Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak Literanova. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 listopada 2023

Opowieść błękitnego jeziora - Dorota Gąsiorowska

 

Opis Wydawcy: Niedaleko malowniczego jeziora Marana w Bukowej Górze mieści się „Złote serce” – przytulna kawiarnia połączona z rodzinną manufakturą czekolady. Dziennikarka Sonia trafia tam, bo od dawna chce napisać artykuł o niezwykłej historii tego miejsca. Wśród różnokształtnych pralinek w kolorowych złotkach chłonąc obezwładniający zapach gorącej czekolady, dziewczyna poznaje legendę, która odmieni także jej życie… Sonia zawsze musiała radzić sobie sama – wcześnie straciła matkę, a ojciec się od niej odwrócił. Teraz, pod wpływem szczególnej atmosfery zbliżającej się Gwiazdki, postanawia choć raz bezgranicznie uwierzyć w magię i daje się porwać tajemniczej opowieści, która szybko okazuje się czymś więcej niż tylko lokalną legendą. Nieoczekiwanie na swojej drodze Sonia spotyka mężczyznę, z którym zaczyna łączyć ją mocniejsza więź, niż mogłaby przypuszczać –wbrew niefortunnemu początkowi ich znajomości. Czy w magicznym czasie Świąt Bożego Narodzenia nie ma rzeczy niemożliwych? Czy naprawdę to, w co wierzymy, i czego pragniemy całym sercem, może stać się naszą rzeczywistością?

Swego czasu dużo patrzyłam na książki pewnej autorki. Patrzyłam i myślałam, że przeczytam je wszystkie. Miałam przeczucie, że książki tej autorki mi się spodobają i to przeczucie nie było błędne. Przeczytałam już kilka książek autorstwa Doroty Gąsiorowskiej i każda z nich mnie zachwyciła. Wiedziałam, że z jej najnowszą książką, czyli „Opowieścią błękitnego jeziora” będzie dokładnie tak samo.

Tym razem trafiłam do świata Soni, która w okresie zimowym przybywa do Bukowej Góry, aby zapoznać się z miejscową legendą. Od pierwszych stron czuć ciepło jakim zostaje obdarzona nasza bohaterka przez mieszkańców Bukowej Góry. Do świata legendy przenoszą ją właściciele miejscowej kawiarni „Złote serce”. Kiedy tylko Sonia pojawia się po raz pierwszy w tym miejscu to wytworzony klimat przez autorkę sprawia, że miałam ochotę zajść do małej kawiarenki i wypić ciepłą czekoladę, a nuż bym spotkała tak ciekawe osoby jak nasza bohaterka.

Dorota Gąsiorowska zaserwowała po raz kolejny otulającą, klimatyczną historię, która pokazuje wiele ludzkich problemów. Te historie pokazują, że każdy zasługuje na szczęście i zawsze ono przychodzi niezależnie od tego z czym nasi bohaterowie musieli się zmagać.

Po raz kolejny jestem zachwycona historią opowiedzianą przez panią Gąsiorowską. Jak już poznałam bohaterów, to nie chciałam się z nimi rozstawać. Mogłabym zostać w Bukowej Górze na zawsze. 

czwartek, 27 lipca 2023

Córka ziemi - Dorota Gąsiorowska


 Weronika ma niezwykły dar – potrafi zobaczyć gotową rzeźbę w jeszcze nieoszlifowanym kamieniu. Jej intuicja i umiejętność wsłuchania się w to, co mówi natura, uczyniły z niej rzeźbiarkę światowej sławy. Kiedy właściciel malowniczego pałacu w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej zleca Weronice odtworzenie stojącej niegdyś w pałacowym ogrodzie rzeźby Freyi – nordyckiej bogini miłości i magii, mimo nieokreślonego niepokoju dziewczyna podejmuje wyzwanie. Dzieło ma być gotowe na otwarcie hotelu. Jednak niespodziewanie w studni na terenie posiadłości zostają znalezione ludzkie szczątki. Weronika musi znowu zaufać swojej intuicji.

Kilka lat temu przeczytałam swoją pierwszą książkę Doroty Gąsiorowskiej. Pamiętam, że bardzo mi się spodobała. Na tyle, że chciałam przeczytać wszystkie książki autorki. Po tych kilku latach nie udało mi się jeszcze przeczytać wszystkich, ale kilka historii już za mną. Kiedy nadążyła się okazja przeczytania najnowszej książki pani Gąsiorowskiej, to ani chwili się nie zastanawiałam. Od razu skusiłam się na czytanie „Córki ziemi”.

Byłam ciekawa o czym tym razem będzie książka Gąsiorowskiej. Nie zaskoczyło mnie to, że cała historia nawiązuje do natury. Tym razem historia dzieje się dwutorowo. Mamy okazję poznać historię Weroniki, która świetnie dogaduje się z kamieniami i tworzy z nich niezwykle rzeźby. Otrzymuje zlecenie, aby stworzyć rzeźbę Freyi do niedalekiego pałacowego ogrodu. Poznajemy także ten sam pałac w przeszłości oraz jego mieszkańców. Tam główne skrzypce gra Freya to to właśnie tam widać wielkie przywiązanie bohaterów do natury oraz czuć magiczną atmosferę.

Muszę przyznać, że obie historie były ciekawe. Freya, nasz bohatera z przeszłości, zmagała się z wieloma problemami. W jej życiu pojawiło się kilka zagadek, których rozwiązań byłam ciekawa. Miałam okazję przyglądać się jak z rezolutnej dziewczynki zmienia się w pannę. To właśnie jej historii towarzyszy magiczna atmosfera, czasami trochę niebezpieczna. Polubiłam Freyę, ale zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu historia Weroniki. Wydaje mi się, że była ona trochę prostsza, ale dla mnie bardzo intrygująca. Bohaterka nie zmagała się z tyloma problemami co Freya. W każdym razie nie własnymi. Weronika nie potrafiła nie pomóc osobom w potrzebie, a kontakt z innymi ludźmi doprowadza ją do kilku nieprzyjemnych sytuacji.

Jak można się spodziewać, książka „Córka ziemi” wciągnęła mnie od pierwszych stron. Opisuje dwie interesujące historie, a do tego pojawiają się w niej bohaterki, których trudno nie polubić. Kibicowałam im, aby w ich życiu działo się jak najlepiej, a problemy rozwiązywały się gładko. W książce pojawiło się kilka zagadek, które tylko zwiększały moje zaciekawienie. Zakończenie ani trochę mnie nie zawiodło, mimo że życia bohaterek potoczyły się nie do końca tak jak myślałam.

„Córka ziemi” otwiera nowy cykl pani Gąsiorowskiej po tytułem ,,Córki żywiołów” i już teraz jestem ciekawa czym zachwycą mnie kolejne historie.

Wydawnictwo Znak Literanova

sobota, 21 stycznia 2023

Opowieść starego lustra - Dorota Gąsiorowska

 

Na jednej z malutkich, klimatycznych ulic Krakowa skrył się sklepik z antykami. Magia przeszłości unosi się nad starymi przedmiotami z duszą, których historie tylko czekają na opowiedzenie… W sklepiku od kilku lat pracuje Alicja, która mieszka w kamienicy naprzeciwko. Co roku, patrząc na taniec pierwszych płatków śniegu, cieszy się na nadchodzące Boże Narodzenie. Teraz jednak dziewczyna ma przeczucie, że ten grudzień i te święta okażą się inne niż wszystkie… A kiedy otrzymuje nieoczekiwany prezent – stare, kryształowe lustro – zaczynają dziać się rzeczy, których nie jest w stanie wyjaśnić. Alicja trafia do dziewiętnastowiecznego dworu i spotyka ludzi, których nigdy nie mogłaby poznać… A później, równie niespodziewanie, wraca do swojego mieszkanka na poddaszu. Choć wydaje jej się, że to był tylko dziwny sen – podróż powtarza się i to kilka razy. W dodatku w życiu Alicji pojawia się dwóch mężczyzn, każdy równie intrygujący. Czy dziewczyna będzie w stanie wybrać jednego z nich? Czy to, co wydarzyło się w starym dworze wpłynie na jej współczesne życie? Jakie zadanie przed nią stoi? I dlaczego to właśnie Alicja musi je wykonać?

Bardzo lubię sięgać po książki napisane przez polskich autorów lub polskie autorki. W okresie zimowym z wielką chęcią czytam książki z zimowym i świątecznym klimatem. Dodatkowo już od dłuższego czasu przypatruje się książkom Doroty Gąsiorowskiej. Udało mi się nawet jedną przeczytać. Moją uwagę przykuwają okładki książek tej autorki i mam ochotę przeczytać je wszystkie. Dosyć niedawno wyszła książka Doroty Gąsiorowskiej w zimowym klimacie. To była książka, po którą musiałam koniecznie szybko sięgnąć. Tak też się stało i jestem już po lekturze „Opowieść starego lustra”.

Do czytania książki „Opowieść starego lustra” podeszłam z wielkim zainteresowaniem. Byłam pewna, że ta książka mi się spodoba i się nie pomyliłam. Wystarczyło mi, że zaczęłam czytać drugi rozdział i zostałam zaskoczona. To właśnie w tym momencie wciągnęłam się w czytaną historię. Mimo że czytałam opis z tyłu okładki to nie spodziewałam się, że imię głównej bohaterki, czyli Alicja i lustro w tytule książki mogą się łączyć w tak oczywisty sposób i będzie mieć to związek z Alicją po drugiej stronie lustra.

Sięgnęłam po książkę „Opowieść starego lustra”, gdyż chciałam poczuć jej świąteczny klimat. Cała historia owszem dzieje się w okolicach świąt. Jest mowa o prezentach świątecznych i innych planach z nimi związanymi. Jednak w tej książce najbardziej zaciekawiły mnie przygody Alicji. Do tego stopnia, że nawet nie zwracałam uwagi na porę roku.

Nie spodziewałam się, że książka „Opowieść starego lustra” aż tak bardzo mnie wciągnie. Oczekiwałam przyjemnej historii ze świętami w tle, a dostałam coś więcej. Intrygujące przygody głównej bohaterki, które sprawiały, że w mojej głowie ciągle pojawiały się pytania i ciekawość jak to wszystko się zakończy. Samo zakończenie trochę mnie zawiodło, ale ostatecznie stwierdzam, że warto było sięgnąć po tę książkę, aby poznać interesujący środek.

Znak Literanova

sobota, 9 października 2021

Kucharka z Castamar - Fernando J. Munez

Dostatnie życie Clary Belmonte przerywa tragiczna śmierć jej ojca. Zrozpaczona i pozbawiona protekcji młoda dziewczyna zostaje rzucona we wrogi świat. W XVIII-wiecznej Kastylii życiem kobiet rządzą namiętności mężczyzn. Nawet arystokratki padają ofiarami ich bezlitosnych gier, a los wymaga od kobiet niewiarygodnej siły. Ale Clara ma wyjątkowy talent. Jest pasją jest kuchnia, a dania, które gotuje, zniewalają zmysły. Gdy dziewczyna zostaje zatrudniona jako pomoc kuchenna w posiadłości Castamar, wie, że to dla niej szansa, by zawalczyć o siebie.Tymczasem serce księcia Castamar od dawna czeka, by ktoś je obudził. Odkąd mężczyzna stracił ukochaną żonę, pokryło się lodem, a on sam, pogrążony w apatii, prawie nie opuszcza swych pokoi. Gdy książę Diego po raz pierwszy próbuje dań swojej kucharki, budzą się jego uśpione zmysły. Również w sercu Clary ów tajemniczy mężczyzna wyzwala ciepło, którego nigdy dotąd nie zaznała. I na które nie może sobie pozwolić.
 
Po przeczytaniu opisu książki najczęściej wiem czy chcę przeczytać daną książkę, czy też nie. Kiedy przeczytałam opis książki „Kucharka z Castamar”, to pomyślałam, że to książka raczej nie dla mnie. Jednak ciekawią mnie książki ze znaczkiem Netflix. Zastanawia mnie co w nich takiego było, że Netflix postanowił nakręcić swoją adaptację. A „Kucharka z Castamar” posiada właśnie taki znaczek na okładce. Do tego okładka, która często rzucała mi się w oczy na mediach społecznościowych. To wszystko przyczyniło się do tego, że jednak postanowiłam przeczytać tę książkę.

Kiedy po raz pierwszy miałam w dłoniach książkę „Kucharka z Castamar”, to się trochę przeraziłam. Nie spodziewałam się, że będzie ona taka duża. Ma prawie siedemset stron, a do tego wymiarowo jest zdecydowanie większa od przeciętnej książki. Pomyślałam, że będzie długo mi się ją czytało. I tutaj się pomyliłam. Już podczas pierwszej sesji czytania przekonałam się, że da się ją czytać ekspresowo i na raz połknąć dużo stron. Bardzo szybko wciągnęłam się w poznawanie tego osiemnastowiecznego świata. Z wielką radością przyglądałam się jak zmienia się życie Clary. Bardzo ją polubiłam i kibicowałam jej karierze.

Podczas czytania książki „Kucharka z Castamar” przenosiłam się do niezwykłego osiemnastowiecznego świata, który był przesiąknięty pięknymi zapachami potraw, arystokrackimi zwyczajami, ale także intrygami, zakłamaniem, chęcią jak największego zysku dla siebie. Polubiłam ten świat i szkoda było mi się z nim rozstawać. Teraz, muszę obejrzeć ekranizację. Jestem ciekawa czy moje wyobrażenia jak wyglądają pomieszczenia i bohaterowie pokryją się z wyobrażeniami reżysera.

Ocena 5/6 

piątek, 1 października 2021

Sekretna mowa kamieni - Chiara Parenti

Kiedy Luna była dzieckiem, jej dziadek, mądry łowca kamieni, odkrył przed nią tajemną moc minerałów i kryształów. Dziewczyna czuła ich wibracje i wiedziała, co chcą jej przekazać.
Teraz Luna ma dwadzieścia dziewięć lat i od dawna nie słyszy głosu kamieni. Jej serce zamknęło się po tym, gdy Leo, chłopiec, któremu zaufała, zniknął bez śladu tej pamiętnej nocy, kiedy runął cały jej świat.
Gdy po latach chłopak wraca, Luna nie chce już słuchać jego wyjaśnień.
Wtedy dziadek podsuwa jej dwa kamienie: kwarc – minerał przebaczenia, i koral, który walczy ze strachem…
Czy dziewczyna odważy się jeszcze raz zaufać życiu i poznać prawdę o swoim przeznaczeniu?

 
 
 
 W zeszłym roku miałam okazję przeczytać książkę „Sztuka sięgania gwiazd” autorstwa Chiary Parenti. Opowiadała ona o walce z własnymi lękami. Po zakończeniu jej czytania miałam chęć, aby wszyscy ludzie na świecie ją przeczytali. Trafiła ona na idealny moment w moim życiu. Inspirując się przeczytaną historią sama zaczęłam walczyć z własnymi lękami metodą głównej bohaterki. Wspominam, więc tę książkę bardzo dobrze. Ogromnie się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam zapowiedź kolejnej książki Parenti. Jednak, kiedy pojawiła się już na mojej półce, to trochę poczekała zanim po nią sięgnęłam. Bałam się, że po tak wspaniałej poprzedniczce, ta może okazać się średnia. W końcu się odważyłam i ją przeczytałam. Czy moje lęki były uzasadnione?

Och, co to była za historia! Piękna historia o miłości, przyjaźni, niezwykłej więzi między dziadkiem a wnuczką, podążaniu za marzeniami, a także krzywdzie i jej skutkach, które potrafią się utrzymać na długie lata. Mam wrażenie, że już po kilku pierwszych stronach wsiąknęłam w czytanie i nie chciałam jej kończyć. Marzyłam o tym, aby jak najdłużej zostać w tym świecie. Kończyłam ją w pełni zadowolona z lektury, ale także ze smutkiem, że to już koniec.

W książce znalazłam także dużo informacji o kamieniach. Dziadek głównej bohaterki jest łowcą kamieni oraz posiada sklep z kamieniami szczęścia. Każdy rozdział książki zatytułowany jest nazwą kamienia. Znajdziemy także krótki opis znaczenia danego kamienia. Ta dużo ilość historii z kamieniami w roli głównej sprawiła, że wyciągnęłam swój ulubiony pierścionek z kamieniem i resztę książki czytałam z nim na palcu.

„Sekretna mowa kamieni” to historia, która na długo zostanie w mojej pamięci i w moim sercu. Chiara Parenti stworzyła niesamowitą książkę, od której trudno było mi się oderwać. Zdecydowanie potrzebuję więcej książek tej autorki.

Ocena 5,5/6

wtorek, 17 sierpnia 2021

Obsesja - John Douglas, Mark Olshaker

Legendarny profiler FBI John Douglas opowiada o śledztwach, których celem było powstrzymanie drapieżców seksualnych: stalkerów, gwałcicieli i morderców. Trzy kluczowe słowa dotyczące każdego z nich to manipulacja, dominacja i kontrola. To na tych aspektach skupiają się profilerzy, którzy próbują zajrzeć do umysłów zwyrodnialców i przewidzieć ich następny ruch. Bo przecież każda próba schwytania drapieżcy seksualnego staje się grą – najważniejszą rzeczą w jego życiu.
A żeby wygrać z kimś owładniętym obsesją, samemu trzeba jej ulec.
Dobrze wiedzą to też ofiary, które przeżyły, i ich najbliżsi, obsesyjnie walczący o sprawiedliwość i odzyskanie spokoju.

 
 

Jakiś czas temu „Mindhunter” to był serial, o którym wszyscy słyszeli i dużo osób oglądało. Zyskał on naprawdę dobre opinie. Ja należę do grupy osób, którego go jeszcze nie oglądały, ale mają w planach. Od początku jego popularności wiedziałam, że został oparty na książce Johna Douglasa, która trafiła na moją listę do przeczytana. Wiadomo, jak to bywa z planami. Niektóre wychodzą, a niektóre nie. Moje nie wyszły, ale niedawno miałam okazję zapoznać się z inną książką pana Douglasa, która nosi tytuł „Obsesja. Wyprawa autora „Mindhuntera” w świat drapieżców seksualnych”.

 Pełen tytuł najnowszej książki Johna Douglasa na polskim rynku mówi już dużo o jej zawartości. Tym razem autor skupił się na przestępcach seksualnych. Byłam bardzo ciekawa spraw o jakich opowie autor i się nie zawiodłam. Dostałam opisy przerażających historii, o których szybko nie zapomnę, a do tego zapoznałam się z punktem widzenia profilera, który w naukowy sposób opisuje działanie sprawców. Jestem laikiem w tej dziedzinie, więc wszystko, co dostałam w tej książce było dla mnie nowe i fascynujące.

Książka „Obsesja” pierwotnie została wydana ponad dwadzieścia lat temu. Mimo tego nadal potrafi szokować, a jej temat nigdy nie stanie się, niestety, nieaktualny. Na świecie żyło już dużo okrutnych przestępców seksualnych i nadal będą się rodzić. Warto poznać podstawy działania umysłów takich ludzi. „Obsesja” to wciągająca lektura, która potrafi wywołać dreszcze.

Ocena 5/6 

poniedziałek, 26 lipca 2021

Wszystkie piosenki o miłości - Jane Sanderson

Pamiętasz swoją pierwszą miłość? Chłopaka, na którego widok brakowało ci tchu, a motyle w brzuchu łaskotały cię milionami skrzydełek? Dla Alison pierwsza miłość miała twarz Daniela i brzmiała jak piosenki, które nagrywał dla niej na kasetach podpisanych jej imieniem. Jak wszystkie piosenki o miłości. A potem… Choć jest pisarką, brak jej słów, żeby opowiedzieć, co było potem…
Od dnia, w którym dostała od Daniela składankę z najlepszymi piosenkami, minęło wiele lat. Myślała, że udało jej się o nim zapomnieć. Ale czy można zapomnieć kogoś, kogo kochało się tak mocno, tak prawdziwie? Wystarczyło, że wysłał jej jedną piosenkę, właśnie tę piosenkę, by Alison poczuła się, jakby znów miała szesnaście lat.
Czy ich miłość mogła przetrwać próbę czasu?
 
 
 

Książka „Wszystkie piosenki o miłości” jest promowana jako idealna powieść dla romantyczek. Nie uważam siebie za romantyczkę, lecz opis tej książki mnie zaciekawił. Uznałam, że będzie to fajne czytadło. Polecenia, które można znaleźć w Internecie utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Nie zostało mi nic innego jak zabranie się do czytania.

Zaczęłam czytać książkę „Wszystkie piosenki o miłości” i spodobała mi się. Ciekawie było śledzić tych samych ludzi w trakcie ich pierwszej, nastoletniej miłości i ponad trzydzieści lat później, kiedy mieli już ułożone swoje życie i pozakładane rodziny. Książkę czyta się tak dobrze, że nawet nie zauważyłam kiedy przeczytałam połowę, a nie należy ona do najcieńszych, gdyż ma prawie pięćset stron. Byłam i nadal jestem w wielkim szoku jak płynie się przez tę książkę i szybko się ją czyta.

Myślę, że jeśli za jakiś czas ktoś się mnie spyta o książkę „Wszystkie piosenki o miłości”, to moją pierwszą odpowiedzią będzie, że ekspresowo się ją czyta. Dopiero później będę mówić o wciągającej fabule i bohaterach, których polubiłam i kibicowałam od początku. Nie jest to kolejna słodka historia o wiecznej miłości. Znajdziemy tu bohaterów, którzy w życiu przeżyli dużo nieszczęść, ale też dobrych chwil. Momentami ma się wrażenie jakby się czytało o życiu prawdziwych ludzi. Myślę, że to wiele mówi o tej książce i udowadnia, że warto po nią sięgnąć.

Ocena 5/6