poniedziałek, 10 czerwca 2013

Trup Gideona - Preston, Child

Naukowiec specjalizujący się w badaniach nad bronią nuklearną popada w szaleństwo: terroryzuje bronią i przetrzymuje w charakterze zakładników Bogu ducha winną rodzinę z Queensu. Stawia tym samym na nogi wszystkie służby policyjne i doprowadza do wielogodzinnego impasu. Pióropusz radioaktywnych cząstek nad jedną z dzielnic Nowego Jorku prowadzi śledczych do opuszczonego magazynu kolejowego, gdzie najprawdopodobniej ktoś niedawno konstruował bombę atomową. Dalsza analiza dowodów wskazuje, że najprawdopodobniej dojdzie do niewyobrażalnego: za dziesięć dni w rezultacie nuklearnego ataku terrorystycznego Nowy Jork wyparuje z powierzchni Ziemi. 
Tylko dziesięć dni. W tym krótkim czasie Gideon Crew podąża tropem tajemniczej komórki terrorystycznej od przedmieść Nowego Jorku po górzyste bezludzia Nowego Meksyku i przy okazji odkrywa, że koniec może być o wiele straszniejszy niż archetypiczny Armagedon.

Gideon spędził szaleńcze lata młodzieńcze, lecz porzucił je na rzecz oczyszczenia już martwego ojca z zarzutów na nim ciążących. Dla tej sprawy poszedł na studia i stał się fizykiem, specjalistą od bomb nuklearnych, które to właśnie zmusiły go teraz do działania. Jego kolega z pracy oszalał i jako zakładników wziął niewinną rodzinę. Gdy wydaje się, że wszystko już się skończyło odkryty zostaje trop prowadzący do szykującego się zamachu terrorystycznego. Gideon rusza w pościg by ocalić wiele istnień.

Do tej pory miałam okazję przeczytania jednej książki duetu Preston & Child, która bardzo mi się spodobała. Pamiętałam, że książka tak mnie wciągnęła, że czytając ją pobiłam swój rekord w przeczytaniu jakiekolwiek książki, tak przynajmniej mi się zdaje. W poszukiwaniu czegoś równie dobrego skusiłam się na inny cykl autorów. ,,Trup Gideona" to druga część ,,Cyklu z Gideonem Crew", jednak bezproblemowo można zacząć od tej części. Podczas czytania nie miałam wrażenia jakbym była o czymś niedoinformowana, gdyż było to w poprzedniej części. Po prostu czytałam i się zachwycałam. No właśnie, zachwycałam. 

Książka bardzo szybko nade mną zawładnęła. Zyskała pełną kontrolę nad moim umysłem. Bardzo szybko nabiera ona dynamiki i nie opuszcza swego poziomu. Podczas czytania nie znalazłam jakiegokolwiek fragmentu, który by mi się nie spodobał. Wszystko do mnie przemawiało i tylko uświadamiało, że książka jest niesamowita. Nieraz miałam pewność, że się już domyśliłam, jak autorzy planują pokierować rozwojem wydarzeń, aż tu nagle szok i akcja mknie w innym, niespodziewanym kierunku. Jak tego nie pokochać? Tylko czytać i się zachwycać talentem autorów, jak i nieprzewidywalnością, unikalnością historii. Polecam! 

Ocena 6/6

piątek, 7 czerwca 2013

Chyba strzelę focha! - Mikołaj Milcke

Bohater, student drugiego roku dziennikarstwa, nie jest już zagubiony w warszawskich realiach. A przynajmniej tak mu się wydaje… Zna swoją wartość i własne oczekiwania. Znalazł też miłość. Wielką, spontaniczną, ale zarazem dojrzałą. I gdy wydaje się, że nic nie może zmącić tej idylli, pojawia się Marta, matka jego partnera, która za cel obrała sobie doprowadzenie do rozpadu związku syna. Na domiar złego budzą się demony przeszłości. Negatywnie nastawiony do orientacji syna ojciec odmawia finansowania jego studiów. Główny bohater znów stoi na rozdrożu. Nie wytrzymuje, ma dość swojej orientacji, chce być „normalny” i zapisuje się na terapię leczenia z homoseksualizmu. Czy uda mu się wygrać z naturą? Czy homoseksualizm rzeczywiście można leczyć jak chorobę?





Na premierę książki ,,Chyba strzelę focha!" czekałam blisko dwa lata. Otóż wtedy skończyłam czytać książkę ,,Gej w wielkim mieście" i byłam pod wielkim wrażeniem. Nie roztrząsałam czy w książce jest sama fikcja, czy też trochę realnego życia, po prostu wzięłam tę historię jaka jest i się w niej zakochałam. Gdy do premiery drugiej części pozostawało coraz mniej dni moja cierpliwość się już skończyła. Naturalną rzeczą było też to, że gdy książka stała już u mnie na półce to nie było dnia bym nie myślała o jej rozpoczęciu, lecz u mnie wszystko ma swoją kolejność i trochę musiałam poczekać. Teraz jestem niesamowicie szczęśliwa, że już ją przeczytałam, chociaż nie, jestem nieszczęśliwa, że ją przeczytałam, bo co ja teraz zrobię bez mojego geja? Mam tylko nadzieję, że autor nigdy nie przestanie pisać kolejnych części tej serii. 

Nasz bohater do Warszawy przeniósł się z małego miasteczka ze Wschodniej Polski. Mimo, że nie mieszka tu długo, to i tak zdążył już dużo przeżyć. Jednak w końcu jego życie znalazło stabilizację i miłość w Wiktorze. Zdaje się, że już dużo przeszli i nic nie może im zaszkodzić, lecz na drodze pojawia się mama Wiktora - Marta, która z wielką rozkoszą zakłóca ich spokój. Czy ich związek wytrzyma, czy może się rozpadnie? Jakie kryzysy i przygody czekają naszego bohatera? Tego wszystkiego możecie dowiedzieć się w książce.

Cenię sobie tę książkę między innymi za to, że porusza ważne tematy. I nie chodzi mi tu wcale o homoseksualizm, czy też sprawy z nim związane. Choć to też sprawiło, że książkę czytałam z wielkim zainteresowaniem, ale o poruszeniu takich kwestii było można się domyślić jeszcze przed rozpoczęciem czytania. Ten dodatkowy plus książka zebrała za aborcję, tok myślenia młodych ludzi, którzy za niedługo mają stać się rodzicami, za przedstawienie kobiety, jaka była w stanie zrobić wiele by się podobać facetowi i jeszcze kilka innych tematów, które poznacie jeśli sięgniecie po książkę. Dla mnie poznanie punktu widzenia jeszcze jednej osoby, choć był to tylko bohater literacki dało nowe myśli do rozmyślenia. W ostatnim czasie sporo rozmawiałam na podobne tematy ze znajomymi (tak, licealiści też potrafią rozmawiać o aborcji, a nie tylko o alkoholu i imprezach), więc książka znalazła się w moim życiu w odpowiednim czasie. 

No tak, ale człowiek przecież nie żyje samą powagą. Do szczęśliwego życie potrzeba trochę humoru, a ten właśnie pojawia się w książkach. Pamiętam do tej pory jeszcze wiele fragmentów z pierwszej części, które wywarły na mnie wrażenie, szok, czy też właśnie mnie rozśmieszyły. W czasie po jej przeczytaniu uwielbiałam je streszczać dla każdego kto mi się nawinął. Przed rozpoczęciem czytania ,,Chyba strzelę focha!" byłam w drobnym szoku, że jeszcze je tak dokładnie pamiętam. Byłam ciekawa, czy tu też takie spotkam. Inaczej być nie mogło. Już przy pierwszym rozdziale pękałam ze śmiechu. (W tym momencie strasznie zechciało mi się streścić kilka fragmentów, lecz nie chcę odbierać wam przyjemności z czytania.)

Na koniec, jeśli nie czytaliście jeszcze ,,Geja w wielkim mieście" to musicie to koniecznie zrobić, a jeśli już to zrobiliście to bez wahania sięgajcie po ,,Chyba strzelę focha!". Niesamowity bohater, niesamowita historia, niesamowite emocje, jakie ,,wychodzą" do czytelnika z książki. Polecam!! 


Ocena 6/6

Zauważyłam, że wyszła mi najdłuższa recenzja jakąkolwiek kiedykolwiek napisałam, to się nazywa niesamowita książka.

środa, 5 czerwca 2013

Nowy przywódca - Julianna Baggott

Świat po Wybuchu. Bezpieczni są tylko Czyści, żyjący spokojnie pod Kopułą. Na zewnątrz pozostali zmutowani. Partridge, syn Willuksa, dowódcy Czystych, ucieka spod kopuły, by na zewnątrz odnaleźć matkę. Dołącza do grupy Wyrzutków, na których czele stoi El Capitan. Żeby odzyskać syna, Willuks nie cofnie się przed niczym. Żeby ocalić pozostałych, Partridge będzie musiał wrócić pod Kopułę i zmierzyć się z najstraszniejszym wyzwaniem. Pressia zaś, uzbrojona tylko w tajemniczą skrzynkę ze wskazówkami, wyruszy w drogę tam, gdzie nie prowadzą żadne mapy. Jeśli tej dwójce się powiedzie – uratują świat, jeśli nie – ludzkość zapłaci przerażającą cenę…






Świat po Wybuchu się zmienił. Jednak było to już kilka lat temu. Ludzie zdążyli się przyzwyczaić do swojej inności. Pressia od tego czasu ma stopioną dłoń z lalką. Jej towarzysze mają także posiadają jakieś deformacje ciała, lecz nie poddają się. Szukają prawdy, prawdy z przeszłości, która może pomóc w teraźniejszości. Partridge po tym jak uciekł z Kopuły poznał prawdę na temat swojej rodziny. Teraz planuje się zemścić na ojcu.

Pierwszą rzeczą, jaka spodobała mi się w tej książce to świat wydarzeń. Autorka stworzyła niesamowity obraz miejsc i ludzi, którzy powstali, zmienili się po Wybuchu. Ten świat może czytelnik przerazić, jak i też zafascynować w taki sposób, że będzie chciał poznać w szybkim czasie wszystkie szczegóły dotyczące rozgrywającej się historii. Mnie on bardzo się spodobał i z wielką zachłannością poznawałam nowe szczegóły na temat jego funkcjonowania. 

,,Nowy przywódca", czyli druga część serii ,,Świat po wybuchu" bardzo mi się spodobała. Myśleć by można, że część pierwsza jest źródłem poznania wszystkich szczegółów na temat świata przedstawionego, a część druga to tylko wrócenie do tego czym się zainteresowało. Jakie mylne wrażenie. Dla mnie czytania tej książki to były kolejne kroki to zapoznawania się z nowymi, ciekawymi faktami, które sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej książki. 

Pisząc o książce ,,Nowy przywódca" nie mogę przejść obojętnie obok bohaterów, gdyż są oni warci docenienia. Mimo katastrofy, jaką jest ich życie w tak okrutnym i zniszczonym świecie, oni nie poddają się, walczą o lepsze jutro nie tylko dla siebie, lecz dla całego społeczeństwa. Bardzo ich polubiłam. Jeśli miałabym pojawić się w takim świecie po wybuchu chciałabym by znalazł się ktoś do nich podobny. Nadal zafascynowana serią ,,Świat po wybuchu" polecam przeczytanie ,,Nowy przywódca''!

Ocena 6/6

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Scarlet - Marissa Meyer

Drogi Cinder i Scarlet krzyżują się w chwili, w której Ziemia zostaje zaatakowana przez Lunę... Cinder, dziewczyna cyborg zarabiająca na życie jako mechanik, próbuje wydostać się z więzienia, choć wie, że jeśli jej się uda, stanie się najbardziej poszukiwanym zbiegiem we Wspólnocie Wschodniej. Po drugiej stronie kuli ziemskiej ginie babcia Scarlet Benoit. Okazuje się, że Scarlet nie miała świadomości wielu związanych z nią spraw ani śmiertelnego zagrożenia, w którym żyła. Kiedy spotyka Wilka, mającego prawdopodobnie wiadomości o miejscu pobytu babci, czuje powstającą między nimi więź, choć nie potrafi przełamać nieufności. Wspólnie rozwiązują zagadkę, ale wówczas los zderza ich z Cinder przynoszącą nowe pytania bez odpowiedzi. 




Scarlet poszukuje swojej babci od dwóch tygodni. To niespotykane by o tak sobie zniknęła. Policja daje za wygraną, uznaje ją za uciekinierkę z własnej woli lub samobójczynię. Jednak dziewczyna tak łatwo się nie poddaje. Zamierza walczyć o powrót swojej babci. Na swojej drodze spotyka tajemniczego mężczyznę, Wilka. Czyżby miał on jakieś powiązanie ze zniknięciem babki, a może to tylko zbieg przypadków, że wszystkie tropy prowadzą do niego?Co u Cinder? Stała się znana i uznana za niebezpieczną. Jednak nie poddaje się i próbuje naprawić swój los.

Bardzo spodobała mi się pierwsza część ,,Sagi księżycowej" pod tytułem ,,Cinder". W dzieciństwie bardzo lubiłam Kopciuszka i wersja tej postaci z przyszłości wywołała u mnie nie mała zainteresowanie. Jak wypadła druga część tej serii? Równie wyśmienicie. Gdy sięgałam po tę książkę, kierując się tytułem, myślałam, że spotkam się tylko z historią Scarlet. Spotkało mnie miłe zaskoczenie, kiedy zorientowałam się, że w książce mamy także umieszczone dalsze losy Cinder. 

W książce spotykamy się, więc z historiami dwóch dziewcząt. Wpływa to na to, że nie sposób się nudzić przy tej książce. Akcja tu płynie bardzo szybko, tym bardziej, że na niecałych pięciuset stronach mamy do poznania historie Scarlet i Cinder. Bardzo polubiłam przedstawienie świata przyszłego, jego normy, prawa, rozwój technologiczny. Wszystkie te szczególiki sprawiały, że książkę czytało się jeszcze ciekawiej, jak i też w szybkim tempie i oderwaniem od rzeczywistości. Czas bardzo szybko przy niej upływa. Nie zorientowałam się, kiedy doszłam do połowy książki, a później do ostatniej strony. Będzie brakować mi tego świata. Jak najbardziej zachęcam do zapoznania się z książką ,,Scarlet" jak i jej poprzedniczką ,,Cinder"!!

Ocena 6/6

sobota, 1 czerwca 2013

Gdzie się podziały dziewczęta? - Leena Lehtolainen

 Maria Kallio poleciała do Afganistanu na otwarcie nowo powstałej szkoły policyjnej, co niemal kosztowało ją życie. Po powrocie do Finlandii musi się zmierzyć ze sprawą zniknięcia w Espoo trzech młodych muzułmanek.
W niedługim czasie w śniegu zostają znalezione zwłoki czwartej muzułmanki - dziewczyna została uduszona własną chustą. Czy te przypadki coś łączy? Czy dziewczęta padły ofiarą seryjnego mordercy? A może to ich rodziny mają coś wspólnego z zaginięciami?









Maria Kallio po pewnej przerwie wraca na służbę w fińskiej policji. Tam od razu zaczyna się zajmować sprawą zaginięcia trzech młodych dziewczyn. Wszystkie zaginione pochodziły z muzułmańskich rodzin, które przyjechały do Finlandii w poszukiwaniu lepszego życia. Po niedługim czasie znaleziona zwłoki czwartej muzułmanki. Czyżby w okolicy grasował seryjny porywacz i morderca? Czy sprawy w ogóle coś łączy? A może rodziny dziewcząt czegoś nie wyjawiają przed światem?

Pewien czas temu miałam okazję zapoznania się z twórczością pani Lehtolainen, a to za sprawą książki ,,Na złym tropie". Książka mi się spodobała i z wielką chęcią wróciłam do twórczości autorki. Tym razem miałam przyjemność przeczytania ,,Gdzie się podziały dziewczęta?". No właśnie, przyjemność. Czytanie tej książki było dla mnie po prostu czystą przyjemnością. Nie wiele czasu mija, kiedy czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń. 

Kiedy zostajemy już zaznajomieni z całą sprawą, nad którą obecnie pracują fińscy policjanci, dość szybko przechodzimy do śledztwa. Śledztwa pełnego niewiadomych, tajemnic, poszlak, które porwie niejednego czytelnika. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam kolejne poczynania naszych bohaterów, które co strona stawały się ciekawsze. Nie potrafiłam obojętnie odłożyć tej książki na bok, kiedy już się wkręciłam w historię. Nie muszę, więc pisać, że książkę przeczytałam w szybkim tempie i z wypiekami na twarzy, które zrodziły się pod wpływem ciekawości poznania zakończenia. Polecam! 

Ocena 5,5/6