czwartek, 30 stycznia 2014

Nieskończoność - H.J. Rahlens


Jest rok 2264. Mroczna Zima już minęła. Średnia długość życia to sto pięćdziesiąt lat. Większość prac wykonują roboty. Ludzie posługują się mózgołączem, które pozwala im na zapisywanie wspomnień w globalnej bazie danych. Zaimek osobowy „ja” wyszedł z użycia. W tym stechnokratyzowanym społeczeństwie miłość jest czymś niepożądanym. Finn Nordstrom, dwudziestosześcioletni historyk i tłumacz martwego języka niemieckiego zostaje poproszony o zbadanie tajemniczego znaleziska – dziennika dziewczyny z XXI wieku. Tymczasem w innej czasoprzestrzeni Eliana odwiedza ulubioną berlińską księgarnię. Spotka w niej przystojnego mężczyznę, który nie wie… do czego służy guma do żucia. Co połączy tych dwoje? Niezwykła opowieść o uczuciu rodzącym się wbrew rozumowi.




Książki z serii wydawniczej ,,Poza czasem" bardzo przypadły mi do gustu. Potrafię po nie sięgać na ślepo, bez dowiadywania się o czym one są. Jednak w przypadku książki H.J. Rahlens nie dało się nie zauważyć cyfr rozpoczynających opis książki, czyli 2264, które to mówią o roku dziejących się wydarzeń. To mnie niezmiernie zainteresowało i nie mogłam się doczekać aż zapoznam się z tą książką. 

Czytanie książki ,,Nieskończoność" było niesamowitym doświadczeniem. Wszystko, co w niej spotkałam zainteresowało mnie, zaciekawiło, sprawiło, że wciągnęłam się w czytanie tej książki. Niemało rzeczy, szczegółów mnie zaskoczyło. Między innymi było to, że ludzie w 2264 roku nie używają zaimka ,,ja". Zamiast tego jest ,,my", ,,ten historyk", ,,ta badaczka". Na początku trochę mnie to zdezorientowało podczas czytania, jednak koniec końców jest to naprawdę ciekawa wizja zachowania ludzi w przyszłości. 

Jak można się spodziewać książka ,,Nieskończoność" mnie wciągnęła. Wszystko mi się w niej podobało. Do głowy nie przychodzi mi jakakolwiek wada. Fabuła jest oryginalna i ciekawa, aż chce się o niej rozpowiadać na prawo i lewo, lecz powstrzymuje mnie myśl, że nie mogę odbierać tych emocji, jakich doświadczyłam, tego zaskoczenia, kiedy sama się z tymi wszystkimi wydarzeniami zapoznawałam i chcę, aby jak najwięcej osób przeczytało tę książkę i zapoznało się z jej wyjątkowością, jaką na pewno jest jej fabuła. 

Jako zwyczajny czytelnik książek jestem pod wrażeniem ,,Nieskończoności" i absolutnie wszystkim polecam zapoznanie się z książką pani Rahlens. 

Ocena 6/6

piątek, 24 stycznia 2014

Demony miłości - Eve Edwards

Drugi tom „Kronik rodu Lacey” przenosi czytelników w barwne i fascynujące czasy Anglii Tudorów. Lady Jane Rievaulx, dwórka królowej Elżbiety I, oczekuje przybycia na dwór Jamesa Laceya. Uczucie tych dwojga przez lata było poddawane wielu próbom. Niegdyś James, uciekając przed demonami własnej duszy, wybrał się w niebezpieczną podróż do Ameryki. Lady Jane zaś została skazana na małżeństwo z niechcianym, znienawidzonym cudzoziemcem. Teraz niezależna i piękna Jane w walce o swoje osobiste szczęście będzie musiała stawić czoło utartym obyczajom i konwenansom. Czy James Lacey zdąży wrócić, aby wybawić ją z opresji i ocalić ich trudną miłość?






Pierwsza część ,,Kronik rodu Lacey" ku mojemu zaskoczeniu bardzo mi się spodobała. Mimo, że za wiele już nie pamiętałam z ,,Alchemii miłości" to i tak z chęcią sięgnęłam po część drugą. Zawartość książki bardzo szybko pomogła mi przypomnieć co było w poprzedniej części i z przypomnianą wiedzą mogłam z przyjemnością pogrążyć się w czytaniu książki ,,Demony miłości". 

Jak zacznie się czytać książkę ,,Demony miłości" tak się ja czyta i czyta. Nie jest ona jakąś wybitną pozycją, lecz bardzo szybko mnie wciągnęła. Nawet fakt, iż od początku wiedziałam jakie będzie zakończenie (kto by nie zgadł?), to i tak z czytania tej książki czerpałam same przyjemności. Miłości, intrygi, rywalizacje - wszystko to wciąga czytelnika w świat z czasów Elżbiety I. Lady Jane to niespotykana bohaterka, którą bardzo polubiłam, nie raz sprawiła, że na mojej twarzy zagościł uśmiech. 

Książkę ,,Demony miłości" czytało mi się świetnie i nie mogę się doczekać kolejnej części, która ma być już ostatnią. Książkę szybko się czyta, język nietrudny w odbiorze, ciekawa historia, czego więcej potrzeba, aby się zrelaksować? Moim zdaniem niczego. Tak, więc polecam przeczytanie książki ,,Demony miłości"! 

Ocena 5/6

środa, 22 stycznia 2014

Szczęście w cichą noc - Anna Ficner - Ogonowska

Wieczór wigilijny, za oknem cisza. Pada śnieg, dom pachnie piernikiem i goździkami, na stole dodatkowe nakrycie, może zaraz ktoś przyjdzie...

To wszystko znajdziecie w najnowszej książce Anny Ficner-Ogonowskiej.


Hania pragnie spędzić wigilię z najbliższymi osobami w swym rodzinnym domu. Chce, by było jak dawniej... Zapowiada się wspaniały czas, pełen miłości, mądrych rozmów, rozkochanych spojrzeń i wyśmienitych dań.








Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z książka pani Anny Ficner - Ogonowskiej lekko się przeraziłam. Objętość ,,Alibi na szczęście" była duża, a do zawartości miałam pewne wątpliwości czy mnie zaciekawi. Jednak jak ją skończyłam czytać byłam zachwycona. Wszystko mi się w tej książce spodobało. Z wielką radością pochłonęłam kolejne dwie części. Gdy skończyłam czytać ostatnią kartkę ostatniej części byłam bardzo zadowolona, że miałam okazję przeczytać te książki, lecz także pewien smutek, że to już koniec. Niespodziewanie pewnego dnia zobaczyłam z zapowiedziach kolejną książkę z Hanią i Mikołajem.

Od czasu świąt minął już pewien czas, lecz dzięki książce ,,Szczęście w cichą noc" wróciłam do świątecznej atmosfery. Z wielką przyjemnością powróciłam także do świata Hani i Mikołaja, którzy w końcu w pełni mogli rozkoszować się szczęściem, jakie ich spotkało. Tę dwójkę bohaterów bardzo polubiłam, jak i także wszystkich pozostałych. Mimo, że ,,Szczęście w cichą noc" jest malutką i króciutką książeczką to autorka zdołała wszystkich w niej umieścić. 

Czytanie książki ,,Szczęście w cichą noc" to sama przyjemność. Przywraca spokój duszy, jak i też potrafi maksymalnie zrelaksować. Sprawia, że wszystkie negatywne myśli ulatują z głowy. Oprócz tego książka może posłużyć jako praktyczny pomocnik podczas świąt, gdyż na końcu książki, ku mojemu zaskoczeniu, znalazłam przepisy na świąteczne potrawy. Książeczkę czyta się naprawdę szybko. Moim zdaniem warto poświęcić tę godzinkę albo dwie na jej przeczytanie. Polecam! 

Ocena 5/6

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Urodzona bogini cz.2 - P.C. Cast

Morrigan, córka potężnej kapłanki Rhiannon, budzi się w Sidecie, podziemnym królestwie na obrzeżach mitycznego Portholonu. Witają ją jako Nosicielkę Światła, obdarzoną niezwykłą mocą wybrankę bogini Epony. Tylko władcy Sidethy nie są jej przychylni. Chciwi i bezwzględni, od dawna lekceważą kapłanki bogini i potajemnie czczą Pryderiego, boga ciemności. Próbują zabić Morrigan, złożyć ją w ofierze złym mocom .Ale Pryderi nie chce odebrać jej życia, pragnie zawładnąć jej duszą. Nie grozi, tylko kusi i uwodzi… Jeżeli Morrigan mu ulegnie, zło zaleje świat Partholonu i świat ludzi…







Zaciekawiona częścią pierwszą ,,Urodzonej bogini" natychmiast zaczęłam czytać część drugą. Spodziewałam się, że będzie to ciekawa spotkanie, gdyż takie było w poprzednich książkach, które opisywały mityczny świat Partholonu. I ani trochę się nie zawiodłam. Tak jak wcześniej, tak i tym razem świetnie się bawiłam podczas czytania książki pani P.C. Cast, które w magiczny sposób potrafią przenieść czytelnika do świata Partholonu.

W ,,Urodzonej bogini" mamy nowych bohaterów, którzy przede wszystkim dodały świeżości dla tej serii. Nowe postacie tak mnie zaciekawiły, że chciałam je jak najszybciej blisko poznać. Tak, więc jak już zaczęłam czytać, tak też trudno było się mi od tej książki oderwać. Ponownie mnie wciągnęło w ten magiczny świat z boginiami i centaurami. Z wielkim zainteresowaniem pochłaniałam każdą stronę książki. 

Żadną nowością nie był fakt, że tę książkę pochłonęłam w zaskakująco szybkim czasie. Ciekawa historia, nowi bohaterowie oraz czcionka, która ułatwiała mi czytanie - to wszystko pomogła mi w przeniesieniu się do świata Partholonu, w którym spędziłam kilka przyjemnych godzin. Gorąco polecam zapoznanie się z książkami ,,Urodzona bogini"!!

Ocena 5/6

czwartek, 16 stycznia 2014

Urodzona bogini cz.1 - P.C. Cast

Morrigan Parker w dniu osiemnastych urodzin poznaje prawdę o swoim pochodzeniu. Nie jest zwykłą dziewczyną z Oklahomy, lecz córką potężnej Rhiannon, kapłanki bogini Epony. To dlatego nie umiała znaleźć wspólnego języka z rówieśnikami. Podczas wycieczki do pobliskich jaskiń Morrigan ścigają tajemnicze szepty. Nazywają ją Nosicielką Światła, przekonują, że posiada boski dar odziedziczony po matce. To dzięki niemu jej dotyk rozświetla kamienie i leczy rany. Oszołomiona Morrigan traci przytomność…











Serię o mitycznym Partholonie P.C. Cast bardzo polubiłam. Z wielką chęcią wracam do tego świata w kolejnych częściach serii. Gdy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi ,,Urodzonej bogini" byłam bardzo ciekawa, co tym razem autorka pokaże swoim czytelnikom. Książka trochę postała u mnie na półce za nim po nią sięgnęłam. Jednak, kiedy tylko zaczęłam ją czytać wciągnęła mnie momentalnie. 

,,Urodzona bogini cz.1" to takie swego rodzaju jeden wielki wstęp i przypomnienie wszystkiego, co się działo w poprzednich częściach, więc jeśli ktoś nie pamięta, co wydarzyło się wcześniej, to bohaterowie o wszystkim przypomną. Oprócz tego mamy także kilka nowych wydarzeń, które mogą zaciekawić, jak i nawet odrobinkę zaszokować czytelnika. Najwięcej tego jest pod koniec książki. Sprawia to, że po skończeniu czytania części pierwszej od razu ma się chęć sięgnięcia po część drugą. Tak też uczyniłam.

Książkę ,,Urodzona bogini cz.1" bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Mnie zapoznanie się z jej treścią zajęło około półtorej godziny. Nic w tym dziwnego, gdyż książką ma trochę ponad 230 stron. Jak dla mnie, osoby pamiętającej co zdarzyło się w poprzednich częściach, było trochę za dużo powtarzających się treści. Sprawiło to, że trochę się czasem nudziłam. Jednak nie zraziłam się tym. W poszukiwaniu dalszych niesamowitych przygód, które na pewno się pojawią, zaczęłam czytać część drugą. 

Ocena 4,5/6