Podczas Nowiu na świat wychodzą demony
Wojna w blasku dnia wciąga czytelników w świat otchłani i mroku. Ludzkość ma trzydzieści dni, aby przygotować się do kolejnego ataku. Miesiąc, to zbyt mało, by uchronić wioskę.
Arlen i Jardir byli kiedyś jak bracia. Teraz stali się rywalami. Otchłańce szykują atak i tylko dwóch mężczyzn może im stanąć na drodze, pod warunkiem, że opanują demony, które czają się w ich sercach.
Arlen i Renna pochodzą z Potoku Tibbeta. Ich drogi były przez jakiś czas rozdzielone, lecz tylko po to by się złączyły z miłosną więzią. Razem podróżują i zabijają groźne demony, które pokonały już wiele ludzi. Arlen swoimi poczynaniami dorobił się nazwy Wybawiciela, lecz on sam się za niego nie uznaje. Inevera jako pierwsza od lat dostąpiła zaszczytu wstąpienia w szeregi dama'ting. Przepowiednie kości mówią, że ma zostać najważniejszą w ich kręgach. Gdy osiąga już znaczącą pozycję kości prowadzą ją do chłopaka o imieniu Ahmann, z którego ma uczynić Wybawiciela.
Książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" czyta się w pełnym zaangażowaniu i skupieniu. Jak się zacznie ją czytać to trudno jest się od nie oderwać. No tak, ale co mnie na początku oczarowało, że przewracałam kartki jak maszyna, które myśli tylko o jednym, czyli o dziejącej się historii? Otóż zaskoczenie jakie mnie opanowało, gdy przeszłam z prologu do rozdziału pierwszego. Bardzo zaciekawiły mnie wydarzenia z prologu i miałam wielką ochotę poznać dalsze losy Inevery. Można więc wyobrazić sobie moją minę, kiedy w rozdziale pierwszym spotkałam innych bohaterów, których w żaden sposób nie mogłam połączyć z prologiem. A z dalszymi losami Inevery spotkałam się dopiero po przeczytaniu ponad dwustu stron. Jednak te zdziwienie szybko zastąpiła ciekawość jak autor to wszystko połączy. I nie zawiodłam się. Genialna przygoda z bohaterami zaspokoiła moje wszystkie domysły i wywołała niedosyt, który pragnie poznać inne losy bohaterów.
Osobiście bardzo się cieszę, że sięgnęłam po książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" i mam nadzieję, że uda mi się poznać poprzednie części z cyklu. Na pewno będę się starać by to zrobić, tym bardziej, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego co przeczytałam w jednej części, więc po całej serii mam nadzieję, że się w niej zakocham.
Ocena 6/6
Przed sięgnięciem po książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" miałam pewne obawy. Nie było mi dane zapoznać się z poprzednimi częściami i nie wiedziałam czy się odnajdę w tej. Jednak opis wydawcy bardzo mnie zachęcił, pomimo tego, że jest krótki. Skusiłam się. Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że nie żałuję. Od początku książka mnie zaciekawiła i nie miałam problemów by rozumieć dziejącą się historię.
Książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" czyta się w pełnym zaangażowaniu i skupieniu. Jak się zacznie ją czytać to trudno jest się od nie oderwać. No tak, ale co mnie na początku oczarowało, że przewracałam kartki jak maszyna, które myśli tylko o jednym, czyli o dziejącej się historii? Otóż zaskoczenie jakie mnie opanowało, gdy przeszłam z prologu do rozdziału pierwszego. Bardzo zaciekawiły mnie wydarzenia z prologu i miałam wielką ochotę poznać dalsze losy Inevery. Można więc wyobrazić sobie moją minę, kiedy w rozdziale pierwszym spotkałam innych bohaterów, których w żaden sposób nie mogłam połączyć z prologiem. A z dalszymi losami Inevery spotkałam się dopiero po przeczytaniu ponad dwustu stron. Jednak te zdziwienie szybko zastąpiła ciekawość jak autor to wszystko połączy. I nie zawiodłam się. Genialna przygoda z bohaterami zaspokoiła moje wszystkie domysły i wywołała niedosyt, który pragnie poznać inne losy bohaterów.
Osobiście bardzo się cieszę, że sięgnęłam po książkę ,,Wojna w blasku dnia cz.1" i mam nadzieję, że uda mi się poznać poprzednie części z cyklu. Na pewno będę się starać by to zrobić, tym bardziej, że jestem pod ogromnym wrażeniem tego co przeczytałam w jednej części, więc po całej serii mam nadzieję, że się w niej zakocham.
Ocena 6/6