Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2025

Zbrodnia i śmierć z miłości - Renata Kuryłowicz

 


Opis Wydawcy: Książka o ludziach, którzy z miłości torturowali, oszukiwali, zdradzali, zjadali i zabijali. Renata Kuryłowicz, miłośnikom true crime doskonale znana jako Renata z Worka Kości, autorka podcastu „Zbrodnie Bez Cenzury”, przedstawia kilkadziesiąt historii wstrząsających przestępstw, które łączy jedno – uczucie mogące odebrać nie tylko rozum, ale i życie. Łącząc wiedzę z lekkością pióra i umiejętnością opowiadania o najbardziej potwornych szczegółach, autorka opisuje le crime passionnel, czyli zabójstwa z namiętności, zbrodnie powodowane folie à deux – wspólną paranoją, przestępstwa, których motywem jest sadystyczna lubieżność, ale także chorobliwa miłość własna. W pasji odkrywania największych mroków ludzkiej natury nie waha się podjąć tematów tabu – kanibalizmu i nekrofilii.

Jako mieszkanka Warszawy nieraz słyszałam o miejscu takim jak Worek Kości. Jestem fanką kryminałów i różnych kryminalnych historii, więc ciekawiły mnie wykłady, które odbywają się w tym miejscu. Jednak, mimo że sobie wiele razy obiecywałam, to jeszcze na żaden nie dotarłam. Kojarzyłam także taką postać jak Renata z Worka Kości. Nie wiedziałam kim do końca jest, ale twarz nieraz mignęła mi na portalach społecznościowych. Po książkę napisaną przez Renatę zdecydowanie nie sięgnęłam ze względu na autorkę. Najpierw, zaintrygował mnie tytuł książki „Zbrodnia i śmierć z miłości. Historie zakochanych morderców i kanibali”. Później, opis książki sprawił, że poczułam, że muszę ją przeczytać. Muszę przyznać, że mój instynkt do wyboru lektury mnie nie zawiódł.

Sięgając po książkę „Zbrodnia i śmierć z miłości” nie wiedziałam jak do końca będzie ona wyglądać. Mimo różnym moim przypuszczeniom została ona podzielona na rozdziały. Każdy z rozdziałów to trochę inna tematyka, do której zostały dobrane historie ludzi, którzy byli uczestnikami, świadkami albo wykonawcami różnego rodzaju przestępstw z miłości. Znajdziemy tu morderstwa, ale także wiele innych czynów, do których człowiek jest w stanie się dopuścić w imię prawdziwej, ale też w wielu przypadkach chorej miłości. Nie każda z opowiedzianych przez autorkę historii była dla mnie nowością, ale o wielu z nich czytałam po raz pierwszy. Niektóre z nich mnie przerażały, inne doprowadzały do tego, że się zatrzymywałam i zastanawiałam się nad zachowaniem bohaterów, a jeszcze inne powodowały, że trudno było mi się oderwać od czytania. Próbowałam znaleźć sens w zachowaniu ludzi, którzy potrafili mordować, torturować, okradać, żyć w kłamstwie, zdradzać albo zjadać innego człowieka. Sensu zdecydowanie tutaj nie znalazłam, ale wiele przemyśleń zdecydowanie tak.

Lubię kryminalne historie. Najbardziej mnie fascynują takie, które wydarzyły się naprawdę. Moja wyobraźnia czasami nie sięga tak daleko, jak niektórych czyny. „Zbrodnia i śmierć z miłością” to pozycja, którą powinien poznać każdy fan true crime oraz ludzkiego umysłu. Jestem pewna, że ta książka nie tylko mi zostanie na dłużej w pamięci.

Wydawnictwo Literackie 

wtorek, 6 sierpnia 2024

Co wiedzą umarli - Barbara Butcher

 


Opis Wydawcy: Nowy Jork oczami medyka sądowego – raj i koszmar jednocześnie. Miliarderzy otoczeni w penthause’ach dziełami sztuki czy bezdomni przemierzający podziemne tunele – ich martwe ciała za każdym razem opowiadają unikatową historię, do której klucz tkwi w szczegółach. Wybroczyny, siniaki, strzępy tkanek, kolejność sztywnienia mięśni czy układ plam opadowych krwi to alfabet dla tych, którzy chcą nauczyć się, jak czytać śmierć. Barbara Butcher dwadzieścia trzy lata pracowała w Biurze Naczelnego Lekarza Sądowego Nowego Jorku, głównie jako medyk sądowy. Ustalała przyczyny zgonu ponad 5500 osób, w tym 650 ofiar morderstw. Uczestniczyła w badaniu największych katastrof, takich jak zamachy z 11 września 2001 roku, kiedy wraz z innymi lekarzami opierała się na opisach członków rodziny, aby zidentyfikować 21 900 ciał ofiar.

Bardzo lubię czytać kryminały. Nie wyobrażam sobie co takiego mogłoby się stać, abym porzuciła ten gatunek. Oprócz tych wymyślonych historii interesuje mnie także naukowy aspekt zbrodni. Gdy zobaczyłam zapowiedź książki „Co wiedzą umarli”, to byłam bardzo podekscytowana możliwością poznania pracy medyków sądowych z Nowego Jorku. Nic więc dziwnego, że dosyć szybko sięgnęłam po te książkę. 

Wyobrażałam sobie, że dzięki książce „Co wiedzą umarli” poznam wiele przypadków, z którymi ma styczność medyk sądowy. Myślałam, że będą to dokładne opisy tych przypadków i dzięki przeczytaniu tej książki nauczę się czegoś nowego. Muszę przyznać, że doznałam małego rozczarowania. Więcej tu było opisu życia autorki niż jej pracy. Jednak wraz z ilością przeczytanych stron moje rozczarowanie malało. Potrafiłam w historii Barbary Butcher znaleźć coś ciekawego. Nie było to czego się spodziewałam, lecz czytanie o pracy medyka sądowego z innej perspektywy niż się spodziewałam też było ciekawe. 

Autorka w książce „Co wiedzą umarli” dużo opowiada o swoim życiu. Między innymi dowiedziałam się jakie uczucia mogą targać człowieka, który wiele lat poświęcił na pracę z trupami. Mniej więcej zobaczyłam jak wygląda praca medyka sądowego w Nowym Jorku. Okres pracy Barbary przypadł także na 2001 rok, więc przeżycia związane z katastrofą nie ominęły naszej autorki. 

„Co wiedzą umarli” to nie jest wesoła książka. Dużo w niej śmierci, smutku i pracy, która nie zwraca uwagi na zdrowie człowieka. Oczekiwałam surowych faktów, lecz otrzymałam bardzo emocjonalną i niełatwą historię medyka sądowego z Nowego Jorku.

Wydawnictwo Literackie 

niedziela, 21 maja 2023

Dorosłość. Wyznania - Linn Skaber, Lisa Aisato

 

Dorosłość… Kończymy szkoły, pozostawiamy w tyle chaos dorastania, pozbywamy się znienawidzonych pryszczy, zapominamy o szaleństwach młodości. Przed nami całe życie - pewne, stateczne, zorganizowane, ale nie pozbawione zabawy i przyjemności. Tak! Przecież należy do nas! Sami decydujemy, jak będzie wyglądało! Czy aby na pewno? A może wcale nie jestem „dziewiątką”, a zaledwie „słabą siódemką”? Może gdzieś tam czeka „szóstka”, z którą „moglibyśmy zostać silną dziewiątką, razem”. Ale zapatrzeni w swoje wyobrażenie dorosłości, tracimy się z oczu. Chwilę potem los obsadza nas w „najromantyczniejszym filmie na świecie”, ale nie dostajemy w nim głównej roli, a jedynie „niewielką drugoplanową rólkę” i zostajemy „w żółtym szeregowym domu z dziecięcymi rowerkami leżącymi na podjeździe”, a on pielęgnuje to niezwykłe uczucie, które narodziło się „przy barierce nad stawem podczas podróży służbowej do Kopenhagi”…

Dwa lata temu przeczytałam książkę „Śnieżna siostra”. Pokochałam tę historię, ale także ilustracje, które zdobiły wnętrze książki. To właśnie dla twórczości ilustratorki sięgnęłam w zeszłym roku po książkę „Młodość. Wyznania nastolatków”. Te krótkie historyjki, które znalazłam w książce, spodobały mi się. Nawet na tyle, że niedawno bez wahania sięgnęłam po drugą część, czyli „Dorosłość. Wyznania”.

Sięgając po książkę „Dorosłość. Wyznania” wiedziałam jaki będzie mieć format. Pod tym względem mnie nie zaskoczyła. Krótkie historie przeplatane cytatami oraz pięknymi ilustracjami Lisy Aisato. Uwielbiam twórczość tej ilustratorki i po raz kolejny mnie nie zawiodła. Same historie były ciekawe. Nie przemówiły do mnie tak jak te z poprzedniej części. Miałam wrażenie, że do niektórych jestem trochę za młoda i nie potrafiłam się utożsamić z bohaterami przez co historie były tylko wzruszające albo przerażające. Jednak nie poczułam z nimi żadnej większej więzi, nie potrafiłam utożsamić się z bohaterami jak podczas czytania poprzedniej części.  

Myślę, że za kilka lat powrócę do tej książki, aby jeszcze raz zapoznać się z historiami i zrozumieć bardziej bohaterów. Czuję, że dotyka wiele codziennych, życiowych spraw, które lepiej do mnie przemówią za jakiś czas. Do tego momentu będę wracać do tej książki, aby pooglądać sobie niesamowite ilustracje pani Aisato.

Wydawnictwo Literackie 

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

Ogrzyca i dzieci - Kelly Barnhill


 Wdoligłaźno. To było urokliwe miasteczko, aż do pożaru… Wybuchł pewnej straszliwej nocy i pochłonął Bibliotekę. Od tamtej pory miasto zaczęło chylić się ku upadkowi. Kolejne pożogi strawiły Szkołę, domy i sklepy. Wdoligłaźno na przemian nękały susze i powodzie. Mieszkańcy zamknęli swoje domy dla sąsiadów i serca dla potrzebujących. Coraz częściej myśleli: Lepiej pilnować własnego nosa. Wiarę i nadzieję pokładali tylko w Burmistrzu, przystojnym PRZESŁAWNYM W ŚWIECIE POGROMCY SMOKÓW, jak o sobie mawiał (fakt, nikt w jego obecności nie widział smoka!) o olśniewającym uśmiechu, który pojawił się znikąd i zapewniał, że jest lekiem na całe zło. Ale tak naprawdę tylko podopieczni miejscowego Sierocińca wierzyli, że Wdoligłaźno może znowu stać się urokliwym i życzliwym miejscem. Aż pewnego dnia jedna z sierot zniknęła…

Lubię od czasu do czasu sięgnąć po książkę zaliczaną do literatury dziecięcej. Zazwyczaj czyta mi się je bardzo łatwo, a czasem zostawiają po sobie jakiś ślad, morał w mojej głowie. Twórczość Kelly Barnhill poznałam podczas czytania książki „Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie”. Już wtedy słyszałam co nieco o jej innych dziełach i byłam ich ciekawa. Gdy nadarzyła się okazja przeczytania jej książki „Ogrzyca i dzieci”, to nie zastanawiałam się zbyt długo. Po prosu ją przeczytałam.

Po rozpoczęciu czytania książki „Ogrzyca i dzieci” bardzo szybko przekonałam się, że to nie jest zwykła historia, którą się przeczyta i o niej zapomni. Pokazuje, jak ludzie potrafią szybko kogoś negatywnie ocenić tylko dlatego, że odbiega od reszty. Nie potrafią zauważyć dobroci, jaką oferuje ta osoba. Ogrzyca jest obwiniana o wszystkie niepowodzenia jakie zdarzają się w miasteczku. Mieszkańcy z Burmistrzem na czele chcą pozbyć się Ogrzycy z okolicy. Tylko pewne dzieci z sierocińca są w stanie dostrzec prawdę, ale dzieciom nikt za bardzo nie chce wierzyć.

Czytanie książki „Ogrzyca i dzieci” było dla mnie niezwykle przyjemne. Historia niesie ze sobą pewne przesłanie, które warto poznać w każdym wieku, bo w tym dorosłym życiu niby wiemy, aby nie ulegać stereotypom i wiemy czym jest dobro, życzliwość, lecz czasem o tym zapominamy. Warto też uczyć tego młodszych, a w tych naukach zdecydowanie pomoże nam historia stworzona przez Barnhill.

Wydawnictwo Literackie 

wtorek, 3 stycznia 2023

Kolęda na cztery ręce - Natasza Socha

 

Jedna nieprzemyślana decyzja może na zawsze odmienić nasz los. Boleśnie przekonała się o tym Maria, której urażona w młodości duma przekreśliła szansę na szczęście u boku ukochanego. Jesienią życia na swojej drodze spotyka Paulinę, dla której ostatni rok nie był sprzyjający. Po trudnym rozstaniu dziewczyna ma złamane serce, a do jej drzwi coraz częściej puka samotność. Teraz jeszcze zmuszona jest spędzać czas z dojrzałą podopieczną fundacji, w której pracuje, a przecież wcale nie przepada za starszymi ludźmi. Ten grudzień zapowiada się naprawdę fatalnie! Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy Paulina odkrywa, że z Marią łączy ją o wiele więcej, niż mogła przypuszczać. Poznając historię nowej znajomej, zaczyna uświadamiać sobie, co tak naprawdę jest ważne. Czy dzięki temu uda jej się zawalczyć o życie, jakiego pragnie?

Grudzień to taki miesiąc w roku, w którym szczególnie lubię czytać książki zimowe i świąteczne. Ostatnio, coraz wcześniej zaczynają się premiery świątecznych książek, lecz z ich przeczytaniem czekam na grudzień. Mam kilka swoich ulubionych autorek, które wydają swoje książki w tym okresie i po nie sięgam co roku, lecz z chęcią sięgam także po książki innych twórczyń. Do tej pory nie miałam okazji przeczytać żadnej książki Nataszy Sochy. Ostatnio to się zmieniło i udało mi się sięgnąć po książkę „Kolęda na cztery ręce”, która mnie zaskoczyła.

Lubię sięgać po świąteczne książki ze względu na klimat, który tworzą. W książce „Kolęda na cztery ręce” ciężko odczuć ten klimat. Historia zdecydowanie bardziej skupia się na pokazaniu ludzi, ich problemów, relacji między nimi. Nie znalazłam tutaj typowej świątecznej historii, ale ta przedstawiona była zdecydowanie ciekawa i wciągająca. Momentami dająca do myślenia, gdyż pokazuje sposoby myślenia i życia różnych pokoleń. Aż zaczęłam się zastanawiać jakie ja bym wybory dokonała i co takiego mogę zrobić, aby mój dzień był lepszy i czy byłoby to coś szalonego jak w stylu Marii.

„Kolęda na cztery ręce” to moja pierwsza przeczytana książka napisana przez Nataszę Sochę i jestem w pełni zadowolona z lektury. Historia okazała się być wciągająca i z kilkoma zagadkami. Zagadki nie okazały się być trudne do rozwiązania, ale nie przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z czytania i z niemałym zadowoleniem kończyłam czytać tę książkę z myślą, że z chęcią przeczytałabym podobną historię.

Wydawnictwo Literackie 

czwartek, 3 listopada 2022

Wiatrołomy - Robert Małecki

 

Grudziądz. Początek lat dziewięćdziesiątych. W rodzinie Witbergów pojawia się wymarzony syn, ale sielanka trwa krótko. Niebezpieczni i bezkarni gangsterzy porywają z domu dwumiesięcznego Filipa. Zdruzgotani rodzice zrobią wszystko, by odzyskać dziecko. Policja drepcze w miejscu, a tropy prowadzą donikąd. W sprawie pojawiają się kolejni podejrzani, ale śledczym nie udaje się odnaleźć chłopca. Trzy dekady później komisarz Maria Herman przechodzi osobiste piekło, próbując uwolnić się od podstępnego nałogu. Jej zawodowym partnerem zostaje Olgierd Borewicz, który boleśnie mierzy się z konsekwencjami błędnych decyzji z przeszłości. Wspólnie wyruszają do Grudziądza, by rozwikłać tajemnicę porwania dziecka Witbergów. Jeszcze nie wiedzą, że droga do prawdy doprowadzi ich na krawędź otchłani.

Bardzo lubię czytać kryminały, a w szczególności te napisane przez polskich autorów. Kiedy patrzę na półkę z polskimi kryminałami, to mam ochotę przeczytać je wszystkie. Wiem, że wszystkich nie uda mi się przeczytać, ale staram się chociaż po jednej książce danego autora. Jednak z tym też mam niemały problem, bo najczęściej jest tak, że podoba mi się przeczytana książka i muszę sięgnąć po inną tego samego autora, bo jestem pewna, że będzie to kolejna czytelnicza uczta. Tak właśnie było z Robertem Małeckim. Jak już poznałam jedną książkę, tak nabrałam ochoty poznać jego wszystkie. To doprowadziło do tego, że sięgnęłam po jego najnowszą książkę, czyli „Wiatrołomy”.

Nie udało mi się jeszcze przeczytać wszystkich książek Roberta Małeckiego, ale byłam pewna, że książka „Wiatrołomy” przypadnie mi do gustu. No i nie było inaczej. Już pierwsze strony książki mnie zainteresowały, a kolejne jeszcze bardziej wciągnęły mnie do opisywanego świata. Zaciekawiła mnie sprawa z Archiwum X, która przeplatała się z teraźniejszymi wydarzeniami i przestępstwami. Próbowałam wymyślić swoje wersje rozwiązania tych spraw, ale nie udało mi się. Autor oraz bohaterowie zaskoczyli mnie na końcu.

Nie muszę chyba już pisać o tym, że książkę „Wiatrołomy” czytało mi się wyjątkowo przyjemnie i szybko. Wciągnęłam się w prowadzone śledztwo i nie chciałam wyjść z tego świata dopóki nie poznałam zakończenia sprawy. Teraz, po zakończonej książce jestem ogromnie ciekawa kolejnej sprawy bohaterów, jak i też tego co zadzieje się w ich prywatnym życiu, bo muszę przyznać, że zmagają się z nietypowymi problemami.

Wydawnictwo Literackie 

środa, 7 września 2022

Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia - Philip Reeve

 


Mieszkańcy Burzomorza żyli w ciągłym strachu przed wielką wodą i czającą się w niej tajemniczą, legendarną Gorm. Ich jedyną ochroną był czuwający w Strażnicy Zachodzącego Słońca potomek rodziny Noctis, który codziennie304 wypatrywał na zachodzie dziwnych zjawisk. Pojawiały się w godzinie zmierzchu, kiedy ściany między światami stają się coraz cieńsze, a przez powstałe w nich szczeliny może prześlizgnąć się zło. Meluzyna była inna, śniła o oceanie. To wielka woda przywiodła ją na Jesienne Wyspy, które stały się domem dziewczynki. Kiedy była niemowlęciem na brzegu odnalazł ją i przygarnął Strażnik Burzomorza, Andrewe Noctis. Spokojny świat jedenastoletniej Meluzyny zachwiał się jednak w posadach, gdy jej opiekun utonął, trzymając straż. Teraz to ona musi pilnować brzegów wyspy i zachodnich rubieży. Z jaką tajemną siłą czyhającą w Mrocznej Głębi przyjdzie się zmierzyć dziewczynce? Czy odkryje od dawna skrywany sekret i ocali Burzomorze?

Od pewnego czasu bardzo lubię sięgać po książki dla młodszych czytelników. Z wieku nastoletniego wyrosłam już jakiś czas temu, dzieci nie mam, ale książki dla młodszych sprawiają, że mogę się zrelaksować i przeżyć nieraz ciekawą przygodę. Mam kilka swoich lubianych serii, ale z chęcią też sięgam po nowości. Jeżeli decyduję się już na jakąś nowość to najczęściej jest to książka wydana przez Wydawnictwo Literackie. Tak też było niedawno, gdy skusiłam się na książkę pod tytułem „Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia”.

Do sięgnięcia po książkę „Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia” skusił mnie jej opis. Zapowiadała się interesującą historia związana z wodą i potworami, a do tego nieletnia bohaterka. Byłam ciekawa jak potoczą się wydarzenia. Jak już zaczęłam czytać, to moja ciekawość wzrosła. Pojawiło się dużo pytań w mojej głowie na które chciałam poznać odpowiedzi. Wiedziałam, że te stworzenia z głębin w końcu się pojawią, ale nie wiedziałam jaką rolę odegrają. Kiedy się pojawiły, nawet trochę mnie zaskoczyły. Dzięki temu jeszcze lepiej się bawiłam podczas czytania.

Książka „Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia” spodoba się także dla trochę starszych czytelników niż do których jest adresowana. Ja podczas czytania bawiłam się świetnie. Polubiłam Meluzynę i jej wyjątkowy świat. Kilku faktów się domyśliłam zanim zostały one wprost ukazane, ale i tak nie popsuło mi to przyjemności, która wprost płynie z czytania tej książki.

Wydawnictwo Literackie 

czwartek, 1 września 2022

Plątanina zaklęć - Michelle Harrison

 

Nowa przygoda, nowa klątwa i jeszcze więcej magii w trzecim tomie urzekającej baśniowej serii pióra Michelle Harrison. Po Szczypcie magii i Odrobinie czarów czas na Plątaninę zaklęć. Wprost z Wronoskału mgieł wirujących Do tajnych komnat i żab skaczących; Do wioski cichej, pięknej i błogiej, Lecz cóż tam czai się tuż za rogiem…? Siostry Wspaczne – Charlie, Betty i Fliss – w końcu na dobre opuszczają chylącą się ku upadkowi Kieszeń Kłusownika oraz mgliste, wilgotne i złowrogie Wyspy Żałosne, by rozpocząć nowe życie w słonecznych Wisiorknotkach! Spokojna z pozoru okolica i trochę „krzywy”, opleciony bluszczem domek na uboczu nie są jednak tak sielankowe, jak zdaje się na początku naszym bohaterkom…
Dlaczego mieszkańcy miasteczka uciekają, kiedy usłyszą o Kosowej Chacie, w której zamieszkali Wspaczni? Czego nie mówi się głośno o Żarłocznym Drzewie, pochłaniającym wszystko na swojej drodze? Dlaczego sąsiedzi milkną, kiedy usłyszą o magii i omijają z daleka Tik-tokową Knieję? Kim są naprawdę panna Piglak i jej tajemnicza siostra? Jakie odkrycie odmieni Fliss? Czy Charlie i Betty zdołają ją ocalić, mając do dyspozycji jedynie szczyptę magii…?

Bardzo lubię czytać kryminały, thrillery, książki fantasy, ale czasem mam ochotę na coś lżejszego. Coś co się bardzo łatwo czyta i nie wymaga zbyt dużego zaangażowania z mojej strony. Sięgam wtedy po znane mi już nazwiska, które znane są z lżejszych lektur albo po książki kierowane do młodszego czytelnika. Taką książką z kategorii dla młodszych była „Szczypta magii”. Poznanie sióstr Wspacznych było fantastyczną przygodą. Z wielką ekscytacją podchodziłam do kolejnych części. Również bardzo pozytywnie podeszłam do trzeciej części, czyli „Plątaniny zaklęć”, którą miałam okazję niedawno przeczytać.

Już pierwsze strony książki „Plątanina zaklęć” pokazały mi co nowego wydarzyło się u sióstr Wspacznych. Od razu, gdy zobaczyłam nowe miejsce zamieszkania, to wiedziałam, że oznacza to nowe zagadki i przygody. Tak też się stało. Siostry musiały stawić czołom nieznanym do tej pory jej siłom i działać w trochę innym składzie niż zazwyczaj. Po raz trzeci zostałam wciągnięta do świata stworzonego przez panią Harrison. Nie żałuję ani minuty tam spędzonej. Za każdym razem świetnie się bawię i podziwiam pomysłowość naszych bohaterek.

Po raz kolejny przekonałam się, że seria stworzona przez panią Harrison pod tytułem „Szczypta magii” idealnie nadaje się także dla starszych czytelników, a nie tylko dla młodszych, do których jest adresowana. Czas spędzony ze siostrami Wspacznymi jest czasem przygód, zabaw oraz doświadczania magii i to nie tylko tej dobrej. Uwielbiam wracać do tego świata i nie mogę się już doczekać kolejnej książki.

Wydawnictwo Literackie 

środa, 6 lipca 2022

Młodość. Wyznania nastolatków - Linn Skaner, Lisa Aisato

 


Wyrazisty, przejmujący i prawdziwy głos nastolatków spisany przez Linn Skåber, z niezwykłymi ilustracjami Lisy Aisato. Nie sposób przejść obok niego obojętnie, bez względu na to, czy mieszkasz w Oslo, czy w Rzeszowie. To głośne YA, które pomoże ci być sobą. A jeśli jesteś już za stary, sprawi, że lepiej zrozumiesz swoje nastoletnie dziecko, sąsiada, ucznia. Młodość. Wyznania nastolatków to opowieści o małych i dużych rozterkach. O zmaganiach w okresie dojrzewania z wyolbrzymionymi drobnostkami i całkiem realnymi problemami, zmianami wymaganiami oraz oczekiwaniami, z którymi młodzież styka się na co dzień. To wołanie, które przypomni dorosłemu czytelnikowi, że to, co dziś zdaje mu się łatwe, bywa cholernie trudne.

W ilustracjach stworzonych przez Lisę Aisato zakochałam się podczas czytania książki „Śnieżna siostra”. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Kiedy zobaczyłam, że w Polsce ma ukazać się kolejna książka z ilustracjami od tej artystki, to od razu się nią zainteresowałam. Dopiero później sprawdziłam o czym jest ta książka. Nastolatką już od jakiegoś czasu nie jestem, ale zaciekawiło mnie, co mogą powiedzieć aktualni nastolatkowie w książce „Młodość. Wyznania nastolatków”.

Książkę „Młodość. Wyznania nastolatków” zaczęłam z dobrym nastawieniem i bardzo szybko ją skończyłam. Tekstu jest w niej nie za wiele, ale zdecydowanie potrafi on skłonić do przemyśleń. Może nie jakiś głębokich, ale bywało tak, że zatrzymywałam się na chwilę i zastanawiałam się nad tym co przed chwilą przeczytałam. W wielu kwestiach rozumiałam wypowiadających się nastolatków.

Po książkę „Młodość. Wyznania nastolatków” sięgnęłam dla ilustracji. Po raz kolejny zostałam oczarowana. Zdecydowanie polubiłam styl artystki i z chęcią będę wracać po tę książkę, aby ponownie zachwycić się zdolnościami pani Aisato.

Jestem zadowolona z książki „Młodość. Wyznania nastolatków”. Okazała się być ciekawa pod względem treści. Mimo, że rozdziały są krótkie to potrafiły poruszyć moje myśli i emocje. Do tego przepiękne ilustracje. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję.

Wydawnictwo Literackie 

wtorek, 26 kwietnia 2022

Kilka upalnych nocy - Anna Szczypczyńska

 

Krzysztof był jej pierwszą miłością. Miłością, dla której Natalia kilka lat wcześniej odważyła się przeciwstawić despotycznej matce i wyprowadzić z domu. Mieli kupić mieszkanie, adoptować psa, kto wie, może z czasem pojawiłyby się dzieci? Ale zamiast tego Krzysztof oznajmia, że odchodzi. Plany i marzenia Natalii pękają niczym mydlana bańka, a i tak już niskie – za sprawą specyficznego wychowania – poczucie własnej wartości zostaje dodatkowo nadszarpnięte. Kobieta musi zbudować swoje życie i przede wszystkim siebie na nowo.
Na szczęście nie jest w tym sama! Jest Franek, którego do tej pory widziała jedynie jako sąsiada od przesyłek, i jest Gaba – nowa koleżanka z pracy, a jednocześnie ucieleśnienie tego, kim Natalia zawsze chciała być: atrakcyjną kobietą, która robi to, na co ma ochotę, a nie to, co powinno się robić.
To przy nich Natalia po raz pierwszy od długiego czasu poczuje beztroską radość, nabierze chęci, by lepiej poznać siebie i swoje ciało. Pozwól się uwieść Kilku upalnym nocom!

W zeszłym roku był taki czas, w którym za każdym razem, gdy wchodziłam na Instagrama, to widziałam jedną i tę samą książkę. Była to książka napisana przez Annę Szczypczyńską pod tytułem „Gdzieś pomiędzy wierszami”. Gdyby nie taki pozytywny odbiór pierwszych czytelników, którzy z chęcią dzielili się swoimi wrażeniami, to bym w ogóle nie zwróciła uwagi na tę książkę. To dzięki nim przeczytałam tę książkę i byłam zachwycona. Książka mnie wzruszyła i na długo zapadła w pamięci. Nic, więc dziwnego, że bez wahania sięgnęłam po książkę tej autorki wydaną w bieżącym roku, czyli „Kilka upalnych nocy”.

Po przeczytaniu po raz pierwszy opis książki „Kilka upalnych nocy” wiedziałam, że historia głównej bohaterki do mnie przemówi. Od pierwszych chwil poznania Natalii czułam, że ją lubię i rozumiem. Mocno trzymałam za nią kciuki i byłam ciekawa jak dalej potoczy się jej życie. Nie potrafiłam oderwać się od tej książki. Wiele wydarzeń z tej książki powodowało, że porównywałam sytuację głównej bohaterki z własną. Przeczytana historia skłoniła mnie do większych przemyśleń nad sobą. Nad tym, co takiego ostatnio zrobiłam dla siebie, aby poczuć się lepiej.

„Kilka upalnych nocy” to kolejna książka pani Szczypczyńskiej, która wywołała we mnie wiele emocji. Skłoniła mnie do przemyśleń nie tylko nad życiem bohaterów, ale także nad swoim. Nie czuję, aby zachwyciła mnie tak samo jak jej poprzednia książka, ale na pewno wniosła coś dobrego do mojego życia. Pozostawiła po sobie ślad w mojej głowie. 

Wydawnictwo Literackie

wtorek, 8 lutego 2022

Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie - Kelly Barnhill

Nagrodzona Medalem Johna Newbery’ego za wybitny wkład w amerykańską literaturę dziecięcą pisarka tym razem postanowiła oczarować dorosłych czytelników. Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie to dziewięć – miejscami nieco surrealistycznych, skrzących się humorem, przepełnionych magią i niesamowitością, napisanych pięknym językiem – mrocznych, baśniowych opowieści o kobietach, w tym nagrodzona World Fantasy Award nowela Magiczne dziecko. Moc tych opowieści tkwi w ponadczasowych, uniwersalnych tematach, takich jak miłość, śmierć, władza, zazdrość, żal czy nadzieja, którym amerykańska pisarka z lekkością i finezją godną mistrza dodaje fantastycznego sznytu. Kogo pokocha elegancka i piękna, świeżo owdowiała pani Sorensen, którą lubieżnymi spojrzeniami pożerają wszyscy mężczyźni, włącznie z wielebnym Laurencem? Dlaczego Angela choć tak bliska, jest Johnowi tak odległa? Czy wyobraźnia ma swoje granice? 

Rzadko sięgam po opowiadania. Coś musi mnie w nich szczególnego zaciekawić, abym po nie sięgnęłam. Do tej pory nie czytałam książek Kelly Barnhill, ale słyszałam o nich dobre słowa. Zapowiedź jej najnowszej książki, czyli zbioru opowiadań o tytule „Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie”, bardzo mnie zaciekawił. Na tyle, że postanowiłam po nią sięgnąć. Miałam wrażenie, że będzie to ciekawa przygoda.

Do czytania książki „Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie” podeszłam z podekscytowaniem. Zapowiedź magicznych i baśniowych opowieści dawało mi nadzieję na fantastyczną przygodę. Pierwsze opowiadanie przeczytałam bardzo szybko. Zaskoczyło mnie, nie do końca tego się spodziewałam. Jednak byłam ciekawa z czym spotkam się dalej. Kolejne opowiadania czytało mi się równie lekko i szybko. Po przeczytaniu wszystkich towarzyszyło mi dziwne uczucie. Nie do końca wiedziałam co sądzić o przeczytanych opowiadaniach. Czytało mi się je naprawdę dobrze, jednak nie do końca trafiły do mnie. Niektóre po prostu przeczytałam i chwilę później o nich zapomniałam.

„Straszliwe młode damy i inne osobliwe historię” to zbiór dziewięciu opowiadań autorki, która do tej pory kojarzyła mi się z książkami dla dzieci. Są to surrealistyczne historie pełne metafor, które nie do końca zrozumiałam.  Książkę czytało mi łatwo, lecz spodziewałam się, że mnie zachwyci, a niestety tak się nie stało. Jestem pewna, że niektórym bardziej spodobają się te historie i odnajdą ich głębszy sens.

Wydawnictwo Literackie

niedziela, 23 stycznia 2022

Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy - Robert Beatty

Uczono ją, że trzeba kraść, żeby przetrwać, że światłoluby to ucieleśnione zło, a dobrem nadrzędnym jest klan. Chciwość i zajadłość przewodzącego mu padarana doprowadziły jednak do upadku ród Feiran. Głucha Jama uległa zniszczeniu. Willa zbudowała sobie nowy świat, zdobyła nową rodzinę i pogłębiła umiejętności, które przez lata wpajała jej babka. Niestety bliskim dziewczyny (roślinom, zwierzętom i ludziom) ponownie zagraża niebezpieczeństwo. Groźni są nie tylko nie znający umiaru drwale, którzy w imię dobrego zarobku i rozwoju cywilizacji bezlitośnie karczują lasy porastające Wielkie Góry Mgliste, ale i nowa mroczna siła, która narodziła się na zgliszczach byłej siedziby Feiran...



Och, jak ja uwielbiam lektury przy których zapominam o rzeczywistym świecie. Przenoszę się wtedy do wymyślonego świata przez autora lub autorkę. Gdy muszę wrócić do codzienności, to towarzyszy mi wtedy takie niezrozumiałe uczucie. Przecież przed chwilą byłam z tym czy tamtym bohaterem w takim albo innym świecie. Nie byłam wtedy po prostu Anią, która próbuje jakoś żyć dzień po dniu. W zeszłym roku zachwyciła mnie książka „Willa, dziewczyna z lasu”. W tym roku mogłam wrócić do leśnego świata Willy za pomocą drugiej części, czyli „Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy”.

Pamiętałam, że poprzednią książkę Roberta Beatty’ego czytało mi się bardzo dobrze. Jednak zapomniałam jak bardzo ta historia jest wciągająca. Gdy byłam obok Willi, to nie chciałam być nigdzie indziej. Pragnęłam cały czas obserwować jej życie i przyglądać się jak ta rezolutna dziewczyna rozwiązuje problemy, z którymi się zmaga ona albo ktoś jej bliski. Willa to leśna wiedźma, która potrafi panować nad niesamowitą mocą. Ma ogromne serce i bardzo zależy jej, aby jej środowisko naturalne, czyli las, pozostało w niezmienionej formie. Jednak istnieją ludzie, którzy chcą wykorzystać drzewa na własne potrzeby i wykarczować las. Oprócz drwali pojawia się jeszcze coś, co zagraża Willi i innym ludziom.

„Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy” to niesamowicie klimatyczna powieść, która pokazuje, że ludzie, zwierzęta oraz roślinność tworzą jedną całość. Każdy rozdział wciągał mnie jeszcze bardziej. Niektóre momenty były wesołe, ale zdarzyły się też bardziej mroczne oraz niebezpieczne. Bardzo polubiłam główną bohaterkę i kibicowałam jej ze wszystkich sił. Zakończenie tej książki wbiło mnie w fotel. Nie spodziewałam się, że ta historia zakończy się w ten sposób.

Wydawnictwo Literackie