niedziela, 15 listopada 2020

Psychiatrzy. Sekrety polskich gabinetów - Ewa Pągowska

Psychiatria przez lata była uznawana za czarną owcę medycyny. Wciąż zresztą budzi wiele kontrowersji, a osoby z zaburzeniami psychicznymi mierzą się z krzywdzącymi stereotypami. Ewa Pągowska szczerze i bez tabu rozmawia z psychiatrami o tym, jak wyglądają kulisy pracy w ich zawodzie i jaka jest naprawdę kondycja psychiczna Polaków. Podejmuje między innymi tematy związane z depresją, schizofrenią, a także leczeniem dzieci i młodzieży. Pyta o to, jakie konsekwencje dla naszego zdrowia mentalnego będzie mieć doświadczenie pandemii. Nie unika trudnych tematów, takich jak psychiatria sądowa, psychopatia czy zaburzenia seksualne. Pyta o stosowanie elektrowstrząsów i psychodelików w leczeniu pacjentów. Sprawdza, ile prawdy jest w historiach o złych warunkach panujących w szpitalach i faszerowaniu dzieci lekami bez zgody rodziców. 

Bardzo lubię czytać książki przedstawiające realia pracy lekarzy, policjantów, strażaków i innych specjalistów. Nic więc dziwnego, że w momencie zobaczenia zapowiedzi książki „Psychiatrzy. Sekrety polskich gabinetów” wiedziałam, że będzie to pozycja, którą na pewno przeczytam. Byłam ciekawa czy mnie czymś zaskoczy. Byłam pewna, że dowiem się z niej, jak naprawdę wygląda praca psychiatrów w Polsce i z jakimi problemami Polacy zgładzają się do nich.

Do czytania książki „Psychiatrzy. Sekrety polskich gabinetów”” zabrałam się z wielkim zainteresowaniem. Znalazłam w niej kilkanaście wywiadów ze specjalistami z całej Polski. Każdy rozdział to oddzielna rozmowa na inny temat. Wśród nich znajdziemy rozmowy o problemach z jakimi stykają się dorośli, dzieci, młodzież, osoby z zaburzeniami osobowości. Ta książka jest wypełniona wiedzą, która nie jest popularna. Wydaje mi się, że mało osób interesuje się psychiatrią, gdyż w naszym społeczeństwie krąży jeszcze dużo mitów na temat tej dziedziny nauki.

Książka „Psychiatrzy. Sekrety polskich gabinetów”” nie zaskoczyła mnie. Znalazłam w niej kilka nowych dla mnie rzeczy, więc sprawiła, że się czegoś nauczyłam. Jednak było w niej też sporo rzeczy, których albo się domyślałam, albo już wiedziałam. Ale nie było to też moje pierwsze bliższe spotkanie z zaburzeniami czy też chorobami psychicznymi. Najbardziej zaciekawił mnie rozdział dotyczący tego co się dzieje z osobami po pobycie w szpitalu psychiatrycznym. Nie miałam pojęcia, że istnieją takie drogi. Ta książka porusza tyle tematów, że myślę, iż większość czytelników znajdzie dla siebie coś ciekawego i nowego.

Ocena 4,5/6

piątek, 13 listopada 2020

Milcząca żona - Karin Slaughter

Prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa, do jakiego doszło podczas zamieszek w więzieniu stanowym, śledczy Will Trent otrzymuje niepokojącą informację. Jeden z osadzonych twierdzi, że nie jest winny brutalnego przestępstwa, o które go oskarżono. Uważa, że został wrobiony przez skorumpowanych przedstawicieli organów ścigania, a rzeczywisty sprawca – seryjny zabójca kobiet – nadal jest na wolności. Osadzony stawia warunek: jeśli Will wznowi śledztwo w jego sprawie, on dostarczy GBI informacji koniecznej do rozwikłania sprawy zabójstwa w więzieniu. Zaledwie kilka dni wcześniej kolejna młoda kobieta padła ofiarą bestialskiego mordu w parku narodowym na północy Georgii. To przypadek czy dzieło seryjnego zabójcy? W miarę jak Will Trent bada okoliczności obu przestępstw, coraz wyraźniej dostrzega, że musi wrócić do starej sprawy, by znaleźć odpowiedź.

Rok temu przeczytałam swoją pierwszą książkę pani Karin Slaughter. Wtedy zostałam zaskoczona, że czytam dziewiątą część z cyklu. W tym roku wyszła dziesiąta i już wiedziałam, że należy ona do długiej serii. Jednak postanowiłam po nią sięgnąć, gdyż poprzednia książka mi się spodobała i byłam ciekawa dalszej twórczości pani Slaughter. Ponownie, więc wkroczyłam do świata Willa Trentona.

Sięgając po książkę „Milcząca żona” spodziewałam się, że ją polubię i się nie pomyliłam. Opisywana historia spodobała mi się już od pierwszych stron i byłam ciekawa, jak się rozwinie. Z wielką chęcią rozwiązywałam śledztwo wraz z bohaterami. Było to wyjątkowe śledztwo, gdyż działo się w dwóch liniach czasowych. Postanowiono wrócić do tej sprawy po latach, a my mamy okazję przyjrzeć się także do jakich wniosków doszli śledczy przed laty i teraz.

„Milcząca żona” to bardzo dobry kryminał. Z dużym zaangażowaniem próbowałam znaleźć przestępcę wraz z bohaterami. Cała opisywana sprawa sprawiała, że w mojej głowie pojawiały się teorie dotyczące rozwiązania. Im śledczy mieli więcej poszlak, dowodów, tym w mojej głowie pojawiało się więcej domysłów. Mimo że moja głowa intensywnie pracowała to i tak zostałam zaskoczona zakończeniem. Nie spodziewałam się, że sprawa tak się skończy. Zakończenie książki sprawiło, że byłam zaskoczona i zadowolona z dobrej i ciekawej lektury.

Ocena 5/6 

wtorek, 10 listopada 2020

Niewidzialny front - Tomasz Rezydent

Ta historia działa się na moich oczach. W moim dzienniku znajdziecie zarówno humor, niekiedy czarny, jak i tragiczne historie, które zapadły mi w pamięć. Absurdy organizacyjne, niekończące się dyżury, zagadki medyczne, jak również jedyne w swoim rodzaju relacje pomiędzy personelem medycznym w akcji. To także opowieści o pacjentach, którzy przeżyli koronawirusa bądź też znaleźli się w szpitalu zakaźnym zupełnie przypadkiem, na skutek spychologii i paniki, oraz tych, którym nie udało się pokonać tej strasznej choroby. Chciałem pokazać, jak było naprawdę, niezależnie od narracji medialnej, propagandy sukcesu czy "koronaspiskowców" niewierzących w epidemię. Przeczytacie tu o tym, co działo się po przekroczeniu progu naszego jednoimiennego szpitala, czyli o rzeczach, których nie dowiecie się z żadnego innego źródła. - Tomasz Rezydent

 

Kiedy zaczęły się pojawiać książki o pandemii koronawirusa, to nie miałam ochoty po nie sięgać. Ani te naukowe, ani te fabularyzowane mnie nie ciekawiły. Spotykam się z tym wirusem na co dzień i sięgam po książki, aby się oderwać się od tej rzeczywistości. Lubię jednak czytać książki i oglądać seriale o lekarzach. W chwili, gdy zobaczyłam zapowiedź książki „Niewidzialny front” to stwierdziłam, że dla niej muszę zrobić wyjątek i ją przeczytać. Ciekawiło mnie, jak naprawdę wyglądała sytuacja w szpitalu bez tego całego medialnego zakłamania.

Książka „Niewidzialny front” to pamiętnik lekarza, który pracował w szpitalu jednoimiennym. Potrafi ona rozśmieszyć oraz przerazić czytelnika. Wciągnęła mnie już od pierwszej historii i z każdą kolejną moje zainteresowanie rosło. Chciałam się dowiedzieć, jak wykładała praca w ochronie zdrowia w tym szczególnym czasie i zdecydowanie teraz już wiem. Dowiedziałam się także, jak naprawdę taka praca wpłynęła na życie pracowników.

„Niewidzialny front” to była dla mnie kopalnia wiedzy o pracy lekarza w czasach pandemii koronawirusa. Opisywane w niej historii zachowają się w mojej pamięci na długo. Jest to książka, którą mam ochotę pożyczyć każdemu, aby znał te śmieszne, jak i te wzruszające wydarzenia, jakie działy się w szpitalu w trakcie walki. Wiem, że autor musiał dużo poświecić, aby stworzyć tę książkę, ale mam nadzieję, że tworzy jej kontynuację, bo jestem ciekawa, jak zmieniła się sytuacja w szpitalu tej jesieni.

Ocena 5,5/6

Dom Wydawniczy Rebis