środa, 8 lipca 2015

Jeden Bóg - Katarzyna Mlek

Czy jeden człowiek może w ciągu półwiecza odmienić świat, który znamy? Miran Zieliński jest zdolnym genetykiem. Sfrustrowany pracą w Austrii, która nie daje mu możliwości rozwoju, postanawia wrócić do Polski i korzystając z pomocy finansowej zamożnego kochanka zrealizować plan. Plan, który pozwoli bez końca przedłużać ludzkie życie.
Zaskakujące zwroty akcji i liczne odniesienia do faktycznych odkryć naukowych prowadzą czytelnika w stronę kuszącej, przerażającej, a jednocześnie bardzo prawdopodobnej wizji przyszłości, w której jednej korporacji udaje się zdobyć niemal nieograniczoną władzę nad światem.



Kiedy tylko zobaczyłam opis książki ,,Jeden Bóg" zaciekawił mnie on. Nie miałam jeszcze okazji czytania historii powiązanej z genetycznymi modyfikacjami w taki sposób. Lubię od czasu do czasu odkrywać coś nowego, więc stwierdziłam, że muszę zapoznać się z tą pozycją. Jednak gdy już ją miałam musiała ona trochę poczekać zanim się za nią zabrałam. W końcu nadszedł ten moment, podczas którego mogłam ją w spokoju przeczytać. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się czegoś takiego. 

,,Jeden Bóg" bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie tylko tymi wszystkimi modyfikacjami genetycznymi, klonowaniem, intrygami, które zostały ukazane jako rozwój naszego aktualnego świata, ale także bohaterami. Było tak, że zaczęłam już lubić jakąś postać, a ona w tym momencie ukazywała swoje prawdziwe oblicze, miałam wtedy nadzieję, że szybko zniknie mi z planu. Niestety niektórzy zostawali i irytowali mnie swoim tak niesprawiedliwym postępowaniem. 

Bardzo spodobał mi się ukazany rozwój technologiczny, biologiczny. Ukazanie tego, że wraz z tym wiążę się tak wiele intryg, tylu ludzi kombinuje tylko po to by na tym zyskać, nawet jeśli muszą zmienić swoje poglądy o sto osiemdziesiąt stopni od tych, które przed chwilą jeszcze prezentowali, wywarło na mnie wrażenie

Czytanie książki ,,Jeden Bóg" było dla mnie niesamowitą przygodą. Taka podróż w przyszłość bez konsekwencji przekonania się na własnej skórze, jakie niesie to ze sobą konsekwencje. 

Ocena 6/6

poniedziałek, 6 lipca 2015

Odkrywając tajemnice - Lisa Renee Jones


Burzliwy romans z dreszczykiem w tle! Sara wyjeżdża do Paryża z tajemniczym Chrisem. Rozwiązuje zagadki przeszłości, gdy nagle zostaje oskarżona o morderstwo. Czuje jednak, że to nie koniec złych przygód. Okazuje się, że Chris coś przed nią ukrywa. Niewiedza i wątpliwości niszczą jej życie. Jak potoczą się losy Sary? Czy miłość zwycięży wszystko?










Poprzednie części opowiadające o Sarze i Chrisie miały swoje zalety, jak i wady. Jednakże bardzo polubiłam tę serię. Od przeczytania drugiej części nie mogłam zapomnieć o niej i co pewien czas szukałam zapowiedzi kontynuacji. W końcu, po ponad roku, się doczekałam. Gdy tylko nadarzyła się okazja, chwila wolnego czasu, od razu przystąpiłam do lektury. Jakie wrażenie wywarła na mnie tym razem książka pani Jones? Nie do końca takie, jakie bym chciała. 

W mojej głowie zostały momenty z poprzednich części, które bardzo polubiłam, czyli te w których akcja przyśpieszała, coś się działo. Na nieszczęście odkryłam, że ,,Odkrywając tajemnice" ma bardzo mało takich chwil. Odrobinę mnie to rozczarowało. Autorka w tej części postawiła na powolny bieg historii. Tym razem mamy okazję poznać różne zakamarki tego, co się dzieje w głowach bohaterów. Odkryjemy z jakimi niepewnościami zmagają się bohaterowie oraz poznamy tajemnice Chrisa, którą trudno mu było wyznać Sarze. 

,,Odkrywając tajemnice" nie jest złą książką. Przyzwyczajona poprzednimi częściami miałam nadzieję na coś, co mnie zaskoczy, spotęguje moją ciekawość, jednak bliższe poznanie bohaterów mi nie przeszkadzało. Jak zwykle można znaleźć tutaj sceny seksu, ale nie powiedziałabym, że jest ich tu jakoś przesadnie dużo, czy wywołują jakiś grymas na twarzy. Po prostu od czasu do czasu przerywają poznawanie codziennych problemów, z jakimi przyszło się zmagać bohaterom. 

Na koniec nie mogłabym nie wspomnieć o epilogu, który różni się od tej książki. Pojawia się tam strach, niebezpieczeństwo, a to wszystko po to, aby spotęgować nasze zainteresowanie kolejną częścią. Na mnie podziałało. Mimo średniej trzeciej części mam ochotę, tu i teraz przeczytać kolejną część, niestety będę musiała trochę poczekać. 

Ocena 4,5/6

środa, 1 lipca 2015

Książę i gwardzista - Kiera Cass

„Książę” pokazuje wydarzenia sprzed eliminacji i pozwala czytelnikowi śledzić młodego władcę od pierwszego dnia ich rozpoczęcia. W drugiej z opowieści przekonamy się, jak płynęło życie Aspena w pałacowych komnatach- i ujrzymy prawdę o świecie gwardzistów, której nigdy nie pozna America…











Serię książek stworzonych przez panią Cass bardzo polubiłam od pierwszej części. Wciągnęłam się w świat Americi i Maxona. Książę, pałac, piękne suknie, dziewczęta konkurujące o to by zostać tą jedyną, to wszystko sprawiło, że na kilka chwil znowu mogłam zostać małą dziewczynką, która także z chęcią zamieszkałaby na stałe w takim pałacu (no dobra, jako starsza dziewczynka też bym z chęcią pobyła taką księżniczką). 

Tym razem, w dobrze znany mi już świat wprowadziły mnie dwa opowiadania. Dość ciekawym doświadczeniem było poznawanie dobrze już znanych mi scen z męskiego punktu widzenia. Dzięki temu dowiedziałam się czegoś nowego o tych bohaterach, przez co niektóre ich cechy zdążyłam bardziej polubić, a inne znielubić. 

Muszę przyznać, że tę część książki skupiającej się na Maxonie polubiłam bardziej. Początkowo to właśnie on mnie bardziej ciekawił i miałam chęć dowiedzieć się czegoś więcej o nim. Historia o Aspenie nie była zła, równie szybko się ją czytało, jednak nie ukrywam, że z mniejszym zaciekawieniem. 

,,Książę i gwardzista" to obowiązkowa lektura dla fanów serii ,,Rywalki". Na pewno można dowiedzieć się czegoś nowego o tych dwóch bohaterach. Również sprawi, że powrócimy do tak lubionego przez nas świata. Dla tych, którzy jeszcze nie znają cyklu pani Cass polecam najpierw zapoznać się z pierwszą częścią by nie psuć sobie czerpania przyjemności z poznawania tego świata. 

Ocena 5/6

niedziela, 28 czerwca 2015

Na psa urok - Anna Sokalska

Wrocław. Ania jest szczurkiem szarą myszką pracującą w korporacji. Jej monotonne życie wywraca się do góry nogami, gdy odwiedza ją dawna przyjaciółka − teraz narodowa gwiazda show-biznesu, Iza Sokół. Złośliwy Los obdarza jednak Anię problemami większymi niż wybryki rozwydrzonej celebrytki. Jedyny obecny przyjaciel Ani − pies Jerry, okazuje się… człowiekiem, w dodatku ściganym przez żądną zemsty wiedźmę.











Patrząc na książkę ,,Na psa urok" dziwię się, że po nią sięgnęłam. Po oczach bije mi jej biel z okładki, która zbytnio mnie nie zachęca. Jednak było coś takiego w opisie tej książki, co przyciągnęło moją uwagę i pobudziło tę część mojego mózgu, która krzyczała ,,powinnaś przeczytać tę książkę". Tak też reszta myśli została przyciszona, więc skusiłam się na nią. I jak potoczyło się moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Anny Sokalskiej? 

Już podczas czytania pierwszej strony historia zdążyła mnie rozbawić, a raczej niespotkane jeszcze przeze mnie komentarze do dziejącej się historii, które pojawiają się także i w dalszej części książki, przy których nieraz można się pośmiać. Niestety rozbawienie to nie jedyna emocja, jaką odczuwałam podczas czytania. Od czasu do czasu nie potrafiłam pohamować swojego zirytowania. Po prostu niektóre wydarzenia szły nie po mojej myśli, no jak tak można. 

Jedno jest pewne, takiej książki, jak ,,Na psa urok", do tej pory nie czytałam. Człowiek, który został zmieniony w yorka, musiał przeżyć wiele lat w tej postaci. Jakaś mi tu jeszcze gwiazdeczka migała co jakiś czas na kartkach, której losy, szczerze mówiąc, najmniej  mnie obchodziły. No i nie mogłabym zapomnieć o Ani, samo imię wystarczyło bym polubiła tę bohaterkę (wielka zagadka, czemu lubię te imię). To właśnie jej życie z dnia na dzień stało się szalone i nieprawdopodobne,a ja z nieukrywaną chęcią się temu przypatrywałam. 

Ocena 4,5/6

środa, 20 maja 2015

Nóż w lodzie - Kevin Hearne

Przez niemal dwa tysiące lat po ziemi chodził tylko jeden druid - Atticus O'Sullivan. Teraz jest ich troje. Granuaile stała się już prawdziwą druidką, a on wyciągnął właśnie z Wyspy Czasu swojego archdruida. Choć Owenowi nieźle idzie odnawianie tatuaży dawnego ucznia i całkiem szybko oswaja się z takimi osiągnięciami magii technologicznej, jak telefony komórkowe i toalety, Żelazny Druid wcale nie jest pewny, czy ten szczwany lis będzie jego atutem podczas nieuchronnej walki z nordyckim bogiem Lokim, albo raczej... skaraniem boskim.Czy troje druidów zdoła przejrzeć spisek przeciwko druidyzmowi? I jaką rolę odegrają lisy o zbyt dużej liczbie ogonów, hinduskie demony, Sherlock Holmes, zakochana w Rembrandcie selkie, Jezus Chrystus, a nawet pewien łososiolubny niedźwiedź z Alaski?





Kiedy poznałam Atticusa od razu wiedziałam, że nie będę potrafiła się z nim na dłużej rozstać. Wraz z każdą nową jego przygodą wiedziałam, że jest to druid, który nade mną zapanował. Przez długi czas wyczekiwałam tego czasu, w którym na nowo wkroczy do mego życia. Te emocje przed siódmą częścią tak silne już nie były, jednak nie potrafiłam się oprzeć by jak najszybciej wkroczyć do jego świata, gdy już posiadałam tę niesamowitą księgę opisującą historię jego druidzkiego życia. 

Cieszy mnie to, że pan Hearne nie poprzestał tylko na jednym druidzie. Im więcej druidów, tym więcej zabawy. Im więcej psów, tym mniej kiełbasy. Wraz z każdym nowym druidem dostajemy rozdziały, dzięki którym poznajemy wydarzenia z ich perspektywy widzenia. Tak więc tym razem mogliśmy wcielić się w skórę trzech druidów, a to wszystko w jednej książce. 

,,Nóż w lodzie", jak i poprzednie części ,,Kronik żelaznego druida" cechuje humor oraz dobra, krwawa walka z elementami magi. Jak zawsze mnóstwo śmiechu mi przyniósł Oberon. Do wilczarza, tym razem, dołączył Owen, który po wielu latach poznaje szokujący dla niego, współczesny świat. Przygody Granuaile były raczej z tych poważnych, musiała zmierzyć się z demonem, poniosła wielką stratę. Z kolei Atticus, jak zawsze, dostarcza nam mieszanki wszystkiego. Cóż więcej dodać, uwielbiam tę serię, to się nie zmieni. Polecam! 

Ocena 6/6