czwartek, 17 listopada 2022

Diuna. Księga 2. Muad'dib - Frank Herbert i inni


 Młody Paul Atryda i jego matka, lady Jessika, znaleźli się na głębokiej pustyni Arrakis. Zdradzeni przez zaufanego lekarza, doktora Yuego, i skazani na zgubę przez swych największych wrogów, Harkonnenów, aby przeżyć, muszą odnaleźć tajemniczych Fremenów. W miarę odkrywania pilnie strzeżonych sekretów planety każde z nich staje przed wyborami, które odmienią ich losy – i życie – na zawsze.

Komiks to nie jest forma, po którą sięgam często. Jeżeli mam wybór między pełną powieścią, a historią przedstawioną graficznie, to zawsze wybieram ten pierwszy rodzaj. Jednak jakoś od zeszłego roku zaczęły być wydawane takie komiksy, które mnie zaciekawiły. Poznałam się z kilkoma i stwierdziłam, że mi się podobało. Jakiś czas temu przeczytałam „Diunę” Franka Herberta. Książka mi się spodobała. Kiedy zobaczyłam, że powstała komiksowa wersja „Diuny”, to zaczęłam być jej ciekawa. Książka została podzielona na trzy tomy komiksowe. Niedawno miałam okazję zapoznać się z drugą częścią.

„Diuna. Księga 2. Muad’Dib” to bezpośrednia kontynuacja pierwszego tomu komiksu. Nie pamiętam już dokładnie pierwowzoru, bo od jego czytania minęło kilka lat, lecz na tyle ile byłam w stanie zauważyć to adaptacja nie różni się zbyt dużo od oryginału. Bardzo spodobały mi się ilustracje w tym komiksie. Niektóre z nich lepiej przedstawiały postacie, wydarzenia niż to co sobie wyobrażałam podczas czytania. Pomogły mi w pełni wyobrazić sobie to co Herbert opisywał w swojej książce.

Nie jestem jakąś wielką fanką komiksów, lecz ten adaptujący powieść Heberta przypadł mi do gustu. Nie spędziłam z nim zbyt dużo czasu, lecz zdecydowanie udany czas. Opisywana historia była już mi znana, a przypominanie jej było dosyć przyjemne. Z wielką chęcią sięgnę po kolejną i ostatni tom, ale ten dopiero w 2024 roku.

Dom Wydawniczy Rebis 

środa, 16 listopada 2022

Więcej niż zło - Ewelina Stefańska


 Okaleczony starzec, podający się za wędrownego zielarza. Kaleki żołnierz z gorącym poczuciem misji. Młody syn plemiennego wodza, ciągle żyjący w cieniu zmarłego ojca. Piękna tancerka rzucająca uroki równie łatwo, jak powłóczyste spojrzenia. Ich losy połączą się w zapomnianej przez Bogów i ludzi wiosce na skraju nieprzebytej puszczy. Tajemnica okrutnych zabójstw, widmo wojny, mordercze zapędy okolicznych plemion, wreszcie brudna, śmiercionośna magia - z tym wszystkim przyjdzie się zmierzyć ludziom, którzy ledwie się znają, szczerze się nienawidzą i nie powiedzieli sobie ani słowa prawdy. A jednak będą musieli sobie zaufać.

Lubię czytać książki fantasy. Nie mam też żadnych oporów przed sięganiem po debiuty w tym gatunku. Do książki „Więcej niż zło” przyciągnęła mnie okładka. Nazwisko autorki nic mi nie mówiło, w końcu to debiut. Opis też zbyt dużo mi nie mówił. Te kilka zdań zbyt dużo mi nie powiedziało o czym będzie ta historia. Wyszło więc, że po książkę „Więcej niż zło” sięgnęłam przez okładkę i wydawnictwo. Lubię Fabrykę Słów i dużo książek z ich fantastycznej oferty przypadło mi do gustu. Miałam nadzieję, że tym razem też tak się stanie.

Muszę się przyznać, że odkąd skończyłam czytać książkę „Więcej niż zło” minęło kilka tygodni. Przez ten czas zastanawiałam się co takiego mogę napisać o tej książce i nadal do końca nie wiem. Z jednej strony książkę czytało mi się łatwo. Nie jest ona jakoś szczególnie gruba, więc skończenie jej szybko poszło. Z drugiej strony zostawiła po sobie takie dziwne uczucie. Historia nie do końca mnie porwała. W sumie to była mi dosyć obojętna. Nie byłam ciekawa co się zdarzy. Jednak nie mogę powiedzieć, że coś konkretnego mi się nie spodobało. Nie potrafię wskazać, że ta a ta rzecz mi się nie spodobała, ale nie potrafię wskazać co mi się podobało.

Czytanie książki „Więcej niż zło” zaczęłam z nastawieniem, że będzie to dobra historia. Wydawało mi się, że taka będzie, bo dobrze mi się ją czytało. Niestety, nie zainteresowała mnie na tyle, abym mogła powiedzieć, że mi się podobała.

Wydawnictwo Fabryka Słów 

poniedziałek, 14 listopada 2022

Mikrowyprawy z Warszawy - Monika Masalska, Seweryn Masalski

 

Odkryj miejsca bez tłumu turystów i uratuj swój weekend!- Schron atomowy z czasów PRL zamieszkiwany przez 7 gatunków nietoperzy.- Zaciszna dzika plaża przycupnięta w zakolu Liwca.- Wędrujące Góry Milowe ukryte w warszawskim lesie.- Kojący szum podwodnych gejzerów na Wyspie Kacząt. W tym wyjątkowym przewodniku znajdziesz aż 57 PROPOZYCJI JEDNODNIOWYCH WYCIECZEK NA KAŻDĄ PORĘ ROKU z mapkami przedstawiającymi trasy spacerów, informacjami o czasie dojazdu samochodem i komunikacją zbiorową, a także wskazówkami, dokąd można zabrać psa, a dokąd malucha w wózku. "Mikrowyprawy z Warszawy. 57 nieoczywistych wycieczek, które uratują twój weekend" - książka Masalskich

Od kilku lat mieszkam w Warszawie. Nie jestem typem podróżniczki, ale z czasem zrodziła się we mnie chęć wyjścia z domu i zobaczenia czegoś ciekawego. Jednak szybko skończyły mi się pomysły, gdzie bym mogła jeszcze wyjść na spacer. Tak też bywałam ciągle w tych samych miejscach. Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki „Mikrowyprawy z Warszawy”, to od razu pomyślałam, że to idealna pozycja dla mnie. W końcu zobaczę coś nowego i nie będę musiała się wysilać na szukanie ciekawych miejscówek.

Gdy tylko książka „Mikrowyprawy z Warszawy” doszły do mnie, to od razu zaczęłam ją przeglądać. Byłam ciekawa czy znam opisywanie miejsce. Ku mojemu zaskoczeniu niektóre z nich kojarzyłam, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że są to warte zwiedzenia miejsca. Od razu zaczęłam planować swoje wyprawy.

Bardzo spodobało mi się jak ta książka została stworzona. Mamy tutaj posegregowane miejsca według odległości od stolicy, czyli te które znajdziemy w samej Warszawie oraz godzinę albo dwie od niej. Każde miejsce zostało w skrócie opisane, zaopatrzone w zdjęcia i mapki z ciekawymi miejscami do zobaczenia podczas spaceru. Wystarczy zajrzeć do książki i ma się dokładnie zaplanowany spacer na cały dzień albo popołudnie. Idealne dla osób, które lubią wdrożyć gotowy plan do realizacji. Mogą po prostu otworzyć tę książkę na wybranej miejscówce i podążać za wszystkimi wskazówkami.

Dla mnie książka „Mikrowyprawy z Warszawy” jest idealna. Mam gotowe plany na spacery. Wystarczy, że spakuje wodę i mogę ruszać. Jestem pewna, że jeszcze nie raz zajrzę do tej książki, aby przeczytać o jakiejś miejscówce. Nie zwiedziłam jeszcze wszystkim opisanej w niej miejsc, więc jeszcze dużo przygód przede mną.

Wydawnictwo Znak 

środa, 9 listopada 2022

Wieża strachu - Przemysław Borkowski


W centrum Warszawy, na trzydziestym piętrze ekskluzywnego apartamentowca, w jednym z mieszkań policja znajduje zwłoki kobiety i mężczyzny. Początkowo śledczy przyjmują, że mają do czynienia z typową zbrodnią małżeńską, jednak kolejne makabryczne, trudne do wytłumaczenia odkrycia wywracają ich wszystkie hipotezy do góry nogami. Sprawą zajmuje się prokurator Gabriela Seredyńska, znana ze swojej nieustępliwości i bystrego umysłu. Kiedy niespodziewanie pojawia się świadek, który może rzucić nowe światło na szokującą zbrodnię, jest niemal pewna, że śledztwo zmierza ku końcowi. Niestety zarówno jego zeznania, jak i sekcja zwłok ofiar, zamiast odpowiedzi, przynoszą tylko nowe, coraz bardziej niepokojące pytania.

Bardzo lubię poznawać twórczość polskich autorów. Postawiłam sobie za cel, aby poznać ich jak najwięcej, a już w szczególności pisarzy kryminalnych historii. Z tego powodu w zeszłym roku sięgnęłam po swoją pierwszą książkę Przemysława Borkowskiego. Poznanie prokurator Seredyńskiej było bardzo udane. Tak udane, że z wielką chęcią sięgałam po kolejne części i jestem już po przeczytaniu najnowszej, czyli „Wieża strachu”.  

Najnowsza część o prokurator Seredyńskiej różni się od poprzednich. Oprócz tego, że mamy do rozwiązania sprawę kryminalną to do tego pojawiają się rozważania na temat istnienia i świadomości, co ostatecznie też doprowadza czytelnika do ciekawej zagadki. W tej części otrzymałam nietypową i trochę pokręconą historię, ale też wciągającą od pierwszych stron. Polubiłam Seredyńską i jej sposób prowadzenia śledztwa. Byłam ciekawa jej kolejnych kroków, a najbardziej tego co tak naprawdę tam się stało, czyli rozwiązania sprawy.  

Książka „Wieża strachu” to było moje trzecie spotkanie z twórczością pana Borkowskiego i mogę śmiało stwierdzić, że polubiłam styl autora. Nie miałam żadnych problemów ze zrozumieniem historii, która spodobała mi się od początku i utrzymała moje zainteresowanie do samego końca. Dodatkowo krótkie rozdziały sprawiły, że książkę czytało mi się bardzo szybko. Wiem, że autor pisze już kolejną część tej serii i jestem jej już ogromnie ciekawa. Jestem pewna, że będzie to kolejne udane spotkanie z prokurator Seredyńską, jak wszystkie do tej pory. 

Czwarta Strona Kryminału

czwartek, 3 listopada 2022

Wiatrołomy - Robert Małecki

 

Grudziądz. Początek lat dziewięćdziesiątych. W rodzinie Witbergów pojawia się wymarzony syn, ale sielanka trwa krótko. Niebezpieczni i bezkarni gangsterzy porywają z domu dwumiesięcznego Filipa. Zdruzgotani rodzice zrobią wszystko, by odzyskać dziecko. Policja drepcze w miejscu, a tropy prowadzą donikąd. W sprawie pojawiają się kolejni podejrzani, ale śledczym nie udaje się odnaleźć chłopca. Trzy dekady później komisarz Maria Herman przechodzi osobiste piekło, próbując uwolnić się od podstępnego nałogu. Jej zawodowym partnerem zostaje Olgierd Borewicz, który boleśnie mierzy się z konsekwencjami błędnych decyzji z przeszłości. Wspólnie wyruszają do Grudziądza, by rozwikłać tajemnicę porwania dziecka Witbergów. Jeszcze nie wiedzą, że droga do prawdy doprowadzi ich na krawędź otchłani.

Bardzo lubię czytać kryminały, a w szczególności te napisane przez polskich autorów. Kiedy patrzę na półkę z polskimi kryminałami, to mam ochotę przeczytać je wszystkie. Wiem, że wszystkich nie uda mi się przeczytać, ale staram się chociaż po jednej książce danego autora. Jednak z tym też mam niemały problem, bo najczęściej jest tak, że podoba mi się przeczytana książka i muszę sięgnąć po inną tego samego autora, bo jestem pewna, że będzie to kolejna czytelnicza uczta. Tak właśnie było z Robertem Małeckim. Jak już poznałam jedną książkę, tak nabrałam ochoty poznać jego wszystkie. To doprowadziło do tego, że sięgnęłam po jego najnowszą książkę, czyli „Wiatrołomy”.

Nie udało mi się jeszcze przeczytać wszystkich książek Roberta Małeckiego, ale byłam pewna, że książka „Wiatrołomy” przypadnie mi do gustu. No i nie było inaczej. Już pierwsze strony książki mnie zainteresowały, a kolejne jeszcze bardziej wciągnęły mnie do opisywanego świata. Zaciekawiła mnie sprawa z Archiwum X, która przeplatała się z teraźniejszymi wydarzeniami i przestępstwami. Próbowałam wymyślić swoje wersje rozwiązania tych spraw, ale nie udało mi się. Autor oraz bohaterowie zaskoczyli mnie na końcu.

Nie muszę chyba już pisać o tym, że książkę „Wiatrołomy” czytało mi się wyjątkowo przyjemnie i szybko. Wciągnęłam się w prowadzone śledztwo i nie chciałam wyjść z tego świata dopóki nie poznałam zakończenia sprawy. Teraz, po zakończonej książce jestem ogromnie ciekawa kolejnej sprawy bohaterów, jak i też tego co zadzieje się w ich prywatnym życiu, bo muszę przyznać, że zmagają się z nietypowymi problemami.

Wydawnictwo Literackie