte. Zostałam więc zaskoczona, gdy okazało się, że historia jest bardziej rozbudowana i poplątana. 

Uwielbiam historie, które w pewnym momencie odkrywają przed czytelnikiem coś niespodziewanego. „Splątanie” dokładnie jest taką książką. Od początku czytało mi się ją dobrze, a gdy już myślałam, że na spokojnie rozstanę się z bohaterami, to autor postanowił pokazać nam jak ludzkie życie potrafi być skomplikowane i każdy ma jakąś przeszłość, która przypomina o sobie w najmniej spodziewanym momencie. Jestem zachwycona i mam ochotę na więcej podobnych historii. Muszę koniecznie sprawdzić kolejne książki Brejdyganta.

Wydawnictwo Znak 

poniedziałek, 1 lipca 2024

Niewypowiedziane - Jess Lourney


Opis Wydawcy: Życie Cassie wydaje się beztroskie: mieszka na farmie w Lilydale, uwielbia się uczyć i podkochuje się w najfajniejszym chłopaku w szkole. Wprawdzie w jej domu organizowane są dziwne przyjęcia, o których wiedzą tylko wtajemniczeni, ale tata zabrania jej o tym opowiadać. Wszystko to się zmienia, gdy do Lilydale przybywa łowca. Miejscowi chłopcy zaczynają znikać jeden po drugim. Po pewnym czasie wracają, ale żaden z nich nie przypomina dawnego siebie: są bardziej brutalni i zamknięci w sobie. Mieszkańcy miasteczka przerzucają się oskarżeniami i wyciągają na światło dziennie groźne tajemnice. Aby przetrwać, Cassie musi się odnaleźć w świecie dorosłych, gdzie każdy grzech uchodzi na sucho i tylko prawda jest niewybaczalna.

Muszę się do czegoś przyznać. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam okładkę książki „Niewypowiedziane”, to pomyślałam, że będzie to jakaś paranormalna historia. Ta myśl nie pasowała mi do tego, że książka została wydana przez Znak Crime. Jednak później stwierdziłam, że nikt nie zabrania łączenia kryminału z duchami czy innymi nawiedzeniami. Po przeczytaniu pierwszych opinii tej książki, nie zauważyłam, aby ktoś wspominał o jakimś paranormalnym wątku. Wszyscy raczej skupiali się na wielu plusach tej historii. Postanowiłam, że muszę to sprawdzić i sama przeczytałam książkę „Niewypowiedziane”. 

Książka „Niewypowiedziane” zaczęła się naprawdę zagadkowo. Poznałam bohaterów i nie do końca wiedziałam, co dzieje się w ich rodzinie. Czułam niepokój. Im przeczytałam więcej oraz dowiedziałam się więcej o przedstawionej rodzinie, tym bardziej czułam, że coś jest tam nie tak. Wiem, że autorka stworzyła swoją książkę na podstawie prawdziwej historii, lecz ja wcześniej o niej nie słyszałam. Nie wiem co się stało w tej rodzinie tak prawdę, więc każda kolejna strona była dla mnie zagadką dopiero do odkrycia. 

Ciężko mi powiedzieć, że ta książka mi się podobała. Bo absolutnie nie podoba mi się przeczytana historia. Były tu porwania chłopców oraz przedstawienie życia dysfunkcyjnej rodziny. To są tematy, które zdecydowanie nie są ciekawe, lecz mocno wciągające. Chciałam się dowiedzieć jak wygląda prawdziwe życie Cassie. Miałam też pragnienie, aby coś się w jej życiu zmieniło na lepsze. Polubiłam dziewczynę od pierwszego spotkania i współczułam jej każdego nieszczęścia, które ją spotkało.  

„Niewypowiedziane” to nie jest książka dla fanów wartej akcji. Mamy tu małe miasteczko, porwania chłopców i historię rodziny Cassie, która potrafi wywołać nieprzyjemne odczucia. Jest to na pewno nietypowy thriller, który na długo zostanie w mojej pamięci.

Wydawnictwo Znak 

czwartek, 27 czerwca 2024

Słowo honoru - Marek Krajewski


Opis Wydawcy: Brutalna gra o wszystko. Honor albo śmierć! Lwów 1938. Europa na krawędzi wojny. W Rzeczypospolitej trwa bezlitosna walka o wpływy. Czy możliwy jest sojusz z Niemcami? Edward „Łyssy” Popielski podejmuje decyzję, która na zawsze zaważy na losach jego, jego najbliższych i Rzeczypospolitej. Kraków 1942. W więzieniu na Montelupich o życie walczy dwóch polskich oficerów. Łączy ich dane przed wojną słowo honoru. Czy opuszczą mury hitlerowskiej katowni? Wrocław 1956. Do władzy dochodzi Gomułka. W szeregach funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa poruszenie: na jaw wychodzą zadawnione tajemnice i układy. Jaki wpływ na nową rzeczywistość ma starzejący się oficer przedwojennego polskiego wywiadu i decyzja, którą podjął przed laty?

Jest kilku takich autorów, po których książki sięgam w miarę regularnie. Najpierw wypatruje zapowiedzi nowej książki, a później odliczam dni do premiery. Jednym z takich autorów jest Marek Krajewski. Lata temu porwał mnie serią o Popielskim i tak stał się jednym z moich ulubionych autorów. Nie tak dawno miała premierę jego kolejna książka opowiadająca o Popielskim, czyli „Słowo honoru”. 

Gdy lata temu przeczytałam swoją pierwszą książkę napisaną przez Marka Krajewskiego, to nie słyszałam o czymś takim jak retrokryminał. Lubiłam czytać kryminały, ale nie podejrzewałam, że spodoba mi się czytanie kryminalnych historii dziejących się kilkadziesiąt lat temu. Jednak autor nie zatrzymał się jedynie na kryminalnych historiach. W końcu to już trzynasta część opowiadająca o Popielskim. Już miałam okazję przeczytać kilka powieści szpiegowskim dokładnie z tego samego świata. „Słowo honoru” także należy do serii szpiegowskiej. 

Nie jestem w stanie powiedzieć o książkach pana Marka nic nowego. Od wielu lat je czytam i uwielbiam. Za każdym razem autor zachwyca mnie nową historią. Gdy już zaczynam myśleć, że właśnie sięgam po książkę,  która ostatecznie mi się nie spodoba, bo ileż można wymyślić dobrych historii o tym samym bohaterze, to znowu jestem zaskakiwana. 

Marek Krajewski to mistrz w swoim fachu. Wie jak zainteresować czytelnika od pierwszej strony i utrzymać to zainteresowanie do ostatniej kartki. Trochę mi brakuje historii o zbrodniach i poszukiwaniu sprawców przez Edwarda. Uważam, że wtedy poznawaliśmy prawdziwy intelekt bohatera. Jednak każda dawka Popielskiego jest przeze mnie z chęcią przyjmowana.

Wydawnictwo Znak

wtorek, 25 czerwca 2024

Sądny dzień - Jaga Moder


 Opis Wydawcy: Blanka do niedawna prowadziła całkiem normalne życie: dysfunkcyjna rodzina, studia, próby wchodzenia w dorosłość na własnych zasadach. Wszystko zmienia zaginięcie jej młodszego brata. Pchana desperacką potrzebą działania, dziewczyna zawiera bardzo ryzykowny pakt i wkracza do świata, którego istnienia nigdy nie podejrzewała. Ramię w ramię z człowiekiem, od którego powinna uciekać jak najdalej, twarzą w twarz z ożywionymi legendami, pozna najgorsze bestie o wyglądzie aniołów i dobre dusze o potwornych obliczach. I choćby z całych sił chciała zapomnieć o tym, co widziała, jest już za późno. Nie ma odwrotu.

Nigdy jakoś specjalnie nie interesowałam się mitologią. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek przeczytała coś o mitach słowiańskich. Kiedyś przez przypadek dowiedziałam się, że na Instagramie istnieje profil Legendystki, która zapoznaje swoich odbiorców z różnymi mitami. Bardzo lubię czytać niecodzienne, współczesne historie. Gdy dowiedziałam się o planach wydania książki „Sądny dzień” napisanej przez Jagę Moder, to wiedziałam, że ją przeczytam.

„Sądny dzień” opisuje świat, w którym stworzenia z legend żyją tuż obok ludzi. Blanka się o tym dowiaduje, gdy chce odnaleźć zaginionego brata. Chcąc się dowiedzieć czegoś o chłopaku zagląda do Internetu i prosi o pomoc. W ten sposób poznaje Sambora, czyli Legendystę. Dziwny facet, ale postanawia pomóc Blance. Jednocześnie pokazuje świat, którego Blanka do tej pory nie znała.

W książce „Sądny dzień” ludzie i stwory żyją w jednym świecie. Gdy czytałam tę książkę, to miałam wrażenie, że wystarczy, że sama pójdę w rzeczywistym świecie w odpowiednie miejsce, a spotkam istotę, którą do tej pory kojarzyłam jedynie z legend. Jednak wtedy by to znaczyło, że muszę oderwać się od książki, a tego robić nie chciałam. Wciągnęłam się od pierwszych stron i nie miałam ochoty przerywać chociaż na chwilę.

„Sądny dzień” to przede wszystkim historia Blanki i Sambora. Na początku nie wiedziałam, co myśleć o tej dwójce bohaterów. Jednak im więcej o nich czytałam, tym bardziej ich lubiłam. Kibicowałam im w ich działaniach. Mam wrażenie, że im więcej stron książki było za mną, to coraz bardziej przywiązywałam się do opowiadanej historii i dlatego trudno było mi zakończyć tę książkę. Na szczęście tworzy się już druga część.

Wydawnictwo Fabryka Słów 

sobota, 22 czerwca 2024

Czarna chmura - Fred Hoyle

 

Opis Wydawcy: Astronomowie w Wielkiej Brytanii i USA dokonują przerażającego odkrycia – do Układu Słonecznego zmierza gigantyczny obłok międzygwiazdowy. Według obliczeń owa Czarna Chmura przejdzie między Ziemią i Słońcem, co wywoła niewyobrażalne zmiany na naszej planecie. W obliczu nadchodzącej katastrofy rząd brytyjski w porozumieniu z innymi krajami gromadzi w Nortonstowe międzynarodową społeczność wybitnych naukowców pod wodzą niekonwencjonalnego astronoma Christophera Kingsleya. Ich zadaniem jest zdobycie informacji o zbliżającym się obiekcie i zminimalizowanie szkód. Kiedy naukowcy odkrywają prawdę o pochodzeniu i naturze Czarnej Chmury, zmuszeni są zrewidować obowiązujące dotąd poglądy o życiu i wszechświecie…

Lubię czytać książki fantasy i science fiction. Jednak nie wiem, które z nich to klasyka i należałoby je poznać. Z pomocą przyszła mi seria od Domu Wydawniczego Rebis pod tytułem „Wehikuł czasu”. Dzięki niej poznałam już wiele historii, które zostały napisane kilkadziesiąt lat temu i od tego czasu zdążyły zachwycić już nie jednego czytelnika. Tym razem przeczytam książkę „Czarna chmura” od Freda Hoyla.

Po przeczytaniu opisu książki „Czarna chmura” uznałam, że zapowiada się historia pełna nauki i fikcji. Nie przeraża mnie ani jedno, ani drugie, więc oczekiwałam dobrej rozrywki. Według naukowców do Układu Słonecznego zmierza Czarna Chmura, która dokona wiele zmian na Ziemi. Jak się do tego przygotować? Eksperci próbują dowiedzieć się jak najwięcej o zbliżającej się katastrofie.

Po skończonej lekturze mogę śmiało powiedzieć, że zawierała ona naprawdę dużo nauki. Pojawiło się tu wiele bardziej i mniej zrozumiałych pojęć. Można nawet natknąć się na obliczenia naukowców. Czasami miałam wrażenie, że czytam mało zrozumiały podręcznik, a nie książkę, która miała zaciekawić mnie zawartością.

Na szczęście pojawiły się też elementy fikcji. To one napędzały moją wyobraźnię i ciekawość. No bo w końcu do Ziemi podąża gigantyczny obłok międzygwiazdowy. Dlaczego tak się dzieje? Co stanie się z ludźmi? Takie pytania cały czas krążyły po mojej głowie.

„Czarna chmura” to książka science fiction z mocno rozbudowanych pierwszym członem ten nazwy. Nie każdemu będzie to odpowiadało. We mnie wywołało to momentami lekki dyskomfort. Na szczęście reszta część historii w pewnej części to rekompensuje i to ona sprawiła, że poczułam zainteresowanie tym co czytam.

Dom Wydawniczy Rebis 

czwartek, 20 czerwca 2024

Nieobliczalna - Magda Stachula

 

Opis Wydawcy: Kim jest kobieta, której ciało znaleziono przed blokiem? Czy ktoś ją zabił? A może to samobójstwo albo nieszczęśliwy wypadek? Wśród mieszkańców osiedla jest ktoś, kto zna prawdę. Prawdę, która okazuje się bardziej przerażająca niż się początkowo wydaje. Alicja i Martyna to przyjaciółki z lat młodzieńczych. Jedna jest samotną matką już dorosłego syna, druga trwa w nieszczęśliwym związku z zaborczym mężem, z którym ma kilkuletnią córkę. Obie nawzajem zazdroszczą sobie życia, nie wiedząc, jak naprawdę wygląda ich codzienność. Daniel to syn Alicji, dwudziestodwuletni student. Niebawem wyjeżdża na stypendium do Włoch. Adelina, jego dziewczyna, nie ma łatwego życia. Mieszka z matką od lat pogrążoną w depresji, ojca nigdy nie poznała. Może liczyć tylko na siebie. Z pozoru udane relacje między bohaterami zaczynają się nagle komplikować, gdy do głosu dochodzą zakłamanie, zdrada, zemsta i zazdrość.

Zawsze ciekawią mnie ekranizacje polskich książek. Trzymam się zasady, że najpierw książka, a później film. Tak więc, gdy zaciekawiła mnie ekranizacja książki pani Magdy Stachuli, to wiedziałam, że najpierw muszę przeczytać oryginał. Miałam już kilka razy styczność z twórczością tej autorki i pozostawiła ona po sobie dobre wrażenie. Sięgając po książkę „Nieobliczalna” miałam wrażenie, że to będzie to dobra lektura i się nie pomyliłam.

Już na pierwszych stronach książki dostajemy trupa. Nic o nim nie wiemy. Następnie cofamy się w czasie i poznajemy bohaterów. Alicja i Martyna przyjaźnią się od dzieciństwa, lecz wydaje się, że wiele przed sobą skrywają. Ich życie tylko na zewnątrz wydaje się być idealne, lecz w środku jest pełne problemów. Poznajmy także Adelinę, która pojawia się w życiu syna Alicji. Ona także nie ma łatwo w życiu, gdyż mieszka z chorą matką, a ojca nigdy nie poznała.

Poznajemy bohaterów, którzy są dosyć dokładnie opisani. Dowiadujemy się jakie prowadzą życie. Zaczynałam niektórych z nich nawet lubić, lecz z tyłu głowy pozostało pytanie o to które z nich stanie się trupem. Pytanie utrzymało się prawie do końca. Miałam swoje podejrzenia, lecz pewną odpowiedź dostałam, jak znowu pojawił się trup. Myślałam, że na tym będzie koniec. Jednak się pomyliłam. Intryga trwała dalej.

Wciągnęłam się w czytaną historię od pierwszych stron. Byłam ciekawa kto zostanie martwy. Miałam swoje typy i wiedziałam kogo nie chcę widzieć jako trupa. Przywiązałam się do niektórych bohaterów i planowałam rozwiązanie ich problemów. Jednak oni postanowili mnie zaskoczyć i własne problemy rozwiązać po swojemu. Dzięki temu na pewno nie nudziłam się podczas czytania.

„Nieobliczalna” to zaskakująca, pełna emocji oraz trzymająca w napięciu do ostatniej strony książka. Ciężko było mi się od niej oderwać. Smutno mi się zrobiło, gdy musiałam rozstać się z bohaterami. Na szczęście miałam jeszcze film i mogłam wrócić do tego świata. Jednak film wywołał we mnie kompletnie inne odczucia.

Wydawnictwo Luna 

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Staroświecka dziewczyna - Louisa May Alcott

 


Opis Wydawcy: Polly Milton, dziewczyna z angielskiej prowincji, odwiedza w mieście zamożną rodzinę swojej przyjaciółki Fanny Shaw. Biedna Polly jest przytłoczona otaczającym ją tam przepychem, modnym stylem życia, drogimi ubraniami i zwyczajami, z którymi nigdy wcześniej się nie stykała. Przyjaciele Fanny ignorują ją ze względu na odmienne zachowanie i prosty ubiór, nawet sama Fanny nie może powstrzymać się od uważania jej czasami za dziwaczną. W końcu jednak serdeczność i życzliwość Polly podbijają serca wszystkich członków rodziny, a jej staroświecki sposób bycia daje im lekcję, której nigdy nie zapomną. Sześć lat później, już jako dorosła dziewczyna, Polly wraca do miasta, aby zostać nauczycielką muzyki…

W ciągu kilku ostatnich lat przeczytałam kilka książek napisanych przez Louisę May Alcott. Myślę, że już na zawsze w moim sercu pozostaną „Małe kobietki”, jak i pozostałe części z tej serii. Pani Alcott napisała też kilka innych historii. Niedawno miałam okazję poznać jedną z nich. Kolejny raz wkroczyłam do świata niezwykłych dziewczyn w książce „Staroświecka dziewczyna”. 

Kiedy myślę o książce „Staroświecka dziewczyna”, to od razu w mojej głowie pojawia się myśl o tym, jaka było to przyjemna historia. Cudownie obserwowało się Polly i jej reakcje na zderzenie z trochę innym światem niż do tej pory znała. Sama została wychowana na wsi w taki sposób, aby jak najdłużej mogła cieszyć się dzieciństwem. Pobyt u koleżanki, która mieszka w mieście i zachowuje się już jak mała dorosła, wpływa na pewność Polly. Czuję się obca w tym świecie. Na szczęście dziewczynę otacza pewna magia i potrafi sobie poradzić w przeróżnych warunkach.

Książkę „Staroświecka dziewczyna” od początku czytało mi się naprawdę dobrze. Szybko polubiłam Polly, czego nie mogę powiedzieć o wszystkich bohaterach tej książki. Trzymałam za nią kciuki, aby miasto i miastowi nie wpłynęli za bardzo na nią, żeby się nie zmieniała. Polly to naprawdę wyjątkowa dziewczyna. Wszystkich potrafiła oczarować swoim urokiem i empatią. Ta postać to zdecydowanie jedna z większych zalet tej książki. 

„Staroświecka dziewczyna” to piękna i mądra historia, która trafi do czytelników w różnym wieku. Myślę, że niejedna osoba uśmieje się podczas czytania, jak i wyciągnie pewne refleksje po lekturze tej książki. Zachęcam do sprawdzenia tego samemu.

Wydawnictwo MG

piątek, 7 czerwca 2024

Dobra dziewczyna, zła dziewczyna - Michael Robotham




Opis Wydawcy: Zmarznięta, głodna i brudna. Nie wiadomo, kim jest, ani kto ją skrzywdził. Wiadomo, że nikt jej nie szukał. Po sześciu latach od odnalezienia Evie jej tożsamość pozostaje tajemnicą. Nikomu nie udało się do dziewczyny zbliżyć na tyle, aby zrozumieć, co skrywa pod maską agresywnej i nieprzewidywalnej outsiderki. Jedyną pewną rzeczą jest to, że bezbłędnie rozpoznaje, gdy ktoś kłamie. Dwadzieścia lat temu Cyrus Haven wrócił po szkole do domu. Od wejścia czuł, że wydarzyło się coś bardzo złego. Kiedy odkrył, że jego starszy brat zamordował oboje rodziców i dwie siostrzyczki, cały świat chłopaka legł w gruzach. Dziś Haven pracuje jako policyjny psycholog. Gdy spotyka na swojej drodze intrygującą Evie Cormac, postanawia wspólnie z nią odkryć potworną prawdę kryjącą się za morderstwem młodej mistrzyni łyżwiarstwa.
Czy niezwykły dar Evie wystarczy, aby rozwiązać sprawę, w której wszyscy kłamią? I czy Cyrus uratuje Evie przed nią samą?

O jakiej mocy nadprzyrodzonej marzysz? Telekineza, teleportacja, a może czytania w myślach? Ja bym czasem chciała móc się teleportować. Ile by to czasu zaoszczędziło. Evie, bohaterka książki „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna”, wie kiedy ktoś z jej otoczenia kłamie. Myślę, że jest to idealna umiejętność do użycia podczas poszukiwania mordercy. Tak też Evie czyni. Czy jej się uda i nie zostanie oszukania?

Evie to dosyć tajemnicza bohaterka książki „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna”. Przed laty doświadczyła tragedii i do dzisiaj nie wiadomo skąd się wzięła. Jej agresywną i nieprzewidywalną stroną zainteresował się psycholog. Cyrus postanawia pomóc Evie w powrocie do normalnego życia. Jednocześnie próbuje rozwiązać sprawę śmierci nastoletniej łyżwiarki.

Połączenie dwóch bohaterów, czyli Evie i Cyrusa było dosyć ciekawe. Z jednej strony czytaliśmy o policyjnym psychologu i jego pracy. Małymi krokami poznawaliśmy ofiarę i dochodziliśmy do rozwiązania kryminalnej zagadki. Każdy etap sprawy pobudzał coraz bardziej moją ciekawość, a rozwiązanie sprawy ani trochę mnie nie zawiodło. Z drugiej strony mamy nastoletnią dziewczynę, której zachowanie nie do końca było dla mnie zrozumiałe. Długo musiałam z nią spędzić, żeby zacząć chociaż trochę ją zrozumieć. Nasi oboje bohaterowie dużo przeżyli w przeszłości, jednak ich traumy zdecydowanie inaczej wpłynęły na ich obecne życie.

Uwielbiam sięgać po thrillery, a książka „Dobra dziewczyna, zła dziewczyna” okazała się być dobrym przedstawicielem tego gatunku. Zainteresowała mnie od pierwszych stron. Znalazłam tutaj złożone postacie, które z chęcią poznawałam oraz dobrze rozpisaną i zaplanowaną zagadkę kryminalną. Każda strona książki odkrywała przede mną nowe cechy bohaterów oraz nowe ślady w sprawie morderstwa. Wszystko zostało logicznie połączone w całość. Jestem zadowolona ze swojego pierwszego spotkania z twórczością pana Robothama i mam nadzieję, że nie będzie to ostatnie.

wtorek, 4 czerwca 2024

Funny story - Emily Henry

 

Opis Wydawcy: Były chłopak nowej dziewczyny byłego narzeczonego… Czy to może być zabawna historia? Daphne uwielbiała, gdy Peter opowiadał ich historię – jak się poznali, zakochali w sobie i zamieszkali w jego rodzinnym mieście nad jeziorem, aby rozpocząć wspólne życie. Do czasu, aż się okazało, że owa opowieść to prolog zgoła innej historii miłosnej – z Petrą, przyjaciółką z dzieciństwa, w roli głównej. Porzucona tuż przed ślubem, zdana na siebie i skromną pensję bibliotekarki z działu dziecięcego, Daphne ląduje w wynajmowanym mieszkaniu ze swoim kompletnym przeciwieństwem, ale i jedyną osobą, która może zrozumieć, w jakich tarapatach się znalazła: z Milesem, byłym chłopakiem Petry. Współlokatorzy z musu: trochę niechlujny, chaotyczny Miles i pragmatyczna, nieco sztywna Daphne na co dzień mijają się w mieszkaniu. Aż pewnego wieczoru, po licznych szotach i dwóch butelkach wina wpadają na pewien pomysł. Może nie jest niewinny ani rozsądny, ale kto miałby pretensje do dwóch tak bardzo zranionych serc?

O książkach autorstwa Emily Henry czytałam bardzo dużo dobrego. Nie wiem dlaczego, ale do niedawno nie znałam żadnej z nich. Lubię lekkie czytadła, a na takie zapowiadały się te historie. W końcu nadszedł czas na moją pierwszą powieść spod pióra Emily Henry. Przeczytałam „Funny story”.

Czytanie książki „Funny story” zaczęłam z nadzieją na lekką i przyjemna historię. Poznałam Daphne i jej historię. Polubiłam ją już na samym początku za to, że jest bibliotekarką i lubi czytać książki. Współczułam jej tego co ostatnio przeszła. Narzeczony porzucił ją tuż przed ślubem, a jej nie pozostało nic innego jak zamieszkać z byłym chłopakiem nowej narzeczonej jej byłego narzeczonego. Miles na początku wydawał mi się dziwny i na prawdę miałam nadzieję, że tych dwoje nie zostaną parą. Chciałam, aby Daphne ułożyła sobie życie na nowe, ale bardzo nie chciałam, aby w jej życiu Miles pełnił jakąś rolę. Takie były moje pierwsze myśli podczas czytania książki. Jednak z czasem się one zmieniły.

Im więcej czytałam o naszych bohaterach, tym bardziej zaczynałam ich lubić. Główni bohaterowie wiele zyskali w moich oczach jak ich bardziej poznałam. Z czasem ujawniło się dużo ich dobrych cech. Na wspomnienie zasługują także drugoplanowe postacie takie jak Julie, siostra Milesa, oraz Ashleigh, nowa przyjaciółka Daphne. Polubiłam czytanie o nich i z chęcią bym wyskoczyła z nimi wszystkimi na wino albo pokera. Każdy z nich ma swoje problemy, w końcu każdy człowiek jakieś ma, lecz przemówiło do mnie ich serdeczne i życzliwe podejście do drugiego człowieka.

Historia opisana w książce „Funny story” okazała się być przyjemna w odbiorze, mimo że poszła w stronę, w którą początkowo nie chciałam. Autorka jednak przekonała mnie do swojej wizji życia bohaterów i już chwilę po skończeniu czytania tęskniłam za nimi wszystkimi. Z chęcią bym przeczytała kontynuujące, w której na główny plan wysunąłby się któryś z drugoplanowych bohaterów. Jeśli powstanie taka książka to na pewno po nią sięgnę z uśmiechem na twarzy, który wywołają wspomnienia o dobrej lekturze.

Wydawnictwo Poradnia K 

niedziela, 2 czerwca 2024

Los pokonanych - Kel Kade

 

Opis Wydawcy: Każda dobra opowieść zaczyna się w chwili, gdy Wybraniec, dotychczas nieświadomy ciążącej na nim odpowiedzialności, odkrywa swoje przeznaczenie. Nasz wybraniec, zwany w przepowiedniach Zgubą Światłości, przeżył 26 lat w zapadłej wiosce na krańcu świata, czujnie strzeżony przez arcyczarodziejkę. Przepowiednie zostały odczytane, a jego los przypieczętowany - oto wyruszy w drogę, by uratować świat przed nadciągającą Zagładą, stawi czoła magom, potworom z innych światów a nawet bogom. I zwycięży.bAle co się stanie, jeśli nasz dzielny bohater padnie martwy w pierwszej zasadzce, pierwszego dnia swojej wędrówki? Co z losami świata i zagładą całej ludzkości? O tym, niestety, przepowiednie milczą.

Uwielbiam czytać książki fantasy. Regularnie wracam do tego gatunku. Kiedy kilka lat temu sięgnęłam po swoją pierwszą książkę Kel Kade, to nie byłam pewna czy to na pewno coś dla mnie. Jednak bardzo szybko polubiłam Rezkina i z wielkim zadowoleniem czytałam kolejne części z serii. Czekając na kolejne przygody Reza, miałam okazję poznać się z innym bohaterem. Niedawno pojawiła się pierwsza część z nowego cyklu. Przeczytałam książkę pod tytułem „Los pokonanych”. 

Bardzo często można spotkać się z powieścią opowiadającą o tym jedynym wybrańcu, który ma uratować świat przez wszelkim złem. Przyglądamy się wtedy jego podróży oraz sukcesom i porażkom, jakie ponosi podczas drogi, która kończy się uratowaniem księżniczki, świata, rodziny i czym tylko mógł uratować po drodze. „Los pokonanych” zaczął się bardzo podobnie. Poznaliśmy wybrańca, ruszył aby uratować to co miał uratować, lecz jego przygoda szybko się skończyła. Nasz bohater zginął zanim zaczął ratować świat. Jego przyjaciel rusza do króla, aby powiadomić go o tym nieszczęściu.

Historia opisana w książce „Los pokonanych” okazała się być zaskakująca, gdyż otrzymałam kompletnie inną niż się spodziewałam po przeczytaniu kilku pierwszych stron. Przyglądałam się podróży leśnika zamiast wybrańca, który miał uratować świat. Wyszła z tego ciekawa przygoda. Trochę zabawna dla czytelnika, ale nadal czasami niebezpieczna dla bohatera. Takie połączenie sprawiło, że przyjemnie czytało mi się tę książkę. Polubiłam Aaslo, ale chyba dlatego, że po chwili zastanowienia mógł być uznany za niebezpiecznego psychopatę w normalnym świecie, a w książce dużo osób go jednak polubiło. 

Teraz, czekam na kolejną przygodę z Rezem, ale zaraz potem poproszę o wydanie nowych przygód leśnika. 

Wydawnictwo Fabryka Słów 

poniedziałek, 20 maja 2024

Glass Hills - Anna Szczypczyńska


Opis Wydawcy: Mila uwielbia kilka rzeczy: zapach olejnych farb, niekończące się rozmowy z przyjaciółką, pracę w księgarni, smak słodko-kwaśnych żelków oraz ciepły brzuch beagle’a Zakładki. Nie wspomnieliśmy o zamiłowaniu Mili do sudeckiej tradycji i kultury? To dlatego, że Mila ich nie uwielbia, Mila KOCHA wszystko to, co znalazła w Karkonoszach. No prawie wszystko, bo nie znosi nowoczesnych apartamentowców, które rosną w Szklarskiej Porębie jak grzyby po deszczu. Alex, rodowity warszawiak, lubi migdałowe croissanty, francuskie wino, treningi w domowej siłowni, ale najbardziej pracę w firmie ojca Millefiori Development. Problem w tym, że praca ta spędza mu sen z powiek. Niestety dosłownie. Kiedy przed Alexem pojawia się szansa poprowadzenia samodzielnego projektu, nie może powiedzieć nie. Rusza więc do Szklarskiej Poręby, by wybadać nastroje panujące wśród lokalnej społeczności i poznaje Milę. Wspominaliśmy już, że Alex lubi piękne kobiety? Nie? To dlatego, że Alex je UBÓSTWIA! A Mila jest wyjątkowa! Mówi, co myśli, robi to, na co ma ochotę i jest obojętna na jego urok osobisty. Obojętna? Nie! Mila nie znosi tego „Buca z Warszawy” i jak już ustaliliśmy, nie znosi apartamentowców, które Alex właśnie zaczyna budować…

Lubię sięgać od czasu do czasu po powieści obyczajowe. Mam swoich ulubionych autorów, do których często wracam. Są to najczęściej historie, które podobają mi się w trakcie czytania, lecz nie zostają w mojej pamięci na długo. Jednak nie z każdą tak jest. Kilka lat temu przeczytałam książkę Anny Szczypczyńskiej pod tytułem „Gdzieś pomiędzy wierszami”. Nie spodziewałam się, że zrobi tak duże na mnie wrażenie, że będę o niej pamiętać kilka lat później. Przyczyniła się również do tego, że wracam do kolejnych historii napisanych przez Annę Szczypczyńską. Ostatnio zapoznałam się z książką pod tytułem „Glass Hills”.

Historia opisywana w książce „Glass Hills” zaczęła się bez większych zaskoczeń. Poznaliśmy naszych głównych bohaterów, czyli Milę i Alexa, którzy znaczącą się od siebie różnili i można by się spodziewać, że nic ich nie ma prawa połączyć. Jednak Alex ma w planach naruszyć architekturę w Szklarskiej Porębie, którą tak kocha Mila. Kobieta nie może pozwolić na zmiany w Szklarskiej i postanawia działać na własną rękę.

Najnowsza książka Ani Szczypczyńskiej czaruje czytelnika górskim i ciepłym klimatem. Tuż po zakończeniu miałam ochotę przenieść się do Szklarskiej Poręby i żyć wśród poznanych bohaterów. Można by pomyśleć, że opisana historia to nic nowego, więc nic ciekawego się tam nie znajdzie. Jednak zdecydowanie tak nie jest. Autorka potrafi odpowiednio zaczarować słowem, aby czytelnik poczuł się wyjątkowo w trakcie czytania.

Nie da się oszukać, sama historia nie zaskoczy niczym nowym, lecz po książkę „Glass Hills” warto sięgnąć dla klimatu, emocji oraz bohaterów. Polubiłam Milę i jej najbliższych. Potrafią wpaść na niezwykle pomysły, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Zdecydowanie zostałabym z nimi na dłużej, gdybym tylko mogła.

wtorek, 14 maja 2024

Spirala zła - Bernard Minier

 

Opis Wydawcy: Największa zagadka w karierze Martina Servaza. W Pirenejach mieszka, ukryty przed światem, kultowy reżyser filmów grozy Morbus Delacroix. To uwielbiany przez rzesze fanów mizantrop i ekscentryk. Judith, studentka filmoznawstwa, znawczyni i miłośniczka jego dzieł, pisze pracę poświęconą jego twórczości. Ku jej zdziwieniu mistrz, który unika kontaktów z ludźmi, zgadza się na spotkanie, a nawet zaprasza ją do swojej górskiej samotni. Tymczasem w Tuluzie zostaje zamordowany specjalista od efektów specjalnych, który współpracował przy produkcji wielu obrazów Delacroix; ktoś przywiązał go do szpitalnego łóżka i uśmiercił. Wszystko wskazuje na to, że to zabójstwo ma związek z pewnym zakazanym filmem. Spirala śmierci nakręca się niepowstrzymanie… Dla komendanta Martina Servaza jest to być może największa zagadka w karierze. Za jej rozwiązanie przyjdzie mu zapłacić ogromną cenę…

Dwanaście lat temu przeczytałam pierwszą książkę Bernarda Miniera. Był to „Bielszy odcień śmierci”, czyli pierwsza część serii o Martinie Servazie. Przez te kilkanaście lat regularnie sięgam po książki Miniera. Do tej pory było ich już kilkanaście. Żadna z nich nie dorównała objętością do tej pierwszej, ale ciekawą zawartością jak najbardziej. Poznałam już kilka przygód Servaza, jak i innych bohaterów. W tym roku wróciłam do Servaza i najnowszej zagadki kryminalnej, z jaką przyszło mu się zmierzyć w książce „Spirala zła”.

Ani przez moment nie zdziwiło mnie to, że po raz kolejny został wciągnięta do świata Servaza. Autor w książce „Spirala zła” opisał kilka wątków, które od początku się nie łączyły. Mężczyzna zostaje zamordowany w szpitalu. Do przeprowadzenia śledztwa zostaje przypisany Servaz. Jednocześnie poznajemy Judith, która jedzie na spotkanie ze znanym reżyserem horrorów, który od lat stroni od ludzi. Od pierwszych stron zastanawiałam się jak te dwie historie ze sobą się połączą. Żadna z moich teorii się nie sprawdziła, autor po raz kolejny mnie zaskoczył.

Uwielbiam wracać do świata Servaza i jego problemów zawodowych, jak i życiowych. W jednej i drugiej sferze cały czas coś się dzieje. Autor umiejętnie buduje historie i zaciekawił mnie już od pierwszych kilku chwil z bohaterami. Nie spodziewałam się, że sprawa kryminalna zakończy się w ten sposób. A ostatnia scena z książki sprawiła, że już teraz chciałabym sięgnąć po kontynuację. Jednak muszę uzbroić się w cierpliwość. W tym momencie mogę jedynie polecić przeczytanie serii o Servazie i przyłączenie się do mnie w czekaniu na kolejny tom.

Dom Wydawniczy Rebis 

piątek, 3 maja 2024

Komedia romantyczna - Curtis Sittenfeld


Opis Wydawcy: Sally Milz jest scenarzystką komediowego show w telewizji – w stylu Saturday Night Live. Po serii gorzkich rozczarowań porzuciła marzenia o miłości i skupia się raczej na karierze zawodowej niż na poszukiwaniu drugiej połówki. Kiedy jednak jej kolega z pracy podrywa niezwykle ponętną aktorkę, Sally zdaje sobie sprawę, że jest coś nie fair z tymi relacjami. Dlaczego średnio atrakcyjni, choć utalentowani faceci z łatwością potrafią rozkochać w sobie oszałamiająco piękne i silne kobiety?! Niemal nigdy odwrotnie! Bo przecież prawdopodobieństwo zakochania się przystojnego mężczyzny w przeciętnie wyglądającej kobiecie jest bliskie zeru… W złości i żalu na podwójne standardy Sally przygotowuje skecz, który ma wyśmiać tę niesprawiedliwą regułę. Pewnego dnia w programie pojawia się Noah Brewster – olśniewający gwiazdor muzyki pop, który - rzecz jasna - randkuje wyłącznie z modelkami. Po nocy spędzonej na wspólnej pracy między Sally a Noahem zaczyna niebezpiecznie iskrzyć. Tyle że to nie jest komedia romantyczna – to prawdziwe życie. A w prawdziwym życiu ktoś taki jak Noah nigdy nie umawia się z kimś takim jak Sally… prawda? Czy w naszych neurotycznych i skomplikowanych czasach możliwy jest jeszcze romans jak z komedii romantycznej w stylu vintage? Curtis Sittenfeld błyskotliwie i z ironią rozprawia się z cudem miłości, ale przecież nie pozostawi swoich bohaterów i czytelników bez uśmiechu i nadziei

Bardzo lubię oglądać komedie romantyczne. Jeśli nie wiem co włączyć, to właśnie tego typu film jest moim pierwszym wyborem. Jeżeli chodzi o książki to już rzadziej sięgam po ten gatunek. Zazwyczaj przeplatam sobie różne gatunki, które czytam. Ostatnio nadszedł czas na książkę, która nie jest kryminałem i fantasy. Sięgnęłam po „Komedię romantyczną”.

Początkowo byłam bardzo ciekawa z jaką historią przyjdzie mi się zapoznać. Początek mi się podobał. Miałam okazję zobaczyć jak tworzy się jeden z odcinków programu telewizyjnego. Jednak z czasem zaczęłam się nudzić. Poczułam, że to za dużo szczegółowych informacji jak na jeden odcinek programu. Na szczęście autorka nie zatrzymała się na tym jednym wątku. Przeniosła akcję o kilka lat. Trafiłam do czasu pandemii i to tam dostałam komedie romantyczną, którą chciałam. Ona, scenarzystka programu telewizyjnego, która pandemiczny czas spędza u ojczyma. On, gwiazda muzyki pop, znany ze spotykania się tylko z modelkami. Jednak jak to bywa w takich powieściach, coś zaczyna ich łączyć i nie wiadomo w którą stronę to się potoczy.

Dopiero jak akcja przeniosła się do czasów pandemii zaczęło być śmiesznie, romantycznie i skomplikowanie. Mam wrażenie, że w pełni rozumiałam rozterki Sally, czyli naszej głównej bohaterki. Wydaje mi się, że miałabym podobne, gdybym znalazła się w takiej sytuacji. Przez to ją polubiłam i trzymałam kciuki za jej relację z Noah.

Książka „Komedia romantyczna” ma swoje plusy i minusy. Jednak w moich myślach zostanie ta ciekawsza część, która sprawiła, że świetnie się bawiłam w trakcie czytania. Z chęcią bym jeszcze kiedyś zawitała do Sally i Noah, bo mam wrażenie, że czekają ich ciekawe przygody.

Wydawnictwo Poradnia K

środa, 3 kwietnia 2024

Schody do lata - Magdalena Kordel

 

Melania nie może dłużej udawać, że wszystko jest w porządku. Choć tłumaczy narzeczonego na wiele sposobów, staje się jasne, że Mel doświadcza przemocy psychicznej. Na szczęście nie jest sama. Na pomoc rusza ekipa ratunkowa złożona z sióstr i brata. Przecież rodzeństwo zna siebie nawzajem jak nikt inny i zawsze stoi za sobą murem! W ich misję wtajemniczony zostaje również Wiktor, ekscentryczny właściciel dworku w Kotkowie. I to on, a właściwie pewien duch z przeszłości, może zrobić dla Meli najwięcej. Tak powstaje plan idealny, którego główne punkty wiodą nie tylko przez urokliwe Kotkowo, ale i czarowne miejsca w Bieszczadach, pełne zadziwiających historii.

Dziesięć lat temu przeczytałam swoją pierwszą książkę Magdaleny Kordel. Początkowo podeszłam do niej bardzo niepewnie. Myślałam, że niezbyt mi się spodoba. Jednak stało się tak, że zakończyłam czytanie będąc zakochana w twórczości tej autorki. Od tamtej pory regularnie sięgam po książki pani Magdy. Skończę czytać jedną, a już wypatruję zapowiedzi kolejnej. Podobnie było z jej najnowszą powieścią pod tytułem „Schody do lata”. Czekałam, czekałam i w końcu się doczekałam.

„Schody do lata” to druga część serii pod tytułem „Przystań śpiących wiatrów”. Tym razem miałam okazję bliżej poznać losy drugiej siostry z rodzeństwa, które spotkałam w poprzedniej części. Melania jest kompletnie inna niż Stella, o której był pierwszy tom. Inna, lecz także ma swoje problemy, z którymi sama nie potrafi sobie poradzić. Jednak nie po to ma się rodzinę, aby z problemami radzić sobie samemu. Z pomocą przychodzi jej rodzeństwo. Tylko teraz muszą wymyślić sposób, aby Meli pomóc, a nie ją spłoszyć.

Po raz kolejny pani Kordel oczarowała mnie ciepłem jakie płynie wprost z czytanej historii. Pokazała jak zwykli ludzie mogą okazać się niezwykli. Jestem zachwycona. Uwielbiam wracać do powieści Kordel, gdyż otulają mnie swoim światem. Na te kilka godzin trafiam do świata, w którym żyję wraz z bohaterami, przeżywam wraz z nimi wszelkie problemy, jak i radości. Jeśli szukacie ciepłej, rodzinnej, ale nie przesłodzonej historii, gdyż bohaterów nie omijają codzienne problemy, to polecam zapoznać się z serią „Przystań śpiących wiatrów”. Nie zawiedziecie się.

Wydawnictwo W.A.B.

wtorek, 13 lutego 2024

Ostra - Marek Krajewski


 Kiedy w pożarze na jednym z osiedli ginie podpalacz – bezrobotny alkoholik – to tylko na pierwszy rzut oka sprawa wygląda jak nieszczęśliwy wypadek. Niebawem okazuje się, że podpalenie to element skomplikowanej przestępczej gry. Co wydarzyło się naprawdę, wie tylko prostytutka Rakieta, która zniknęła bez śladu. Poturbowana przez życie detektyw Ewa Skoczek i ukrywająca wstydliwy sekret adwokatka Gośka Drewnowska podejmują się odnalezienia Rakiety. A to oznacza wojnę. Z bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Śledztwo wiedzie przez zapuszczone pokoiki dziewczyn do wynajęcia i eleganckie gabinety lokalnych biznesmenów i polityków. Ewa i Gośka mają przeciw sobie nawet własną przeszłość, która dopadnie je w najmniej spodziewanym momencie. Czy przeszkodzi im w dotarciu do prawdy? I czy uda się wyrwać miasto z niewidzialnej sieci mafijnych powiązań?

Moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Marka Krajewskiego pamiętam do dzisiaj. Czytana książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Przyczyniła się też do tego, że od lat wracam do książek tego autora. Do tej pory poznałam już niejedną przygodę Popielskiego oraz Mocka. Do tej pory była tylko ta dwójka. Jednak nadszedł czas na coś nowego. Mój ulubiony mistrz retrokryminałów przeniósł się do teraźniejszości. W ten sposób powstała ona, czyli „Ostra”.

Podczas czytania książki „Ostra” towarzyszyło mi dziwne uczucie. Niby czytałam książkę napisaną przez Krajewskiego, ale już nie był to retrokryminał, który znałam od lat. Mimo wszystko towarzyszyła mi także ekscytacja. W końcu rozpoczynałam przygodę z książką jednego z moich ulubionych autorów, który tym razem na pierwszy plan wysunął kobiecą postać. Po kilku pierwszych stronach nie czułam, że czytam książkę autora, którego twórczość już znam. Tak bardzo się różniła od poprzednich. Jednak im więcej stron przeczytałam, tym więcej widziałam Marka Krajewskiego w tej historii. W książce da się znaleźć kilka szczegółów, które są charakterystyczne dla twórczości tego autora. Jak je odnalazłam to od razu poczułam się jak w domu i mogłam rozkoszować się lekturą.

Książka „Ostra” to było dla mnie okazja do poznania nowej strony Marka Krajewskiego. Zdecydowanie bardzo satysfakcjonująca. Otrzymałam ciekawą intrygę do rozwiązania oraz nowych bohaterów do poznania. Na razie nie poczułam, aby zagadka kryminalna oraz postacie przypadły mi do gustu tak samo mocno jak w książkach o Popielskim. Jednak znalazłam tutaj ciekawe wątki. Po zakończeniu czytania czuję, że mam ochotę na jeszcze jedną przygodę z Ostrą i mam nadzieję, że każde kolejne z nią spotkanie będzie coraz lepsze.

Wydawnictwo Znak

niedziela, 11 lutego 2024

Miłość i inne słowa - Christina Lauren

 

Macy Sorensen wpadła w tryby napędzanej ambicją i pełnej emocjonalnego chłodu rutyny: haruje jako stażystka na oddziale pediatrii, jednocześnie planując ślub ze starszym od niej, stabilnym finansowo mężczyzną. Stara się nie zadzierać nosa – i nie interesować przesadnie swoim sercem. Ale gdy wpada na Elliota Petropoulosa – pierwszego i jedynego mężczyznę, którego kiedykolwiek pokochała – pieczołowicie skonstruowana przez nią bańka zaczyna pryskać. Niegdyś Elliot był dla Macy całym światem: najpierw jako chłopiec, z którym dzieliła fascynację światem książek, a potem – mężczyzna, który sprawił że zdecydowała się otworzyć serce na nowo, po raz pierwszy od śmierci matki… a który następnie złamał je, tego samego wieczoru, gdy wyznał Macy miłość.
Przez wiele miesięcy przyglądałam się twórczości Christiny Lauren i planowałam, że w końcu po nią sięgnę. W końcu przeczytałam książkę „Miłość na święta” i to był strzał w dziesiątkę. Polubiłam tę historię i miałam nadzieję, że inne od Christiny Lauren również mi się spodobają. Na szczęście tak się stało. Jestem już po czwartej książce od tego duetu i zdecydowanie moje zdanie o ich twórczości się nie zmieniło.
Zaczynając czytanie książki „Miłość i inne słowa” byłam pewna, że czeka mnie kolejna interesująca historia. Tym razem miałam okazję podróżować trochę w czasie, gdyż oprócz zdarzeń z obecnych lat poznałam historię naszych bohaterów z ich przeszłości. Macy i Elliot poznali się jako nastolatkowie. Najpierw zrodziła się między nimi piękna i szczera przyjaźń. Taka, której szczerze zazdrościłam. Nasi bohaterowie dorastali, a ich więź się zmieniała. Jednak to działo się kilkanaście lat wcześniej. Teraz, oboje dorośli, spotykają się przypadkiem po latach rozłąki. Co takiego zadziało się, że ich przyjaźń się rozpadła? Do czego przyczyni się ich przypadkowe spotkanie? Ja już znam odpowiedź na te pytania i szczerze zachęcam do poznania ich samodzielnie.

Za każdym razem, gdy sięgam po książkę Christiny Lauren mam wrażenie, że to będzie kolejna lekka lektura. Może dlatego, że te książki czyta się naprawdę łatwo, szybko i przyjemnie. Jednak nie brakuje w niej warstwy emocjonalnej. Nasi bohaterowie zmagają się z różnymi problemami i jako czytelniczka bez problemu potrafię się w nie czuć i przeżywam je wraz z nimi. Sama zaczynam się zastanawiać, co bym zrobiłam na ich miejscu. Wraz z poznaniem kolejnych faktów moje zdanie nieraz się zmieniło, ale zdecydowanie od początku do końca historii mocno kibicowałam Macy, gdyż ogromnie ją polubiłam.
„Miłość i inne słowa” to kolejna książka od Christiny Lauren, która wywarła na mnie wrażenie i z wielką niechęcią ją kończyłam. Myślę, że nie zapomnę o tej historii tak jak nie zapomniałam poprzednich spod pióra Lauren. Zajmują one szczególne miejsce w moim mózgu, w którym znajduje się jeszcze trochę miejsca na kolejne historie, które mam nadzieję poznam już niedługo.