poniedziałek, 21 listopada 2022

Kraina popiołu - Tasha Suri


 W Cesarstwie Ambhańskim nie ma miejsca dla wdowy. A na pewno nie dla takiej, która jako jedyna przeżyła masakrę, w której życie stracił jej mąż i wszyscy jego ludzie. Jedynym miejscem, w którym pragnie znaleźć się Arwa jest eremitorium wdów w odległym krańcu prowincji Numriha. Tam ma nadzieję ukryć się przed smutkiem, gniewem i hańbą. Przed własną naturą i klątwą płynącą w jej żyłach. Ale przed przeklętą krwią można próbować się schować, lecz nie można od niej uciec. Wiecznie walcząca z własną naturą, spętana tajemnicami i hańbą rodziny młoda Arwa odkrywa, że zamiast pozostawać ofiarą klątwy, jaka spadła na Cesarstwo, może stanowić dla niego lekarstwo.

Bardzo lubię książki fantasy. Tak naprawdę to właśnie ten gatunek sprawił, że pokochałam czytanie. Kiedyś czytałam przeważnie fantastykę. Z czasem mi się to zmieniło, lecz nadal z wielką chęcią sięgam po książkę z tego gatunku. Kilka miesięcy temu zaciekawiła mnie książka pod tytułem „Cesarstwo piasku”. Szybko ją przeczytałam i spodobała mi się. Czekałam na kolejną część i miałam nadzieję, że również mi się spodoba. Teraz, jestem już po lekturze „Krainy popiołu” i czuję się trochę rozczarowana.

Po rozpoczęciu czytania książki „Krainy popiołu” szybko zauważyłam, że oprócz tego, że pojawiła się inna główna bohaterka to będzie to zupełnie inna historia niż w pierwszym tomie. Arwa żyła kompletnie inaczej niż Mehr i miała zupełnie inne problemy. Przyczyniło się do tego, że ta część ma inny klimat niż pierwsza. A pierwszą część polubiłam właśnie za taki spokojny, fantastyczny klimat. Powoli przyglądałam się życiu Mehr i specyfikacji jej świata. W tej części mi tego zabrakło. Miałam wrażenie, że więcej się w niej zadziało, ale też klimat historii bardzo się różni od tego, który polubiłam w pierwszej części.

Książkę „Kraina popiołu” czytało mi się szybko, ale zdecydowanie z mniejszym zainteresowaniem niż poprzedni tom. Pierwsza część oczarowała mnie i miałam nadzieję, że druga zrobi to samo. Jednak to nie znaczy, że ta książka była zła. Była dobra, ale nie zachwyciła mnie. Dobrze mi się ją czytało, historia nawet mnie zainteresowała, ale zabrakło mi tego czegoś co sprawiło, że o pierwszej części ciężko mi zapomnieć nawet kilka tygodni po skończeniu czytania.

Wydawnictwo Fabryka Słów 

6 komentarzy:

  1. Ja też uwielbiam fantasy. Często dość - sięgam do takowej tematyki. A w czasie istnienia Imperium Lektur 2 "masowo" czytywałem Orsona Scotta Carda i Piekarę :-) . Pozdrowienia :-) .

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem to nie mój gatunek,ale wiem komu mogę polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie czytałam pierwszego tomu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa okładka, wśród moich znajomych wiele osób lubi podobne książki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!!