piątek, 18 czerwca 2021

Alanna. Pierwsza przygoda. Pieśń Lwicy - Tamora Pierce

Tortall to świat surowej, średniowiecznej fantasy, gdzie miecze dzierżyć mogli tylko mężczyźni. Pomimo tego, mnóstwo jego bohaterów to kobiety, które znajdują swoje drogi jako szpiedzy, czarodziejki, czy nawet w organach ścigania. Alanna z Trebondu najbardziej pragnie zostać rycerzem w królestwie Tortall. Znajduje na to sposób – zamienia się rolami ze swoim bratem-bliźniakiem, Thomem. Przebrana za chłopca, zaczyna szkolenie w pałacu króla Roalda. Droga do rycerstwa nie jest łatwa, a Alanna musi opanować władanie bronią, sztuki walki i magię, ale też nauczyć się ogłady, powściągnąć swój temperament i nawet zapanować nad własnym sercem.

W momencie, kiedy zobaczyłam zapowiedź książki „Alanna. Pierwsza przygoda. Pieśń Lwicy”, to nigdy wcześniej nie słyszałam o tej serii ani autorce. Jednak było coś w niej, co sprawiło, że zechciałam ją przeczytać. Dopiero później dowiedziałam się, że ta książka ma czterdzieści lat i jest ceniona przez wielu autorów fantasy. To spowodowało, że jeszcze bardziej byłam ciekawa tej historii.

Już pierwsze strony książki „Alanna. Pierwsza przygoda. Pieśń Lwicy” pokazały mi, że będę mieć do czynienia z ciekawymi bohaterami. Polubiłam bliźniaki i ich chytry plan o podmianie. Byłam ciekawa, czy Alannie uda się udawać chłopca i jak długo to się nie wyda. Podobało mi się to, że nie były pomijane aspekty związane z dorastaniem dziewczynki. Pokazano jak z wiekiem było jej coraz trudniej. Alanna nie byłaby sobą, gdyby nie wplątała się w jakieś ciekawe przygody. Okazała się być waleczna, przyjacielska z wyjątkową mocą. Bardzo polubiłam tę bohaterkę. 

Książka „Alanna. Pierwsza przygoda. Pieśń Lwicy” to bardzo dobra książka fantasy. Myślę, że spodoba się młodszym i starszym fanom tego gatunku. Znajdziemy w niej ciekawą historię i bohaterów, którzy potrafią być prawdziwymi przyjaciółmi, mimo że na pierwszy rzut oka wydają się nieuczciwymi ludźmi. Do tego magia, walka z chorobą i nauka na rycerza. Polubiłam tę historię i czekam już na kontynuację. 

Ocena 5/6

środa, 16 czerwca 2021

Pamiętaj o mnie - Megan Miranda

Littleport w stanie Maine. Nadmorskie, duszne miasteczko. Po tragicznej śmierci rodziców Avery próbuje popełnić samobójstwo. Jej plan mógłby się udać, gdyby nie nagłe pojawienie się Sadie, córki właścicieli hotelu. Dziewczyna ratuje jej życie i od tej pory, mimo dzielących je różnic, stają się nierozłączne. Do czasu. W ostatnią noc lata Avery dowiaduje się, że jej przyjaciółkę znaleziono martwą w pobliżu urwiska. Nieszczęśliwy wypadek czy skrupulatnie zaplanowane morderstwo? A może Sadie postanowiła popełnić samobójstwo? Co próbowała przekazać w ostatniej wiadomości pisanej do Avery? Kiedy rok po śmierci Sadie pojawiają się nowe dowody, a podejrzenia zaczynają się skupiać wokół Avery, ta postanawia za wszelką cenę oczyścić się z zarzutów i odkryć, co tak naprawdę stało się z jej przyjaciółką… 
 
 

W momencie, gdy zobaczyłam zapowiedź najnowszej książki Megan Mirandy, to nic nie wiedziałam na temat autorki. Nie wiedziałam, że wydała już kilka dobrych thrillerów. Po opisie książki „Pamiętaj o mnie” stwierdziłam, że będzie to kolejny przeciętny, może nawet dobry thriller psychologiczny. Nie czułam się zbytnio zachęcona do przeczytania. Jednak, kiedy zobaczyłam polecajkę napisaną przez Reese Whiterspoon, to uznałam, że muszę się z nią zapoznać. Niedawno czytałam książkę poleconą przez tę autorkę i to był strzał w dziesiątkę.

Książkę „Pamiętaj o mnie” zaczęłam czytać z wielkimi nadziejami na bardzo dobrą historię. Bardzo szybko się przekonałam, że tę książkę fantastycznie się czyta. Lekkie, bezproblemowe w zrozumieniu pióro sprawiło, że gładko weszłam w historię. Następnie, pojawienie się ciekawych wydarzeń, tajemnic oraz prób dojścia do prawdy sprawiło, że wsiąknęłam. Nie chciałam odłożyć książki dopóki nie poznam rozwiązania. Niestety, to uczucie nie przetrwało do końca. Na około sto stron przed końcem w mojej głowie pojawiła się myśl, że to już za długo nic się nie wyjaśniło, a moje zainteresowanie spadło. Samo zakończenie nie do końca mnie zaskoczyło. Rozwiązanie niektórych wątków było tak oczywiste, że wiedziałam o nich od początku. 

„Pamiętaj o mnie” to dobry thriller, który potrafił wywołać we mnie uczucia, jakie wywołują najlepsze książki z tego gatunku. Niestety, nie potrafił utrzymać tych odczuć do końca. Moje zainteresowanie w pewnym momencie spadło. Mimo wszystko książkę nadal czytało mi się lekko i szybko. W ekspresowym tempie doszłam do zakończenia, które w części okazało się zaskakujące, a w drugiej części do przewidzenia. Nie zmienia to faktu, że jestem zadowolona z lektury i z chęcią zapoznam się z innymi książkami tej autorki.

Ocena 5/6 

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Zefiryna i księga uroków - Sasza Hady

Zefiryna od dziecka była najbardziej rozhukaną i niepokorną księżniczką w Siedmiu Księstwach – dawniej jej wybryki mogły uchodzić za urocze, obecnie, kiedy ma siedemnaście lat, zakrawają na skandal. Łazi po drzewach, smarka w palce i gwiżdże na dworską etykietę. Zaproszenie od Linnei, księżniczki z Sarbancji, sprawia jej jednak sporą przyjemność – to w końcu zawsze okazja do wyrwania się z domu i przeżycia nowej przygody.Towarzyska wizyta szybko przeradza się w potajemne śledztwo. Zefiryna, zaintrygowana tajemniczymi wydarzeniami na sarbanckim dworze, postanawia odkryć, kto stoi za magicznymi atakami na Linneę.Czy na księżniczkę rzucono zły urok? Jaka złowroga moc czai się na pałacowych korytarzach? Kto wkrada się do snów książęcej rodziny?

 
 

W ostatnim czasie polubiłam sięgać po książki z baśniowym klimatem. Dobre pozycje z tego gatunku znajduję w Wydawnictwie Literackim. Nic więc dziwnego, że gdy zobaczyłam zapowiedź najnowszej książki Saszy Hady, to zechciałam ją przeczytać. Fantastyczna historia z księżniczkami zainspirowana pracą w CD Project Red zapowiadała się ciekawie. Oczekiwałam, że „Zefiryna i księga uroków” to będzie kolejna dobra historia.

Do książki „Zefiryna i księga uroków” oprócz opisu przyciągnęła mnie okładka. Przykuła moją uwagę i byłam ciekawa czy nawiązuje w jakiś sposób do opisywanej historii. Kiedy zaczęłam już czytać książkę, to szybko wciągnęłam się w historię. Spodobał mi się pomysł na magiczną historię z księżniczkami, dworem, sługami, a do tego niebezpieczeństwem i spiskami. Zostałam zaciekawiona. Jednak później bywało różnie. Raz historia podobała mi się bardziej, a raz mnie trochę nudziła. Zakończenie wywarło na mnie wrażenie. Nie spodziewałam się takie zwieńczenia wydarzeń. Autorka zdecydowanie mnie zaskoczyła.

„Zefiryna i księga uroków” to baśniowa historia z księżniczkami, magią i niebezpieczeństwem. Idealnie nada się także dla nieco starszych czytelników. Czytało mi się ją bardzo szybko. Z chęcią poznawałam wszystkie zakamarki opisywanego świata. Mimo że książce nie udało się na równym poziomie utrzymać mojego zainteresowania, to i tak będę dobrze ją wspominać. Ostatecznie, zakończenie tej historii mi się spodobało i z chęcią wrócę do tego świata.

Ocena 4,5/6 

niedziela, 13 czerwca 2021

Pomyślne wiatry - Nora Roberts

Megan O’Riley przeprowadza się z dziewięcioletnim synem na wybrzeże, gdzie ma się zająć finansami hotelu Calhounów. Chce zapomnieć o trudnej przeszłości. Jest pewna, że już nigdy nie pozwoli sobie na porywy serca. Przyjmuje pozę chłodnej profesjonalistki, którą interesują tylko praca i syn. 
 Nate Fury, przyjaciel Calhounów, już pierwszego dnia postanawia poznać ją bliżej, ale napotyka tylko niechęć i opór. Jednak łatwo nie rezygnuje, a jako marynarz potrafi wytrwale walczyć z niejednym żywiołem…
 
 
 
 
 
 
 
 

Od czasu do czasu fajnie jest przeczytać coś lżejszego. W takich momentach lubię sięgnąć po jakąś niewiele wymagającą ode mnie obyczajówkę. W ostatnim czasie były to książki Nory Roberts. Po jednej skończonej serii sięgnęłam po drugą. Poznałam już cztery części cyklu „Siostry Calhoun”. Każda część było o jednej z sióstr, więc było można się spodziewać, że więcej już nie będzie. Jednak pozostała jeszcze jedna młoda kobieta, która pojawiła się w tym cyklu. Siostra męża jednej z sióstr Calhoun. I to właśnie o niej jest piąta i ostania część, czyli „Pomyślne wiatry”.

Od pierwszych stron książki „Pomyślne wiatry” wiedziałam czego głównie się spodziewać. Nie miałam wątpliwości, że dostanę kolejny romans między głównymi bohaterami tej części. Do tego przemycone zostały informacje dotyczące dalszego życia sióstr Calhoun, a w ich życiu trochę się zmieniło, gdyż od wydarzeń z poprzedniej części minęło dwa lata. Polubiłam tę część tak samo jak pozostałe. Pozwoliła mi się odprężyć po ciężkim dniu.

„Pomyślne wiatry” to już ostatnia książka opisująca życie w Towers. Cieszę się, że poznałam ten cykl. Czyta się go łatwo i przyjemnie. Niektóre wydarzenia potrafią zaskoczyć, bo oprócz romansu mamy też kilka pobocznych wątków, które w tej książce były dla mnie najciekawsze. Uważam też, że ta część obfitowała także w najzabawniejsze wydarzenia z całej serii. Seria idealna na upalne wieczory.

Ocena 4,5/6