Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia draga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 lipca 2014

Granica mroku - Mo Hayder

Jeszcze niedawno Sally była mało zaradną żoną bogatego biznesmena i chodziła z głową w chmurach. Dziś jesteś rozwódką bez grosza na koncie, bez wykształcenia, za to z nastoletnią córką na utrzymaniu. Siostra Sally, Zoë jest jej zupełnym przeciwieństwem. Twardo stąpająca po ziemi pani detektyw z Bath kocha swą pracę, trzyma ludzi na dystans i tryska pewnością siebie. Nikt nie pomyślałby, że ukrywa mroczny sekret sprzed 20 lat, który mógłby przekreślić całą jej karierę… Kobiety nie miały ze sobą kontaktu od kilkunastu lat. Ich drogi krzyżują się jednak ponownie w tragicznych okolicznościach – Zoë prowadzi śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa Lorne Wood, jednej z koleżanek córki Sally, Millie. Wszystkie ślady wskazują na to, że to morderstwo to dopiero początek serii zabójstw. Tropy prowadzą panią detektyw do świata branży pornograficznej, w którym ważną postacią okazuje się niejaki David Goldrab – chamski, ekscentryczny pracodawca Sally…



Bardzo lubię kryminały, thrillery. Czytając je przenoszę się do innego świata. Świata bardziej niebezpiecznego, mrocznego, w którym pełno jest tajemnic i zagadek. Sięgając po książkę ,,Granica mroku" Mo Hayder wiedziałam, że będzie to dobry thriller, gdyż raz już przekonałam się na własnej skórze, że ta pisarka potrafi tworzyć niezłe książki. Jednakże nie spodziewałam się na tyle dobrej książki, która potrafi sprawić, że zostałam oczarowana. 

Mój początek był dosyć nijaki. Książka mnie nie wciągnęła na tyle, abym nie potrafiła się z nią nie rozstać, ani nie wywołała u mnie negatywnych myśli. Jednakże wraz z rozwojem akcji, pojawieniem się nowych wątków, głębszym poznaniem bohaterów stawała się dla mnie coraz ciekawsza. W pewnym momencie była już na tyle interesująca i pociągająca, że ledwo się z nią rozstałam. Gdy postanowiłam zrobić sobie przerwę to wmawiałam sobie, że jeszcze jeden rozdział i pójdę spać. Tak mi minęło kilka rozdziałów i dodatkowa godzina czytania. 

Nie spodziewałam się, że książka ,,Granica mroku" okaże się dla mnie taką fantastyczną przygodą, która mnie wciągnie na tyle, że skróciłam czas swego snu, aby poznać choć jeszcze jeden kawałek tej historii. Mam ochotę teraz jeszcze raz ją przeczytać, aby odczuć te wszystkie niesamowite emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Niestety obawiam się, że znajomość historii opisanej w książce popsułaby mi całą zabawę. Mogę jedynie polecić przeczytanie ,,Granicy mroku" tym osobom, które jeszcze tego nie zrobiły. 

Ocena 6/6

niedziela, 13 kwietnia 2014

System Victorii - Eric Reinhardt

Ona: Victoria De Winter, kierownik Działu Personalnego w międzynarodowej korporacji, kobieta prawicy łamiąca prawa rynku, przeskakująca z jednego miejsca globu na drugi, aby negocjować, restrukturyzować, przenosić, a przy tym łączyć pracę z cielesną przyjemnością… On: David Kolski, były architekt a obecny kierownik budowy Uranusa, najwyższego paryskiego drapacza chmur, idealista i marzyciel walczący z wiatrakami, by za wszelką cenę dotrzymać nierealnych terminów… On spotyka Ją w centrum handlowymi i pod wpływem zupełnie niezrozumiałego impulsu nie potrafi jej pozwolić odejść… Tak rozpoczyna się fascynująca historia płomiennego uczucia, które rozkwitnie pomiędzy luksusowymi hotelami i pełnymi namiętnościami SMS-ami wysyłanymi z BlackBerry’ego. Tak zaczyna się pisać mroczna i do bólu intymna kronika zapowiadanej śmierci. Bo ta kobieta o wielu twarzach, nieprzyzwoicie wręcz wyzwolona, z góry skazana jest na porażkę…


Czytając po raz pierwszy o czym jest książka ,,System Victorii" pomyślałam, że będzie to lekka książka, z odrobiną pikanterii. Pragnąc doznać relaksu zaczęłam ją czytać. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału byłam zaskoczona. Widziałam już, że bardzo się pomyliłam oceniając treść książki. Pozycja ta w ogóle nie należy do łatwych i przyjemnych, a treść książki w cale nie skupia się jedynie na relacji Davida i Victorii.  

Zanim pojawi się możliwość poznania jakichkolwiek relacji, które połączyły Davida i Victorię, dowiaduje się o życiu Davida. Pierwsze kilkadziesiąt stron to życiorys bohatera. Dowiadujemy się o nim chyba wszystkiego, co można się dowiedzieć o człowieku, o jego pochodzeniu, wyborach życiowych, o tym, co się dzieje w jego zakamarkach psychiki. Przez ten czas, podczas którego dowiadywałam się o życiu Davida zapominałam, że w późniejszym życiu ma się poddać romansowi, co niby miało być główną treścią tej książki. 

,,System Victorii" nie czytało mi się lekko. Na początku nie dałam rady w ogóle jej czytać bez przystanków. Dopiero po pewnym czasie zaciekawiła mnie na tyle, że oddałam się lekturze i mogłam czytać strona po stornie. Bywały momenty, gdy mnie nudziła. Czytanie kilka stron o jakieś sprawie dotyczącej pracy Davida było po prostu nudne. Jednak odkrywanie tajemnic życia Victorii i Davida przynosiło ze sobą niesamowite odczucia. Zagłębianie się w ich sekrety, powody, jakie doprowadziły do obecnego stanu rzeczy bardzo mnie ciekawiły i sprawiały, że miałam chęć czytać kolejne strony książki. Końcówka książki mnie zaszokowała, jak i lekko przeraziła, jednak moim zdaniem był to najlepszy moment w książce. 

Ocena 4,5/6

piątek, 7 lutego 2014

Powtórnie narodzony - Margaret Mazzantini

Gemma zostawia swoje wygodne, uporządkowane życie i razem z szesnastoletnim synem wsiada na pokład samolotu lecącego z Rzymu do Sarajewa. Na lotnisku czeka na nią Gojko, bośniacki poeta, przyjaciel z czasów jej pierwszego pobytu w tym mieście, przewodnik po nieznanej rzeczywistości i obcej kulturze. To dzięki niemu poznała przed laty Diega, fotografa z Genui, swą wielką miłość. Po latach wraca do Sarajewa, by zmierzyć się ze wspomnieniami, z nadzieją że u nastoletniego syna uda się jej obudzić poczucie przynależności do miejsca, w którym się urodził i które jest dla niej tak ważne.







Nie zbyt często sięgam po książki, które choć trochę są podobne do ,,Powtórnie narodzony". Zazwyczaj nie trafiają one w mój gust i czytanie ich jest dla mnie męczarnią. Jednak do książki pani Mazzantini coś mnie przyciągnęło. Może to, że jest to światowy bestseller sprzedany do 24 krajów. O tym haśle nie da się szybko zapomnieć. Wiem na pewno, że bardzo chciałam poznać historię tej niezwykłej miłości Gemmy i Diega.

Trochę czasu minęło zanim odważyłam się zacząć czytać książkę ,,Powtórnie narodzony". Gdy zaczęłam, zapoznawanie się z jej treścią szło mi opornie. Żałowałam wtedy, że się skusiłam na tę książkę. Nie mogłam jednak zostawić książki nie przeczytawszy jej do końca. Tak, więc szłam dalej, po kolejnych stronach, z myślą, że jak już zaczęłam czytać to muszę skończyć. Ku mojemu zaskoczeniu nawet nie zauważyłam, kiedy wciągnęłam się w historię. Wydarzenia zaczęły mnie interesować. Kolejne kartki w książce przekładałam z ciekawością, co stanie się dalej, o czym się teraz dowiem. 

Gdy tylko zniknął początkowy opór utrudniający czytanie książki, zapoznawanie się z historią umieszczoną na jej stronach stało się niesamowitym przeżyciem. Choć od czasu do czasu się gubiłam, w którym roku aktualnie jesteśmy, gdyż raz jesteśmy w teraźniejszości, raz w przeszłości w jednym miejscu innym razem w innym, to i tak jestem zadowolona, że mogłam przeczytać tę książkę 

,,Powtórnie narodzony" to niezwykła historia o miłości, trudnościach, jakie mogą spotkać każdego człowieka, realiach życia w trakcie wojny, o której nie zapomni się szybko. Historia, jak i towarzyszące emocje czytelnikowi to coś o czym będzie się przypomniało za każdym razem, gdy się spojrzy na okładkę książki. Polecam!

Ocena 5/6

sobota, 16 listopada 2013

Uratuj mnie - Rachel Gibson

Wszyscy mieszkańcy Lovett, małego miasteczka w Teksasie, wiedzą, że Sadie od zawsze miewała specyficzne pomysły. Po ukończeniu liceum wpadło jej na przykład do głowy, żeby uciec z rodzinnych stron najdalej, jak się da i zostawić swojego biednego tatę własnemu losowi. A teraz, po powrocie, postanawia, że wybierze się na wesele kuzynki z przystojnym nieznajomym o imponującej muskulaturze. Lepszy już ktoś całkiem obcy niż jeden z frajerów, z którymi kiedyś się umawiała.
Vince Haven ciężko zapracował sobie na swój obecny wygląda, służąc w Afganistanie jako marynarz elitarnej jednostki SEAL. Przyjechał do Lovett odwiedzić zwariowaną ciotkę, właścicielkę stacji benzynowej. I zanim udaje mu się uciec z tej dziury, kobieta składa mu propozycję nie do odrzucenia. Może więc zostanie w Lovett trochę dłużej, niż planował…



Wydawnictwo Sonia Draga zachwyciło mnie swoimi thrillerami. Bardzo mi się ona spodobały i z chęcią przeczytam kilka, jakie posiadają w swojej ofercie. Tym razem postanowiłam sprawdzić, czy ich gust książkowy jest równie świetny w innych kategoriach. Takim spodem trafiłam na książkę ,,Uratuj mnie". Należy ona do literatury typowo kobiecej. Do przeczytania jej zachęcił mnie opis, choć na początku miałam pewne obawy, że będzie trochę za słodko. Jednak tak nie było. Książka okazała się interesującą pozycją, a na dodatek bardzo wciągającą. 

W książce ,,Uratuj mnie" mamy dwóch narratorów. Raz jest nim Sadie, innym razem Vince. Kiedy dziejące się wydarzenia miałam przyjemność poznawania z perspektywy Sadie, nie miałam wobec niej żadnych zastrzeżeń. Sprawiała ona, że gładko i szybko poznawało się jej historię. Natomiast między mną, a Vincem zaszło kilka zgrzytów (choć on o tym nie wie). Momentami strasznie mnie wnerwiał. Jednak to jego postać jest bardziej rozwinięta. Choć też poznajemy zakamarki myśli Sadie, to te Vince'a były ciekawsze i bardziej poruszające. Mamy, więc dwójkę bohaterów, którzy różne sytuacje życiowe przeżyli, tym samym bardzo się od siebie różnią. Co do nich nie ma monotematyczności, jest więc ciekawie. 

,,Uratuj mnie" to ciekawa pozycja, która szybko mnie zainteresowała. Czytałam ją dwa wieczory, więc jej przeczytanie nie zajmuje za wiele czasu. Co prawda, zakończenie książki jest przewidywalne od pierwszej strony, a nawet od przeczytania opisu przed zaczęciem czytania. Jednak po tę książkę nie sięgnęłam dla zakończenia, lecz dla relaksu, poznania ciekawych bohaterów oraz uczuć, jakie nimi miotają. Wielbiciele scen łóżkowych (i nie tylko) też znajdą tu coś dla siebie. Do co dostałam od niej bardzo mi się spodobało i mam nadzieję, że w równym stopniu spodoba się kilku innym czytelnikom, więc gorąco polecam!

Ocena 5,5/6

poniedziałek, 30 września 2013

Zaginione - Mo Hayder

Detektyw Jack Caffery prowadzi dochodzenie w sprawie kradzieży samochodu. Chociaż na pierwszy rzut oka sprawa wygląda rutynowo, jednak szybko okazuje się, że nie będzie to wcale standardowe śledztwo. Nie dość, że samochód został porwany sprzed nosa właścicielki, to co gorsza, na jego tylnym siedzeniu była pasażerka – jedenastoletnia dziewczynka, której nie odnaleziono. Niebawem przestępca zaczyna komunikować się z policją za pomocą listów, z których wynika, że nie jest to jednorazowy incydent. Bandyta grozi, że zaatakuje ponownie. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem. Caffery musi odnaleźć porywacza, zanim ten dopadnie kolejne niewinne ofiary...





Wydawnictwo Sonia Draga wydaje pewną serię wydawniczą, którą poznać poznać po białym pasku, na którym jest zawsze napis z autorem książki. Pozycje, jakie należą do tej serii to thrillery. Nie wiem jakimi kryteriami dobierają książki, lecz jednego jestem pewna, są one naprawdę świetne. ,,Zaginione" były moim trzecim spotkaniem i po raz trzeci jest zachwycona tym, co otrzymałam. Czytając opisy innych książek mam pewność, że także by mi się spodobały. 

Książka ,,Zaginione" zainteresowała mnie już samym opisem. Nie było, więc zaskoczenia, gdy bardzo szybko mnie wciągnęła, a stało się to już po kilku stronach lektury. Kradzież samochodu z dzieckiem zawsze się kończyła tym, że zbędny pasażer dla złodzieja był wyrzucany po drodze. Stąd też pojawił się lekceważący stosunek policji. Co jednak to właśnie o dziecko chodziło? I tu się właśnie zaczyna cała zabawa dla czytelnika. Przeróżne poszlaki, fakty, powiązania, śledztwo to prawdziwa przyjemność dla osoby czytającej tę książkę. 

Książka posiada ponad czterysta storn, więc jest co czytać. Pomimo tego, że przebyłam przez tyle stron to zrobiło mi się żal, że to koniec. Jednak znalazłam w internecie informacje, że ta książka należy do serii i jest tak w ogóle piątą częścią. Tego się nie spodziewałam. W ogóle nie odczułam, że czegoś mi w niej brakuje. Wręcz przeciwnie dużo rzeczy mnie zainteresowało, fascynowało, niemało też zaskoczyło, zwłaszcza wtedy kiedy coś się diametralnie zmieniało. Choć książka jest świetna to po zakończeniu jej czytania zostało mi w głowie kilka pytań, które powstały w wyniku kilku nieścisłości. Zaskakujące jest to, że przyszyły do mnie dopiero po zakończeniu czytania, a nie w trakcie. 

Ocena 5,5/6

piątek, 30 sierpnia 2013

Echo winy - Charlotte Link

W pobliżu skalistej wyspy Skye tonie jacht niemieckiego małżeństwa, Livii i Nathana Moore. Rozbitkowie uchodzą z życiem, ale tracą cały dobytek. Ocalałym z katastrofy oferują gościnę angielski bankier Frederic Quentin i jego żona Virginia, zabierając gości do małego miasteczka w Norfolk, na skraju którego mają posiadłość. Wraz z pojawieniem się tajemniczej pary cudzoziemców z miasteczka zaczynają nagle znikać małe dziewczynki, które policja odnajduje po czasie martwe i zgwałcone. Na mieszkańców pada strach. Ale do Virginii, matki kilkuletniej dziewczynki, wydaje się nie docierać groza sytuacji i niebezpieczeństwo czyhające na jej córeczkę. Całą jej uwagę pochłania Nathan, którym jest coraz to bardziej zafascynowana...




To zadziwiające jak niewiele słów mogą potężnie zadziałać na ludzką wyobraźnię. Czytając opis książki ,,Echo winy" przed oczami miałam własne wyobrażenie tej historii, która bardzo mi się spodobała i chciałam ją poznać na stronach książki. Ku wielkiemu zaskoczeniu moja wyobraźnia zrobiła mi psikusa. Książka okazała się być inną historią niż ta, z którą planowałam się spotkać. Trochę się zawiodłam, lecz nie była to kompletna katastrofa. 

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę byłam bardzo podekscytowana tym co mogę w niej znaleźć. Ekscytacja następnie zmieniła się w zdziwienie. Byłam zaskoczona, że autorka wysunęła na pierwszy plan przedstawienie nam psychologiczne postaci, a wątki porwań dzieci i ich zabójstw schowała za tym wszystkim. Potrzebowałam trochę czasu by się do tego przyzwyczaić, lecz jak tylko to zrobiłam zainteresowały mnie postacie i z chęcią się im przyglądałam. Takie poznanie bohatera było dla mnie ciekawym przeżyciem. 

,,Echo winy" to przyjemna w czytaniu książka, którą pochłonęłam w jeden wieczór. Na początku brakowało mi napięcia i się trochę nudziłam, lecz późnej się ono pojawiło i sprawiło, że nie chciałam oderwać się od książki. Pozycja ta jest podzielona na trzy części. Ostatnia z nich mnie oczarowała. To było to czego się spodziewałam jeszcze przed sięgnięciem. Czytałam ją z wielkim zainteresowaniem, a zakończenie wywarło na mnie ogromy szok. Takich zakończeń szybko się nie zapomina. Polecam przeczytanie tej książki!

Ocena 5/6

sobota, 27 lipca 2013

Ślepy instynkt - Andreas Winkelmann

Mała ośmioletnia niewidoma dziewczynka bawiąca się w ogrodzie zostaje w upalny dzień uprowadzona. W tym czasie jej rodzice – bezrobotny ojciec i matka sprzątaczka – śpią kompletnie pijani, zaś brat, który miał na nią uważać poszedł grać w piłkę z kolegami. Sprawca nie pozostawił po sobie żadnych śladów. Ciała dziewczynki nigdy nie znaleziono. Policja nigdy nie rozwiązała zagadki. Po dziesięciu latach porwana zostaje z zakładu dla upośledzonych dzieci niewidoma ośmioletnia dziewczynka, zadziwiająco podobna do dziecka uprowadzonego przed laty. Sarę porzuciła matka alkoholiczka, zaś ojciec jest nieznany. Prowadząca śledztwo komisarz Franciszka Gottlob łączy ze sobą oba przypadki, podejrzewając, że może chodzić o pedofila, który ujawnił się po latach. Tym razem jednak sprawca pozostawił ślad. Policja znalazła w miejscu, gdzie czatował na dziecko ślady spermy…


Przeczytawszy kilka pierwszych stron książki ,,Ślepy instynkt" byłam pełna nadziei co do treści. Z tych kilku stron popłynęły uczucia: strach, obrzydzenie. Dzięki temu zapowiadało się ciekawie. Jednak kilka kolejnych rozdziałów sprawiło, że byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam o co w tej książce chodzi. Każdy rozdział miał innych bohaterów i opisywał inne sytuacje. Na szczęści szybko przechodzi się do drugiej części, która łączy nam te niezrozumiałe do tej pory rozdziały. 

Następne strony książki to rozdziały przeplatane śledztwem prowadzonym przez Franziskę Gottlob oraz wydarzeniami, jakie się dzieją w miejscu przetrzymywania porwanej dziewczynki. Dochodzenie sprawia, że czytelnik jest zaciekawiony tym jak pani komisarz potoczy śledztwo oraz kiedy i czy w ogóle odnajdzie porywacza oraz porwaną dziewczynkę. Te pozostałe wywołują nieraz obrzydzenie zachowaniem porywacza, strachem o małą Sarę oraz także ciekawością do czego porywacz się posunie. 

,,Ślepy instynkt" potrafi utrzymać czytelnika w napięciu, może nie cały czas, lecz końcówka książki była dla mnie niewidomą, którą z wielką radością oraz zaciekawieniem odkrywałam. Książka przypadła mi do gustu ze względu na poruszany temat, czyli porwanie niewidomej dziewczynki. Autor umiejętnie poprowadził nas przez wszystkie etapy śledztwa, tego prowadzonego przez policję i przez cywila. Polecam!

Ocena 5,5/6

środa, 12 czerwca 2013

Zamiana - Zoe Beck

Carla idzie na kilka dni do szpitala. Musi się na ten czas rozstać ze swoim dzieckiem. Kiedy pielęgniarka przynosi jej w końcu niemowlę, Carla z przerażeniem stwierdza, że to nie jej dziecko. Niestety, nikt jej nie wierzy…


Fiona budzi się w wannie w swoim mieszkaniu. Na brzegu wanny stoją małe świeczki, na powierzchni wody pływają płatki kwiatów. Woda zabarwia się stopniowo na czerwono – jej krwią! Ostatkiem sił chwyta za słuchawkę telefonu. Kiedy trafia do szpitala, twierdzi, że ktoś próbował ją zabić. Niestety, nikt jej nie wierzy…






Carla przywykła do swego życia, nie oczekiwała więcej niż ma, była po prostu szczęśliwa z tego co ma. Kilka miesięcy po urodzeniu córeczki trafia do szpitala z powodu półpaśca. Gdy jej stan się polepsza w końcu może zobaczyć swoją córeczkę. Kiedy pielęgniarka przynosi dziecko Carla stwierdza, że to nie jej. Twierdzi, że ktoś podmienił jej dziecko. Jednak nikt jej nie wierzy. Fiona ostatkiem sił wzywa karetkę po tym jak obudziła się w wannie pełnej wody i własnej krwi. Nie ma pojęcia jak to się stało. Wszyscy twierdzą, że była to próba samobójcza. Jednak ona ma inne zdanie, sądzi, że była to próba zabójstwa i próbuje to udowodnić. 

Pierwszą rzeczą, która spodobała mi się w tej książce jest to, że autorka od razu przechodzi do konkretów. Pierwszy rozdział przybliża nas już do historii, którą zapowiada nam opis z tyłu książki, bez żadnych ceregieli i podejść na około. Od razu jesteśmy rzucani na głęboką wodę. To mi się bardzo spodobało, gdyż od razu mogłam się przywiązać do książki. A przywiązanie to nie rozluźniło się aż do ostatniej strony. W pewnym momencie, kiedy kończył się jeden rozdział i przechodziłam do drugiej bohaterki sama byłam zdziwiona, że tak się przywiązałam do dziejących się wydarzeń i chciałam jak najszybciej poznać zakończenie historii.

Muszę przyznać, że o wiele bardziej spodobała mi się historia Carli i jej, czy też nie jej córki, niż Fiony i jej domniemanej próbie zabójstwa. Historia Carli sprawiała, że czułam się zaintrygowana, odbierałam ją jako bardziej emocjonalną, która poruszała moje serce, sprawiała ona, że się ciągle zastanawiałam, czy bohaterka jest chora psychicznie, czy też może po prostu świat się sprzeciwił przeciwko niej i prawdzie, która sprawiłaby, że wiele osób przez to straciłoby wiarę, poczucie bezpieczeństwa. Historia Fiony wcale nie jest zła, także mi się spodobała, lecz mniej zaintrygowała, wiadomo, rzecz gustu. 

Książkę ,,Zamiana" czytało mi się z wielkimi emocjami. Polubiłam zagłębiać się w psychice bohaterów, ciągle dręczyły mnie myśli, jak to w końcu z nimi jest, czy to choroba psychiczna, czy dziwne, niebywałe podejście zbrodniarzy, złodziei. Te myśli utrzymywały się przez całą książkę, a autorka, jakby świadoma tego, podsycała mój apetyt na rozwiązanie tego zagadnienia, co róż wprowadzając nowe, zaskakujące wydarzenia. A samo zakończenie okazało się zaskakujące, niespotykane, po prostu wyśmienite. Polecam! 


Ocena 5,5/6

poniedziałek, 13 maja 2013

Kości Pająka - Kathy Reichs

John Lowery został zidentyfikowany jako jedna z ofiar śmiertelnych katastrofy śmigłowca wojskowego, do której doszło w 1968 r. w Wietnamie. Jego ciało przez wiele lat spoczywało na cmentarzu w Karolinie Północnej. Cztery dekady po wypadku Temperance Brennan przybywa do miasta Hemmingford w kanadyjskim Quebecu, gdzie znaleziono zwłoki utopionego mężczyzny. Ofiara zginęła podczas oddawania się dziwacznym praktykom seksualnym. Ciało zostaje zidentyfikowane jako John Lowery. Ale jak Lowery mógł umrzeć dwukrotnie i w jaki sposób amerykański żołnierz znalazł się w Kanadzie?

Wkrótce śledczy z Biura ds. Jeńców Wojennych i Zaginionego Personelu Wojskowego Departamentu Obrony USA znajdują kolejne szczątki pochodzące z czasów wojny wietnamskiej, a przy nich nieśmiertelnik Lowery'ego. Są więc już trzy ciała zidentyfikowane jako Lowery…


Uwielbiam serial ,,Kości". Zakochałam się w nim od pierwszego odcinka. Od pewnego czasu wiedziałam, że powstał on na postawie książek pani Reichs. Jednak nigdy nie miałam okazji by po którąkolwiek sięgnąć, choć nie raz się do tego przymierzałam. Gdy natrafiła się okazja z wielkim entuzjazmem ją przyjęłam. Pamiętałam informację, którą przeczytałam na jakiejś stronie internetowej, że książki bardzo się różnią od serialu, więc starałam się o tym pamiętać i nie wymagać od książki ,,Kości pająka" by były wyśmienite jak serial. Ale jak poszło moje pierwsze spotkanie z twórczością Reichs? Sądzę, że świetnie.

Pierwszą rzeczą jaka bardzo przypadła były opisy. Doceniłam je, gdyż nie czytałam poprzednich części, a ta jest bodajże trzynastą w serii, więc nie znałam w ogóle bohaterów, a opisy idealnie mnie wprowadziły w życie prywatne jak i zawodowe Brennan. Spodobało mi się to poznawanie na nowo bohaterki, która bardzo różni się od jej serialowego wcielenia. Można też śmiało stwierdzić że są to dwie różne postacie, które nie łączą się niczym poza tym samym wykonywanym zawodem. Jednak bardzo polubiłam książkową Brennan i bardzo się cieszę, że mogłam razem z nią odkrywać kolejne tropy śledztwa. Myślę nawet, że będzie mi jej brakowało. Jednak jest to dobry motywator bym sięgnęło po pozostałe już wydane książki z cyklu ,,Kości".

Wiem, że większość mojej dotychczasowej wypowiedzi jest ukształtowana na podstawie porównania książki ,,Kości Pająka" do serialu ,,Kości", jednak nie mogłam się powstrzymać. Uwielbiam serial, a książka jak najbardziej dorównuje mu poziomem. 

No, ale co z tymi trupami? Prowadzone śledztwo bardzo mnie zainteresowało, choć muszę przyznać, że czasem o nim zapominałam, gdyż tak skupiałam się na opisach życia osobistego Tempe, lecz mi to nie przeszkadzało. Jak można się domyśleć śledztwo też w tej książce jest dość szczegółowo opisane. Mnie się to strasznie podobało. Każdy szczegół pochłaniałam z wielką zachłannością. 

Po moich wszystkich achach i ochach jak najbardziej polecam przeczytanie książki ,,Kości Pająka"! 

Ocena 6/6
Za książkę serdecznie dziękuję!!!