Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Michalak. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2014

Powrót do Ferrinu - Katarzyna Michalak

Ferrin, tajemniczy, okrutny świat magii i nieposkromionych zmysłów upomni się  o Anaelę po raz drugi. Dziwnym zrządzeniem losu, a może za sprawą złośliwych bogów Świata Światów będzie musiała ona stawić czoła jeszcze większym wyzwaniom i intrygom. Czy tym razem uda się jej uratować Ferrin, przed zagładą? Czy zwycięży klątwę Szarej Śmierci? Czy kiedykolwiek znajdzie szczęście u boku Sellinarisa? Sprawa wydaje się przegrana, jednak na korzyść Anaeli przemawia fakt, że tym razem pojawi się w Ferrinie dwieście lat przed wydarzeniami, w których brała ostatnio udział…








Książki Katarzyny Michalak mają wielu fanów. Ku własnej uciesze miałam przyjemność kilka z nich przeczytać. ,,Kroniki Ferrinu" jest jedną z serii, jaką zaczęłam czytać. Pierwsza część ,,Gra o Ferrin" mnie zaskoczyła. Jest to pozycja inna niż do tej pory zdarzyło mi się czytać, nawet może i trochę dziwna. Jednak spodobała mi się na tyle, że byłam zainteresowana przeczytaniem dalszej historii Anaeli. W taki ten sposób skusiłam się na ,,Powrót do Ferrinu".

Czytając książkę ,,Powrót do Ferrinu" nie czułam tej takiej dziwności, inności, jaką odczuwałam podczas czytania części pierwszej. Nie wiem czy to z przyzwyczajenia do historii, czy też w tej części zwyczajnie tego nie ma, lecz nie nie miałam takiego odczucia. Jednym z plusów tej książki było to, że o wiele łatwiej mi się ją czytało niż część poprzednią. Myślę, że przyczyną tego było to, iż ta część serii bardziej mi się spodobała niż pierwsza. Sądzę także, że gdybym miała czas i mogła czytać tę książkę bez przerw to bym miała o wiele większą przyjemność z tego zajęcia. Dość długie przerwy, które sobie robiłam wpłynęły trochę na niekorzyść w odbiorze książki. 

,,Powrót do Ferrinu" to dobra kontynuacja ,,Gry o Ferrin", jak dla mnie nawet ciekawsza. Mam nadzieję, że kolejne części nie wyłamią się z szeregu i będą także lepsze niż poprzedniczki. Jestem na tyle zadowolona z czytania tej serii, że po kolejne części sięgnę na pewno. Historia mnie zaciekawiła, nie czytałam do tej pory czegoś podobnego, a to wpływa zdecydowanie na korzyść tej książki. Polecam!

Ocena 5/6

sobota, 19 października 2013

Gra o Ferrin - Katarzyna Michalak

Karolina,  lekarka pogotowia, jedzie ratować młodą samobójczynię. Nie przypuszcza, że za chwilę straci wszystkie bliskie osoby i cały jej świat legnie w gruzach. Nie mogąc się z tym pogodzić postanawia uciec do Ferrinu – magicznego świata, który znała z opowieści z dzieciństwa.  Wpada jednak w sam środek krwawej wojny. Karolina, która w Ferrinie zmienia się w Anaelę dell'Iderei, Gwiazdę Ferrinu, Pierwszą z Przepowiedni, staje się zakładnikiem sił dobra i zła. Kto stoi za Wielką Wojną, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem? Prawda, którą dziewczyna powoli odkrywa, mrozi krew w żyłach. Przepowiednia jest prawdziwa, ale jej wypełnienie będzie kosztować Anaelę więcej niż może ona dać. Anaela pozna niszcząca silę uczuć i stanie przed najtrudniejszym wyborem: jak kochać kogoś, kogo się nienawidzi;  jak rozróżnić przyjaciela od śmiertelnego wroga …


Premiera: 24 października 2013 roku


Do tej pory miałam okazję przeczytać kilka książek pani Katarzyny Michalak. Były to pozycje, które ściskały za gardło i potrafiły oczarować swego czytelnika genialnością sposobu opowiadanej historii. Odkąd przeszukałam informacje w internecie i znalazłam wzmiankę o książce ,,Gra o Ferrin" byłam jej ciekawa. Świat fantasy spod rąk Michalak? Z tym musiałam się zapoznać. Trochę czasu od tego momentu minęło, lecz  w końcu jestem już po lekturze. Muszę przyznać, że trochę namieszała mi ta książka w głowie. 

Pierwsze słowo jakie przychodzi mi do głowy, kiedy pomyślę o książce ,,Gra o Ferrin" to dziwna. Nie spodziewałam się takiej historii i mnie ona zaskoczyła. Zaskoczyła i zaciekawiła. Choć nie łatwo mi się ją czytało. Kilka razy ją odkładałam, kilka razy patrzyłam na nią z niechęcią do czytania, ale też kilka razy brałam ją, czytałam i zastanawiałam się czemu wcześniej ją porzucałam. Długo ją czytałam, lecz sam koniec przyniósł mi satysfakcję z tego, że mogłam ją przeczytać. Druga myśl, jak wdziera się do głowy to wizualizacja okładki, która bardzo mi się podoba. 

Zdaje mi się, że dziwnie to trochę brzmi, lecz tak ją odebrałam. Mimo pewnych oporów, trudności książka przypadła mi do gustu. Kiedy miałam fazę czytania to nie mogłam się doczekać, kiedy poznam jak najwięcej szczególików o czytanym świecie, wydarzeniach. Kiedy się ją czyta wszystko w niej fascynuje i zadowala. Niektórych emocji nie da się opisać, lecz jednego jestem pewna po następne części sięgnę na pewno. Polecam!! 

Ocena 5/6

czwartek, 1 sierpnia 2013

W imię miłości - Katarzyna Michalak

Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie przeczuwa rewolucji, która nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest ważne, i czy w jego życiu jest miejsce na rodzinę.













Na temat tej już sławnej Michalak zdążyłam wiele się naczytać. Większość były to pozytywne słowa, lecz zdarzały się też negatywne. Jednak nie przejęłam się zbytnio negatywnymi opiniami postanowiłam zapoznać się z jej twórczością. Takim też sposobem zdążyłam już przeczytać dwie pozycje owej autorki, które mi się spodobały i potwierdziły jej geniusz. ,,W imię miłości" została trzecią pozycją z książek pani Michalak, jaką miałam okazję przeczytać, lecz pierwszą, o której się wypowiadam. Muszę już teraz przyznać, że jest to niesamowita książka. 

Naszą małą bohaterkę, Anię, polubiłam już za samo imię. Podoba mi się moje imię i od małego bardzo lubię sięgać po książki, w których znajduję swoje imienniczki. Jednak tę dziewczynkę lubi się nie tylko za imię, lecz za jej osobowość. Mało dziesięciolatek jest tak dzielnych i zaradnych jak ona. To właśnie ona sprawiła, że wciągnęłam się w historię, jaką niesie ze sobą książka bez opamiętania. 

Niektóre fakty zgadłam wcześniej niż zostały one nam w książce ukazane, lecz to nie zniszczyło mi przyjemności czytania. Jednak mimo tego poznawanie tych informacji w odpowiednim momencie potrafiło mnie zaciekawić, gdyż wokół nich były zawsze usiane inne wydarzenia, które wprawiały mnie w podekscytowanie faktem, że mogłam je poznać. ,,W imię miłości" nie jest przecież kryminałem, który ma nas trzymać przez cały czas w napięciu, więc ta przewidywalność według mnie jest tu jak najbardziej dopuszczalna. Jest to piękna historia obok, której nie można przejść obojętnie, warto po nią sięgnąć i przeczytać. 

Książka ,,W imię miłości" to niesamowita historia, która niesie ze sobą wiele przemyśleń dla czytelnika. Cały czas się zastanawiałam czy mając dziesięć lat potrafiłabym odnaleźć swoje miejsce do życia. Ba, mając i więcej nie jestem aż taka zaradna. Jednak to nie jedyne myśli jakie przelatywały mi przez głowę podczas czytania. Ta pozycja zawiera ciepło i chód, emocje, chorobę, kłopoty rodzinne, czyli kombinację wybuchową, która doprowadziła mnie do łez. Taką książkę jak ,,W imię miłości" każdy w ukryciu marzy by przeczytać. Polecam! 

Ocena 6/6