Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Horyzont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Horyzont. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 października 2021

Lunchbox na każdy dzień. Fit Bento - Malwina Bareła

Malwina Bareła przedstawia nowe 130 przepisów na zbilansowane posiłki do lunchboxa. Nie musicie zawracać sobie głowy liczeniem kalorii – każdy przepis zawiera sprawdzoną informację o wartościach odżywczych. Co więcej, przepisy mają wegetariańskie zamienniki, dla tych z Was, którzy nie jedzą mięsa. Całość wzbogacona została o ideę zero waste, tak by zminimalizować wyrzucanie jedzenia i oszczędzać pieniądze.
Szybkie, proste i różnorodne przepisy z sezonowych składników do kupienia w pobliskim sklepie. Odkryj smaczne śniadania, zestawy lunchowe, które sprawdzą się jako domowy obiad lub kolacja, a także lekkie i pełne smaku desery. Dania, które zapakujesz do lunchboxa, zjesz ze smakiem w domu z całą rodziną lub wykorzystasz przy okazji spotkań z przyjaciółmi.

 

Od zawsze mam problem co zrobić dobrego do jedzenia. Mam wrażenie, że wszyscy jedzą ciekawie, a ja cały czas to samo. Zaczęłam posiłkować się różnymi przepisami oraz książkami kucharskimi. Znalazłam już kilka ciekawych dań, które weszły na stałe do mojego jadłospisu. Jednak cały czas poszukuję nowych. Najgorzej się miały lunche na wynos. Nie raz zabierałam ze sobą po prostu kanapkę, bo nie wiedziałam co innego mogłabym zrobić. No, ale ile można jeść kanapek? Tutaj z pomocą przyszła mi książka Malwiny Bereły pod tytułem „Lunchbox na każdy dzień. Fit Bento”.

Ogromnie się ucieszyłam, kiedy miałam książkę „Lunchbox na każdy dzień. Fit Bento” już w rękach. Spodziewałam się, że odmieni ona moje życie, a raczej jego część związaną z jedzeniem. Od razu zaczęłam ją przeglądać i zachwycać się zdjęciami dań. Aż ślinka zaczęła mi cieknąć. Przepisy w książce są podzielone na pory roku. Jako że książka dotarła do mnie pod koniec września to skupiłam się na dziale jesień. Już pierwszy lunchbox mi się spodobał. Składał się z łatwych do kupienia produktów i przede wszystkim smacznych. Nie mogłam się doczekać jedzenia.

Kiedy zabrałam się za gotowanie, to przekonałam się jak łatwe to przyrządzenia są przepisy z książki „Lunchbox na każdy dzień. Fit Bento”. Niektóre wymagały ode mnie poświęcenia więcej czasu, ale ich smak mi to wynagradzał. Spodobało mi się również to, że w książce są propozycje wymiany mięsnych produktów na niemięsne. Wielki plus tych przepisów to wykorzystywanie kilka razy tych samych składników. Do pierwszego przepisu potrzebowałam część kalafiora i zaczęłam się martwić co ja teraz zrobię z tą drugą częścią, ale odkryłam, że kilka stron dalej jest kolejny przepis wykorzystujący kalafior, więc nic się nie marnowało.

„Lunchbox na każdy dzień. Fit Bento” to książka, z której na pewno jeszcze nie raz skorzystam. Smaczne i łatwe do przyrządzenia potrawy przekonały mnie do siebie i z chęcią będę do nich wracać.

Wydawnictwo Znak Horyzont

piątek, 2 lipca 2021

Dzieci Getta - Magda Łucyan

Świat, który znali, zniknął nagle wraz z napaścią Niemców na Polskę. Niemal od razu oni i ich rodziny stali się dla okupantów podludźmi. Z miesiąca na miesiąc rosły represje, odbierano im kolejne prawa, aby w końcu zabrać im także to najbardziej podstawowe – prawo do życia. Nakazano zamknąć wszystkich Żydów w wyznaczonych, szczelnie zamkniętych dzielnicach. W gettach. Tam codziennie towarzyszyły im potworny głód, wszechogarniający strach i lęk przed utratą kogoś bliskiego. Patrzenie na śmierć i cierpienie stało się ich codziennością. Cieszyć mogli się tylko tym, że mają jeszcze dość sił, aby przeżyć kolejny dzień. Świadków tych okropnych wydarzeń z dnia na dzień jest coraz mniej. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które ma możliwość posłuchać opowieści o najtragiczniejszych wydarzeniach drugiej wojny światowej z pierwszej ręki. Usłyszmy ich głos i nie dopuśćmy do tego, aby te historie kiedykolwiek się powtórzyły.

Od zawsze uważałam się za umysł ścisły. Nic więc dziwnego, że w szkole właśnie ścisłe przedmioty lubiłam, a za tymi humanistycznymi nie przepadałam. Najgorzej było z historią. Te lekcje zawsze mi się niezmiernie dłużyły. Po latach, czasem mi głupio, że tak mało pamiętam z tych lekcji, lecz staram się uzupełniać swoją wiedzę. Znalazłam na to dobry sposób. Czytam książki, które sprawiają, że nie chce się od nich oderwać, a fakty historyczne same zostają w moje głowie. Do takich książek należy między innymi seria „Prawdziwe historie”. Uwielbiam po nią sięgać, więc to oczywiste, że przeczytałam najnowszą książkę należącą do niej, czyli „Dzieci Getta”.

Książkę „Dzieci Getta” stworzyła Magda Łucyan. Już miałam okazję poznać książkę napisaną przez tą panią. Tak jak poprzednią, tak i tą stworzyła na podstawie przeprowadzonych wywiadów. Oprócz opowieści prowadzonej przez autorkę znajdziemy tu także cytaty słów bohaterów. Mamy więc styczność z realnymi słowami ludzi, którzy przeżyli piekło w getcie. Wydaje mi się, że to jeszcze bardziej wpływa na emocje czytelnika. Stwarza to większy kontakt z tymi ludźmi i ich historią, co wywoływało we mnie jeszcze większe poruszenie.

„Dzieci Getta” to niesamowita książka, którą warto przeczytać. Pokazuje prawdziwe historie, prawdziwe życie w getcie, którego wielu z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić. Lektura wywołała we mnie wiele emocji, a do tego czegoś nauczyła. Historie dzieci żyjących w getcie na pewno zostaną w mojej głowie na długo.

Ocena 5,5/6 

czwartek, 10 czerwca 2021

Historia kotów - Madeline Swan

Ikona popkultury, najpopularniejszy bohater internetu, obiekt zbiorowej histerii – KOT. Teraz możesz poznać jego historię: od czasów boskiego kultu w starożytnym Egipcie, przez stosy średniowiecza i nowożytności, aż po powrót w chwale na współczesne salony.

Koty były zwiastunami nieszczęścia i pupilami czarownic. Zbawcami rolników i gospodarstw domowych. Z czarnych wyrabiano „lek” na ślepotę. Jeden został nawet oficjalnym kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Jedni je kochają, inni ich nienawidzą. Koty mają to gdzieś.

„Historia kotów” to dzieje ich trudnego związku z ludźmi, książka pełna ciekawostek i zaskakujących epizodów.

 
 

Nie tak dawno czytałam książkę o kotach. Jednak przeczytanie jednej książki o kotach to niewielka ilość informacji o tych zwierzętach. Z wielką chęcią sięgnęłam po drugą. Tym razem miała mnie nauczyć czegoś o historii mruczków. W poprzedniej książce był tylko jeden rozdział o tym, a książka pani Madeline Swan jest poświęcona w całości tej tematyce. Byłam ciekawa czy ta książka również tak bardzo mi się spodoba.

Już pierwszy rozdział książki „Historia kotów” pokazał mi w jaki sposób jest napisana cała książka. Dosyć łatwo się ją czytało, czasem mnie coś zaciekawiło, lecz czasem niektóre historie mnie nudziły. Wielkim plusem tej książki jest to, że czyta się ją naprawdę w ekspresowym tempem. Sprzyjają temu na pewno duże litery. Bardzo podobało mi się też to, że zamieszczono w mniej fotografie, rysunki, które pomogły mi zwizualizować to o czym czytałam w danym fragmencie. W tej książce najbardziej spodobał mi się ostatni rozdział, który mnie rozbawił, a opowiadał on o sławnych kotach, które pracowały.

„Historia kotów” to dobra książka. Zdecydowanie poszerzyła moją wiedzę o historii mruczków. Jednak niedawno czytałam świetną książkę o kotach i mając ją w pamięci to ta wypada gorzej. Nie bawiła ani nie zainteresowała mnie w równym stopniu. Miewa ona ciekawe fragmenty i znalazłam w niej też kilka takich którymi się podzieliłam z innymi. Jednak sądzę, że nie będzie to książka, do której wrócę, aby przeczytać ją ponownie.

Ocena 5/6

piątek, 16 kwietnia 2021

Przygody matematyka - Stanisław Ulam

Stanisław Ulam bez wątpienia był wizjonerem. Jako jeden z pierwszych naukowców używał komputerów do pracy naukowej. Zaproponował też prezydentowi Kennedy’emu, aby sfinansował badania umożliwiające wysłanie ludzi na Księżyc, i pracował nad wynalezieniem nuklearnego napędu stosowanego w pojazdach kosmicznych.

Jednak największym osiągnięciem lwowskiego matematyka było stworzenie bomby wodorowej. Całe przedsięwzięcie trzymano w ścisłej tajemnicy, a dokumenty z tego okresu wciąż nie zostały udostępnione. Naukowiec mówił, że bomba uczyni wojnę niemożliwą, lecz nie wiedział, jak bardzo się myli.

Dlaczego Ulam został zapomniany, choć jego wynalazki zmieniły świat, w którym żyjemy?


Lubię czytać o naukowcach. Zawsze podziwiam ich za to do czego doszli, co potrafili stworzyć. Jedną z takich grup, o której lubię się dowiadywać są lwowscy matematycy. O Stanisławie Ulamie już trochę słyszałam, ale nie przyglądałam się nigdy jemu bardziej. Stwierdziłam, że przeczytanie jego autobiografii pod tytułem „Przygody matematyka” pozwoli mi dowiedzieć się czegoś o nim więcej. Tak więc, sięgnęłam po tę pozycję.

Bardzo szybko przekonałam się, że książka „Przygody matematyka” nie jest typową autobiografią. Przeczytamy w niej o życiu Ulama, jego rodzinie, nauce, pracy oraz przygodach, ale także znajdziemy w niej dużo o innych naukowcach. Stanisław bardzo dużą część książki poświęcił na inne postacie, które spotkał w życiu i cenił ich jako naukowców. Tak więc w tej biografii zostają nam przybliżone sylwetki kilku naukowców, co moim zdaniem jest plusem tej książki.

Sięgając po książkę „Przygody matematyka” myślałam, że się dowiem czegoś więcej o Stanisławie Ulamie. Nie spodziewałam się, że poznam jeszcze kilka genialnych umysłów. Bardzo mnie to ucieszyło. Książkę czytało mi się przyjemnie, lecz nie wszystkie opisywane w niej wątki mnie zaciekawiły. Ulam lubi skupiać się na aspektach naukowych, które były dla mnie niezrozumiałe przez co momentami się nudziłam czytając jego autobiografię. Czasami zapominałam, że czytam autobiografię Ulama, gdyż opowiadał o tylu rzeczach i osobach, a nie o sobie samym.

Ocena 4,5/6